Odszedł/ Has gone

Dramatyczne wieści napłynęły z ulic Hożej i Lwowskiej. Odszedł headbarista kawiarni Cophi Sultions. Zrozpaczeni kawosze podążali w środę do głównej kwatery by własnoosobowo pożegnać Łukasza „Lukmasterbrewinga” Gałęckiego podczas Jego ostatniej zmiany. Kondukt ciągnął się z jednej strony od Marszałkowskiej z drugiej od Emilii Plater. Łzom smutku i rozpaczy nie było końca. Łkanie pogrążnych w żalu sierot po Łukaszu niosło się daleko poza Śródmieście Południowe.

2017-2022

Zachowamy Cię w nieprzemijającej pamięci Lukmasterbrewingu. Dzięki za wszystkie szoty, przelewy , wiedzę , gorące dyskusje i uśmiech. Zaszczytem było poznać. Gdziekolwiek poprowadzą Cię drogi niech kawowi Bogowie będą z Tobą!!!

PS czasem na wyrost mówi się , że to koniec jakieś epoki. Odejście Łukasza z Cophi bezapelacyjnie jest końcem ale i początkiem jakiejś epoki w warszawskim kawowym świecie. Howgh!

Na każdego przyjdzie jego pora

Tak mawiała Robot Kolejkowy Ewa-1 . Nadeszła więc i ta chwila, że dane mi było popróbować naturalnego Hondurasu z własnego cophicznego* wypału.

W szybkim przelewie przygotowanym przez Lukmasterbrewinga smakował morelkami, marakują,  brzoskwinką** i melasą trzcinową. Apetyczne nad wyraz , zwłaszcza że w żółtej*** torebce. To był mój nieco spóźniony ale jakże udany debiut z singielkami á la Cophi . Czas na kolejne trzy, które łypały na mnie z kawiarnianej półeczki.

* jak by nie brzmiało odkawiarniane adiektivum
** jedną ale bardzo soczystą i dojrzałą
*** nawet dziecko wie,  że żółty kolor przydaje smakowitości

tekst&foto/text&photo : http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé

The moment has come that I had the chance to try natural Honduras from my own Cophi Solution roasting. It tasted like apricots, passion fruit, peach *, and cane molasses in a fast brewing by @lukmasterbrewing. An appetizing expression, especially as in a yellow ** package. It was my slightly late but very successful debut with singles á la Cophi. Time for the next three thatwere staring at me from the cafe shelf.


* one but a very juicy and mature
** even a child knows that yellow colour adds flavor

Burma Shave

Paczuszkę Myanmy (po kolonistycznemu Birmy) dostałem od jej pomysłodawcy Łukasza „Lukmasterbrewinga”* podczas wrześniowego Warsaw Coffee Marketu.

Obiecałem,  że zmasakruję ją na swoim blogu więc to czynię.
Paczuszka bioeko i co sobie życzycie z pięknymi ilustracjami młodego , mjanmaskiego twórcy @heinsnothein’a skrywa w sobie ziarenka** w obróbce naturalnej wypalone przez świdnicką Palarnię Blend.
Kawę młem na różne grubości :

zmieniałem temperatury parzenia, gramaż na litraż i sposoby parzenia. Po przez rozmaite dripery :

Aeropress:

oraz tygielek*** :


Co prawda nie znalazłem smaku, o którym opowiadał mi Pan Autor ale frajdę miałem przednią obserwując jak przy rozmaitych zmiennych ta sama kawa pokazuje swoje różne, apetyczne oblicza.
Od bardzo wytrawnych agrestowo, rabarbarowo , gorzkoczekoladowych do pojawienia się dojrzałych brzoskwiń , moreli i gruszek. Intrygująca kawa acz niełatwa , potrzebująca odnalezienia klucza**** do swojej słodyczy. 


* lukmasterbrewing.wixite.com/bang

** Hopong, Ho Hwayt

*** smakowała z dżezwy najlepiej

***** albo po prostu użycia dobrej wody , bo jak mawia Sensei Paweł Siemaszko ” Woda jest najważniejsza”

PS w tytule wpisu tytuł piosenki Toma Waitsa. W tekście oprócz slowa Birma nie sposób znaleźć czegokolwiek związanego z kawą ale to kapitalny utwór.

Sorry my English or résumé:

I got a packet of Myanmar coffee from its author Łukasz (lukmasterbrewing.wixite.com/bang) during Warsaw Coffee Marketu. The coffee was roasted by Blend Coffee Roastery and the artwork was done by @heinsnothein. Not easy beans I brewed  in various ways with interest, observing how the taste of the infusion changed.  (see photos above). The flavor varied from dry rhubarb and dark chocolate to ripe pears and peaches. I liked it best when it was brewed in ibrik. Really worth to try.

Marzenie chłopaka z Bałut

To było tak. Możecie wierzyć* albo nie. Czas temu niedawny przez Warszawę przeszła wysoka woda.

Pobieżyłem więc chyżo w nadwiślańskie haszcze ponapawać się zawilgoconym krajobrazem. Przedzierając się przez podmokłości**

dotarłem do grzęzawiska. W nieśmiałych promieniach słońca cosik złotem zamigotało. Pomyślałem, że może to skarb co go w garncu na drugim końcu tęczy różne takie zakopują. Może Złota Kaczka na spacer wypłynęła. Może li to jakiś omam bagienny. Podchodzę proszę ja Was bliżej, jeszcze bliżej a na brzegu stoi szczerze złota paczuszka z kawą od @lukmasterbrewing & @dearjugdes.coffee .

Chwilę się przeglądałem oszołomiony szczęściem ze znaleziska, po czym podjąwszy skarb powędrowałem dalej aż na sam brzeg Wisły co się rozlała niczym Mississipi albo inny Jenisej*** .

Zrządzeniem losu miałem ze sobą osprzęt do parzenia w postaci Aeropressu, szklanki i termosu z gorącą wodą, któren to osprzęt przy wtórze zachodzącego słońca do zaparzenia Kolumbii Café Granja la Esperanza wykorzystałem.

Jak wyszła? Znakomicie. Smakowała mandarynkami**** i czymś na wspomnienie cukierków Sugusów z lat 90tych XX wieku.

W domu zabrałem się do eksperymentów , z których wynikło min , że 300 ml naparu powstałego z przelania 19 gramów kawy waży 272 gramy. Kto by się spodziewał….

Kolejne dni przyniosły różne wariacje przeciekania ziarenek. A to 40:60 w proporcji 1:15 wg.Tetsu Kasuyi. A to 5:25 , 19/272 . A to autorskie trzy setki sześć na sto.

Zapytacie jakie smaki w wyniku iście alchemicznych zabiegów nad naturalną Mandelą się wyestrahowały? Świeże winko Zielone Wetlińskie*****, marakujka, miodek spadziowy, jaśmin, nieco Darjeelinga z wiosennego zbioru i tropikalno-jogurtowy finiszyk.

Kawusia jak trzeba. A nawet bardziej.

*ja tam wierzę w każde słowo ale jak powiedziała klasyczka „On wierzy Panie milicjancie, on we wszystko wierzy! Bóg mnie pokarał takim głupim chłopem.”

**z narażeniem zamoczenia obuwia i nogawek oraz ataku gigantycznych pijawek.

***albo inna Ankh

****ale nie takich ptaszkowych jak na zdjęciu poniżej a cytrusowych owoców

*****zwanym Vetlínkské Zelené albo Grüner Vetliner a nie, że z Wetliny w Bieszczadach

PS więcej o kawie i formularz do zamówienia na: https://lukmasterbrewing.wixsite.com/bang/coffee

Pardon my English or résumé:

Colombia natural Café Granja la Esperanza , variety Mandela from co-production of @lukmasterbrewing & @dearjugdes.coffee in Aeropress tasted mandarins, and milky-tropical fruits fudges. Pour over methods brought tastes of Grüner Vetliner wine, yasmine, honey, spring Darjeeling, passion fruit and a bit of tropical fruits yoghurt.

More about coffee at : https://lukmasterbrewing.wixsite.com/bang/coffee

Silne zaburzenia Mocy

Dziś było nie było Dzień Gwiezdnych Wojen. Aby to zacnie uczcić postanowiłem kawę z tygielka. I to nie byle jaką bo Kolumbię odmiany Mandela z naturalnej obróbki, z farmy Café Granja la Esperanza, wypaloną przez @dearjudges.coffe a wybraną przez http://www.lukmasterbrewing.wixsite.com/bang .

W miarę drobno zmielone ziarenka wsypałem do zagotowanej w dżezwie wody (na syryjską modłę) w proporcji 1:10*. Z ciutką cukru.

No i pojawiły się tytułowe silne zaburzenia** Mocy***. Zdjęcia rozkwitającej cremy nie chciały się robić piękne i apetyczne a i kawa próbowała nader szybko z ibrika starała uciec.

Dopiero nieoceniona pomoc Dartha Vadera definitywnie okiełznała sytuację.

Przelałem napar do filiżanki, skosztowałem i poczułem jakieś niedopowiedzenie. Dosypałem nieco jeszcze białej śmierci i kawusia była rozkitła idealnym bilansem tropikalnej cytrusowości, goryczki i słodyczy a uszu dobiegł jakże miły i zadowolony głos Imperatora – „Good….Good…”

*proporcja czego do czego dla domyślnych Czytelników

**pewnie gdzieś w okolicy pałętał się Obi One Kenobi

***tej z Ciemnej Strony jak najczarniejsza kawa

Post Scriptum:

Sorry my English or résumé

Colombia Mandela natural from Café Granja la Esperanza from co-production of @lukmasterbrewing & @dearjudges.coffee prepaired in ibrik/cezve with a little help of Darth Vader & Dark Side of Force & a bit of sugar. Ratio 1:10. Great balanced tropical fruits, bitterness and sweetness of Dark Side of Force.

Sidra

Trafiła się w Cophi gratka nie lada. @Lukmasterbrewing podzielił się* za pomocą Aeropressa swoją naturalną Kolumbią Café Granja La Esperanza, odmiana Sidra** z hammarbiańskiej palarni Standout Coffee.

Zapach ziaren przed zmieleniem sugerował fermentację lactic. Ale o dziwo ziarenka Sidri tak pachną.

Było trochę jogurtowo, brzoskwiniowo, limonkowo-jabłkowo. Z takim wyraźnym uczuciem przyjaznej cierpkości na kubeczkach. Intrygująca kawa.

* trochę wdrapałem Mu się niechcący na ambit

** jeśli zrozumiałem co czytałem to mam pewien zgrzyt z tą odmianą bo wyhodowana została przez Nescafé/Nestlé, którego produktów staram się unikać.

Palarnia nr 30/2020

Ps. szkło prywatne, kawa przygotowana i wydana wg. najbardziej radykalnych norm obowiązujących w kraju nad Wisłą.

W Skandynawii Norweg zabił Szweda Finką

Taka zabawna gra słów była popularna dawnymi czasy kiedy się w ramach przynależności do ZHP kupowało nóż typu finka w Składnicy Harcerskiej.

A co ma biała broń do kawy zapytacie Drodzy Czytelnicy? Otóż w Cophi na Hożej pojawiły się nowe ziarenka w nowych paczuszkach z podobiznami Załogi Kafejonu.

20200714_093943

Na pierwszy ogień poszedł Łukasz -Starszy Nad Baristami i naturalna Kolumbia Finca* Esperanza.

20200714_094009

Espresso o gęstej, oleistej strukturze. Ruda crema. W smaku owoce tropikalne i mleczna czekolada. „Good….Good…” jak mawia pewien Imperator.

* w nazwie kawy ukryła się jakże chytra odpowiedź na Wasze pytanie.

Ps.
20200714_101206

W przelewie z kostką** lodu gładziutka, okrągła, cytrusowa, jaśminowa. Sama się pije.

** albo z dwoma

And how do we keep our balance? That I can tell you in one word… Tradition!

20191005_144618

Cudnie jest wypić kawę z filtra , czy to odmiana moccamastera , czy to manualne chemexy , v60 czy inne takie ale magia Tradycji jest absolutna. Kawa z tygielka/dżezwy/ibrıka/cezve z dotknięciem cukru (w końcu słodka kawa to radość) to jak John Rambo w świecie przerafinowania trzeciofalowego. 20191006_010543Daje poczucie stabilności a właściwie raczej ciągłości i więzi z początkiem, z Zaraniem. 20191005_144716

I ta smutna konstatacja , że nowofalowi kawosze (słownik zmienia na kalosze) tak intensywnie lekceważą , pomijają , odcinają się od korzeni. A przecież bez zrozumienia i poznania tradycji , kto by nie twierdził iż jest inaczej , nie ma niczego!!!

Na zdjęciu kawa ze stambulskiego Kurukhavesi A.D. 1871!!! Pyszność nawet amatorsko zaparzona.  I tyle w temacie. Dzięki @lukmasterbrewing ‚u za tak fenomenalny prezent z Istambul Coffee Festival !!!!!!!

Palarnia 131/70/2019

 

Chińczycy trzymają się nieźle.

20190905_120745

Trafiła się w Cophi junnańska arabika z Cafe Life w obróbce Puer Brandy Honey przywieziona przez Uriego z HK. Mocno cytrusowa,  orzeźwiająca,  trochę słodyczy w tle . Nieco drewniana . A podświadomość poszukiwaną smaku puerh .  Kosztowana w doborowym towarzystwie ludzi z palarni Črno Zrno i Asteria (git było poznać) oraz Lukmasterbrewinga.  Patrzyła w dripie niezrównana Paulina O.  To 59 nowa palarnia w tym roku a 114 w tegorocznej ogólności. Dobrze było spróbować. Pewnie za lat kilka chińskie ziarenka przestaną być egzotyką. I czemu by nie.