Cafe à la Turka. Rozdział czwarty.

Do palarni Ihsan Kurukahvecioğlu trafiłem niechcący peregrynując stambulską dzielnicę Eminönü i okolice Bazaru Egipskiego.

Do wejścia zachęciła mnie elegancka witryna i data powstania firmy. Wnętrze było jeszcze atrakcyjniejsze bo przepełnione kawą I rozmaitym osprzętem.

Porwałem li jedynie jedną stu gramową paczuszkę , której napoczęcie jest zwieńczeniem miesiąca wpisów o kawie po turecku.

Kofeinowy proszek z odrobiną cukru trafił do dżezwy marki Soy* , w której został podniesiony na raz**.

A następnie do filiżanusi w akompaniamencie doskonałego rachatłukum o smaku nomen omen kawy po turecku.

Cóż by można rzec – czysta pyszność i radość i odrobina orientu nad Wisłą.

* mam i chwalę się .

** tradycje niby mówią , że na dwa albo na trzy się powinno ale nadekstrakcja może wywołać nadmierną goryczkę, która by przykryła inne smaki. A tego byście Drodzy Czytelnicy nie chcieli.

PS opakowanie od słodkości:

Foto&tekst : http://www.panodespressorysuje.art

Cafe à la Turka. Rozdział trzeci.

Przywiózł mi się ze Stambułu z Bazaru Egipskiego ręcznie kuty i srebrzony w środku tygielek firmy Soy Türkiye*. Trzy razy podchodziłem do stoiska , oglądałem, zachwycałem się i próbowałem targować choć miałem świadomość, że cena proponowana była ponad dwukrotnie niższa niż w Polsce. Symbolicznie zostało mi urwane 50 tureckich lir , tak dla podtrzymania handlowej tradycji**. I majstersztyk sztuki tworzenia ibrików zawitał nad Wisłę.

Kolekcja dżezw rozrosła się po przebuszowaniu piwnicy u rodziców o jednoosobową jakże wiosenną perełkę

oraz o cezve jakiego kupić by się nie udało choćby człek przemierzył Turcję wzdłuż i wszerz .

Z tygielka , któremu ewidentnie patronuje Hern można napoić diablo smaczną kawą Przyjaciół a i jeszcze zostaną dwa , trzy łyczki dla własnej osoby.

Rozrastająca się kolekcja stwarza dylemat z cyklu – „Gdzie to wszystko trzymać???” . Ale jak mawiał Mały Rycerz – „Nic to” .

* tytuł Mistrza Świata Cezve/Ibrik używając raqwe te marki zdobył min. Turgay Yildizli

** koszmarna inflacja w Turcji sprawiła , że czasy kiedy można było kupić towary za „pół” ceny odeszły nad Bosforem do lamusa

Zdjęcia&tekst http://www.panodespressorysuje.art

Cafe à la Turka. Rozdział drugi.

B&M Coffee – uliczną kawiarnię , sklep z kawowymi akcesoriami i palarnię kawy w jednym mijałem w Stambule regularnie.

Zawsze przyciągała moją uwagę bo i kawa pachniała i ibriki się mieniły i ziarna się też mieniły i kusił sahlep*.

Raz popatrzyłem jak się parzy kawę :

raz po nocy zapiłem doskonałą uliczną przekąskę aż wreszcie udałem się na zakupy

w postaci paczuszki świeżutko wypalonej i drobniutko zmielonej specjalności zakładu.

W proporcjach 7g/60g kawa trafiła do kupionego** na obrzeżach Bazaru Egipskiego tygielka

i trochę*** jak na powyższych filmikach**** została podniesiona z odrobiną cukru na trzy.

I po każdej razie po trochu wlewana do filiżanki. Czyli jak by nie licząc też na trzy.

Wspaniała – uwierzcie na słowo.

* przez cały pobyt nie udało mi się spróbować tego przysmaku. Trzeba będzie wrócić.

** po nieumiejętnym targowaniu jakieś 16 złych. Bardzo funkcjonalne i estetyczne zarazem połączenie stali i miedzi.

*** trochę, bo na gazie a nie w piasku i trochę, bo bez tej zachwycającej zręczności Mistrza Rytuału

**** specjalnie dla Was Drodzy Czytelnicy założyłem konto na YT byście mogli tę kawową magię na własne oczy zobaczyć

Cafe à la Turka

Kawa przybyła do Konstantynopola prawdopodobnie około 1554 przywieziona przez dwóch syryjskich kupców z Damaszku i Aleppo , którzy otworzyli pierwszą nad Bosforem kawiarnię.

XVI wieczna turecka kawiarnia. Miniatura z internetów.

W 2013 turecka metodą parzenia, która rozpowszechniła się min. na Bałkanach , Bliskim Wschodzie, Kaukazie i Wschodniej Europie * została wpisana na Listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Aby przygotować kawę po turecku potrzebujemy:

A : tygielek (cezve, ibrik, raqwa, jezva, briki)

B. kawę

najlepiej świeżo paloną

i zmieloną na miał vel mąkę:

C: wodę (byle nie słoną)

D: źródło ciepła np. widniejący na pierwszym zdjęciu gorący piasek.

E: ewentualnie odrobinę czegoś słodkiego ** :

Umiejętnie połączywszy te składniki otrzymamy filiżankę aromatycznego naparu.

Jest jeszcze jeden niezbędny element by ten sposób picia kawy mógł być uznany za tradycyjny – czas. Nie wolno się spieszyć. Kahve jest po to by dobrze spędzić czas na rozmowie, grze w trik traka, obserwowaniu świata. Kahve zatrzymuje czas.

* w Polsce to raczej ciekawostka

**oprócz cukru oczywiście

PS szkół parzenia jest kilka. Możecie sobie Drodzy Czytelnicy popatrzyć w internetach.

PS 2 poniżej kilka kawowych widoczków ze stambulskich ulic

http://www.panodespressorysuje.art

Zdjęcia i tekst : http://www.panodespressorysuje.art

Ibrık

Niedziela to doskonały dzień na kawę z tygielka. Zwłaszcza że niedawno przybyła do mnie wprost ze starodawnego Egiptu paczuszka kofeiny z kardamonem. Nie patyczkując się więc zbytnio* zagotowałem na trzy magiczny pył** z odrobiną cukru.

Al Yemeni Coffee A.D. 1940 była tak pyszna jak oczekiwałem. Intensywna, gęsta, aromatyczna. Pycha.

Po wypiciu wysłałem*** zdjęcie pustej filiżanki do najsłynniejszej w okolicy wróżki.

http://www.panodespressorysuje.art

I oto co z niego wyczytała:

„Czeka Cię podróż do miasta nad wodą” . Oby się nie myliła bo chętnie bym gdzieś podreptał.

* tylko odrobinę

** tak drobniusieńko ziarenka były zmielone

*** usługi „onlajn” dotknęły również branżę wieszczo-wróżebną

Tekst, rysunek , zdjęcia : http://www.panodespressorysuje.art

Sobota z dżezwą

Sobota* to dobry dzień na kawę w tygielku.

Zanim ją ugotowałem przyrządziłem mieszankę z końcówki sześciu kaw z !Fest Coffee Mission** w skład weszły dwa Hondurasy, dwie Etiopie i o dziwo również dwie Gwatemale.

Na 150ml wody użyłem 19 gramów kawy i łyżeczkę cukru i „zagotowałem” na trzy podniesienia.

Cóż rzec. Pycha. I goryczka . I słodycz. I owocowa kwasowość. Pycha.

* inne dni są równie dobre na dżezwę ale dziś akurat sobota

** pisałem o nich tu: https://kucharzpolski.wordpress.com/2021/12/25/fest-coffee-mission/

Zdjęcia/photos: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé.

Saturday is an excellent day for ibrık/cezve. I prepaired blend of Ethiopian, Honduras and Guatemala beans from green bean distributor !Fest Coffee Mission. 150 ml of water, 19 grams of coffee and teaspoon of sugar. Boiled to three raisings. Coffee was delish. A bit bitter , sweet and fruity sour. Yeah!