Sobota z dżezwą

Sobota* to dobry dzień na kawę w tygielku.

Zanim ją ugotowałem przyrządziłem mieszankę z końcówki sześciu kaw z !Fest Coffee Mission** w skład weszły dwa Hondurasy, dwie Etiopie i o dziwo również dwie Gwatemale.

Na 150ml wody użyłem 19 gramów kawy i łyżeczkę cukru i „zagotowałem” na trzy podniesienia.

Cóż rzec. Pycha. I goryczka . I słodycz. I owocowa kwasowość. Pycha.

* inne dni są równie dobre na dżezwę ale dziś akurat sobota

** pisałem o nich tu: https://kucharzpolski.wordpress.com/2021/12/25/fest-coffee-mission/

Zdjęcia/photos: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé.

Saturday is an excellent day for ibrık/cezve. I prepaired blend of Ethiopian, Honduras and Guatemala beans from green bean distributor !Fest Coffee Mission. 150 ml of water, 19 grams of coffee and teaspoon of sugar. Boiled to three raisings. Coffee was delish. A bit bitter , sweet and fruity sour. Yeah!

!Fest Coffee Mission

Podczas minifestiwalu kawy Warsaw Coffee Market zostałem obdarowany przez Romana Umanskiego z !Fest Coffee Mission – dystrybutora zielonego ziarna zestawem próbek*.

Mea culpa , że testowanie zajęło mi dwa miesiące ale przyjemność warto sobie dawkować.

Wszystkie ziarenka starałem się zaparzyłem w miarę jednako. Woda plus minus 90°C , filtry Moccamaster nr 4, driper Melitta, 19 gramów kawy na 300ml naparu.

Na pierwszy ogień poszła mytą Gwatemala Pacamara z farmy El Aguila.

Earl Grey i mandarynki.

Druga to również myta Gwatemala Bourbon, Catuai, Caturra, Catimor z farmy Las Palmas.

Czarna porzeczka, agrest i czekolada.

Kolejne napary to dwa Hondurasy

Pierwszy z lewej przyniósł pieczone jabłka, zielone jabłka i ciemne winogrona. Pierwszy z prawej zaś suszone morele i limonki.

Etiopia Naturra z farmy Buna Roma oprócz pięknego blumingu

przyniosła mleczną czekoladę, białego grapefruita i konfiturę wiśniową.

Ostatnia przelana została Etiopia Naturra z farmy Idido , Lot 77.

Cejlońska herbata, biała porzeczka i trochę kakao.

Wszystkie kawy cechowała czystość i hmmm…. elegancja smaku. Próbowanie kawek z !Fest Coffee Mission sprawiło mi ogromną frajdę.

* jakoś na zdjęcie nie załapała się druga Gwatemala.

PS wszystkie zdjęcia : http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé

At October during Warsaw Coffee Market i recived six samples of coffee from distributor of green beans !Fest Coffee Mission.

1.Gwatemala Pacamara El Aguila farm taste of Earl Grey & mandarines.

2.Gwatemala Bourbon, Catuai, Caturra, Catimor farm Las Palmas – black currants, goose berries, milk chocolate.

3.Honduras Naturra Lempira farm El Triunfo 3 – roasted apples, green apples and dark grapes.

4.Honduras specialty process Catuai El Triunfo farm – dried apricort & like.

5.Ethiopia Naturra Buna Roma farm – milk chocolate, white grapefruit, wildcherries jam.

6.Ethiopia Naturra Lot 77 farm Idido – Ceylon tea, cocoa, white currant.

All coffees I brew with Melitta dripper, Mocca Master filters, water 90°C , 19 grams for 300 ml.

All coffees got clean and elegant taste. It was great pleasure to try!.

PS all photos by http://www.panodespressorysuje.art

Warsaw Coffee Market

Miała w Hali Gwardii pod koniec września kolejna edycja kawowej imprezki pod angielsko brzmiącą nazwą widoczną w tytule.

Mimo zniechęcającego językowo (przyznacie , że to jakiś stylistyczny bełkot ) anonsu ze strony organizatorów wdepnąłem na godzinkę czy dwie.

Spotkałem wiele znajomych person oraz kilka nowych postaci z kawowego półświatka. Wypiłem sporo przelewowej kawy, nieco herbaty i ani jednego espresso . Naplotkowałem się do cna i przytargałem do domu trochę ziarenek. To tak w skrócie. Reszta w poniższej fotorelacji.

Sorry my English or résumé.

In the last week of September, I shuffled around at the Warsaw Coffee Market. I tried many coffees, a few teas and not a single espresso. I gossiped with friends, met a few people and brought home a lot of seeds. Briefly. The rest on the photo report above.

Festiwal Kawy w Katowicach

Na skrzydłach* jak ptak na wieść o kawowej imprezce podreptałem w ostatnią niedzielę maja do Katowic. Nim dotarłem do Galerii Szyb Wilson zahaczyłem o znamienite Muzeum Śląskie****** gdzie natrafiłem na kawowy artefakt świadczący o długiej historii kofeiny w Katowicach .

Ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach
Ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach

W rytmach lekkiego opadu typu deszcz zawitałem do świetnego postkopanialnego interioru , w którym rozgościło się kilkanaście krajowych palarni.

Na pierwszy łyk** wybrałem smaczną , słodziutką Indonezję z biłgorajskiego Coffee&Sons (albo jak ktoś woli Kawa od Synków).

Po sąsiedzku zachęcał do poksztowania dystrybutor zielonego ziarna !Fest Coffee Mission.

Wielce sympatycznie się rozmawiało*** a naturalny Honduras wyśmienity, czyściutki, orzeźwiejący smak cytrusów. Najfajniesze festiwalowe chwile to poznanie firm o których istnieniu nie miałem pojęcia.

Następnie podreptałem do gliwickiego Kafara gdzie od wieków niewidzianych Adama i mojego kawowego Senseia Pawła S. wypiłem świetne brazylijskie espressko i równie w deseczkie przelewik.

Kolejna w kubeczek trafiła pychotna Kostaryka z bielsko-czechowickiego Propera.

Super kawusia z palarni, którą znałem tylko ze słyszenia i nie mniej super pogwarki z Dominiką****.

Na deser koldbriu z syropem chmielowym w Dobra Palarnia Kawy. Zacna smakowo idea.

Oczywiście nim ” zasłużyłem” na deser próbowałem kaw dystrybuowany i przygotowanych w termosach przez kawa.pl . Radość niezmienną wzbudziła obecność w nichże ateńskiego Under Doga.

Skosztowałem też kawuś z dwóch nieznanych palarni czyli berlińskiego 19grams

Oraz wprost z Porto Salvadoru z palarni Sensu

Kawy były apetyczne jednak termosy trochę zabiły pełnię możliwości ziarenek.

Na Festiwalu odwiedziłem warsiaskich Przyjaciół ze Story (w lewym rogu Pan Wojtek*****) i

i z Cophi , którym czemuś zdjęcia nie zrobiłem choć wybitnie fotogeniczna to Ekipka.

*na tyle na ile pociąg PKP ma skrzydła i o ile można dreptać na skrzydłach

**po prawdzie pierwszy łyk kawy odbył się w jednej z katowickich kawiarni ale to zupełnie inna opowieść.

*** i gratis pod postacią torby się przydarzył.

**** dzięki za kawę dla Samych Fusów!!!!

***** reszta Załogi zdążyła nawiać jak mnie tylko zobaczyła

****** o tym co obejrzałem w Muzeum Śląskim oprócz niemal antycznej puszki kawy poczytacie Drodzy Czytelnicy tutaj : https://panodespressorysuje.wordpress.com/2021/06/15/sztuka-naiwna/

Festiwal był to hmmm…. dwubiegunowy. Dla wystawców dramat bo ludzkości przyszło mikro. Dla mnie gites bo spokojnie mogłem sobie pomantyczyć przy kawiarnianych stoiskach. Wszystkich nie odwiedziłem a i tak wychodząc wyglądałem mniej więcej jak na poniższym zdjęciu :

KKKUKK

Kukła projektu Janusza Wiśniewskiego ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach do przedstawienia „Koniec Europy”

Sorry my English or résumé:

In last week of May there was a quite strange Coffee Festival in Katowice. Plenty of Polish coffee roasters (and some Europen to try from thermoses) and almost any visitors. For me sooo nice because I could drink and talk, talk and drink without any traffic . But for the exhibitors absolutely tragic! After festival I looked like on the last photo.