Zapuszkowane ziarenka

Odwiedziło się było sławny FAT White Coffee Bar. Był szybki przelew z Coffee&Sons – czekoladka z cytruskami.

Kawa ze szprychówką

A potem Signor Piotrek zaproponował nowinkę. Puszkowaną kawę nitro.

Za napitkiem kryje się palarnia Czarna Fala. W składzie prócz azotu i kawy kryje się sok jabłkowy , karob i chinina. Może nie pieni się jak stoucik ale smak petarda. Kawowość , słodycz owoców , goryczka kory. Znakomita równowaga smaków i potężne uderzenie kofeiny. Czysta dobroć!

Tekst&foto/Text&photo: http://www.panodespressorysuje.art

Festiwal Kawy w Katowicach

Na skrzydłach* jak ptak na wieść o kawowej imprezce podreptałem w ostatnią niedzielę maja do Katowic. Nim dotarłem do Galerii Szyb Wilson zahaczyłem o znamienite Muzeum Śląskie****** gdzie natrafiłem na kawowy artefakt świadczący o długiej historii kofeiny w Katowicach .

Ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach
Ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach

W rytmach lekkiego opadu typu deszcz zawitałem do świetnego postkopanialnego interioru , w którym rozgościło się kilkanaście krajowych palarni.

Na pierwszy łyk** wybrałem smaczną , słodziutką Indonezję z biłgorajskiego Coffee&Sons (albo jak ktoś woli Kawa od Synków).

Po sąsiedzku zachęcał do poksztowania dystrybutor zielonego ziarna !Fest Coffee Mission.

Wielce sympatycznie się rozmawiało*** a naturalny Honduras wyśmienity, czyściutki, orzeźwiejący smak cytrusów. Najfajniesze festiwalowe chwile to poznanie firm o których istnieniu nie miałem pojęcia.

Następnie podreptałem do gliwickiego Kafara gdzie od wieków niewidzianych Adama i mojego kawowego Senseia Pawła S. wypiłem świetne brazylijskie espressko i równie w deseczkie przelewik.

Kolejna w kubeczek trafiła pychotna Kostaryka z bielsko-czechowickiego Propera.

Super kawusia z palarni, którą znałem tylko ze słyszenia i nie mniej super pogwarki z Dominiką****.

Na deser koldbriu z syropem chmielowym w Dobra Palarnia Kawy. Zacna smakowo idea.

Oczywiście nim ” zasłużyłem” na deser próbowałem kaw dystrybuowany i przygotowanych w termosach przez kawa.pl . Radość niezmienną wzbudziła obecność w nichże ateńskiego Under Doga.

Skosztowałem też kawuś z dwóch nieznanych palarni czyli berlińskiego 19grams

Oraz wprost z Porto Salvadoru z palarni Sensu

Kawy były apetyczne jednak termosy trochę zabiły pełnię możliwości ziarenek.

Na Festiwalu odwiedziłem warsiaskich Przyjaciół ze Story (w lewym rogu Pan Wojtek*****) i

i z Cophi , którym czemuś zdjęcia nie zrobiłem choć wybitnie fotogeniczna to Ekipka.

*na tyle na ile pociąg PKP ma skrzydła i o ile można dreptać na skrzydłach

**po prawdzie pierwszy łyk kawy odbył się w jednej z katowickich kawiarni ale to zupełnie inna opowieść.

*** i gratis pod postacią torby się przydarzył.

**** dzięki za kawę dla Samych Fusów!!!!

***** reszta Załogi zdążyła nawiać jak mnie tylko zobaczyła

****** o tym co obejrzałem w Muzeum Śląskim oprócz niemal antycznej puszki kawy poczytacie Drodzy Czytelnicy tutaj : https://panodespressorysuje.wordpress.com/2021/06/15/sztuka-naiwna/

Festiwal był to hmmm…. dwubiegunowy. Dla wystawców dramat bo ludzkości przyszło mikro. Dla mnie gites bo spokojnie mogłem sobie pomantyczyć przy kawiarnianych stoiskach. Wszystkich nie odwiedziłem a i tak wychodząc wyglądałem mniej więcej jak na poniższym zdjęciu :

KKKUKK

Kukła projektu Janusza Wiśniewskiego ze zbiorów Muzeum Śląskiego w Katowicach do przedstawienia „Koniec Europy”

Sorry my English or résumé:

In last week of May there was a quite strange Coffee Festival in Katowice. Plenty of Polish coffee roasters (and some Europen to try from thermoses) and almost any visitors. For me sooo nice because I could drink and talk, talk and drink without any traffic . But for the exhibitors absolutely tragic! After festival I looked like on the last photo.

Lało, gdy wyszedłem i gdy wracałem – lało.

Lało po drodze do nowej* kawiarni w Zamościu. Także dżdżyło, zacinało, mżyło, atakowało rozmokłym śniegiem , wilgocią przenikało do samego jesestwa bo „w środoku człowieka nie da się otworzyć parasola”**. Rynek znalazłem ociekającym wodą i pustką .

Nie tylko główny ale i sąsiedni Solny. A przy odchodzącej od niego uliczce Pereca zagościła nowa*** dla mnie Kawiarnia Mazagran.

Skusiły mnie do odwiedzin dwa imperatywy. Pierwszy to taki , że jeszcze w niej po prostu nie byłem. Drugi, że chwalą się świeżo paloną kawą pod własną*** marką. Ostatecznie z miłego kafejonu wyszedłem z espressem na Gwatemali z warszawskiej palarni Java, które nieco rozrzedzone wpadającymi do kubka strugami deszczu wypiłem, kontemplując urokliwe ormiańskie kamieniczki.

Espressko treściwe, z efektowną cremą. Czekoladowe z odcieniami owoców tropikalnych i suszonego lubczyku. W Mazagranie sami też robią chwałę. O ile to kogoś interesuje.

*niby nowa a niedawno świętowała czwartą rocznicę powstania

**cytat z felietonu Jacka Podsiadły z Tygodnika Powszechnego nr 14 (3743) IV.2021

*** pali dla nich biłgorajska Palarnia Coffee&Sons (vel Kawa od Synków) o czym nie omieszkują informować na opakowaniu.

PS w tytule wers z wiersza pt. „Obeznany z nocą” Roberta Frosta w tłumaczeniu Jacka Podsiadły

Sorry my English or résumé:

Espresso with few drops of rain at Guatemala beans from Java Coffee Roasters at Mazagran Café in Zamość. Dense body, well done crema. Milk chocolate, a touch of tropical fruits and dried lovage. Nice.

Głowa widząc flagę mówi flaga . Kolor naszej flagi jest złożony . Kolor górny jest kolorem białym . Kolor dolny to kolor czerwony .

Celebracja rocznicy** odzyskania Niepodległości przyjmuje różne formy . Można pomachać chorągiewką aktorowi , któren Marszałka* odgrywa, można pójść na marsz z racą lub bez , niepodlegle pobiegać a można też wyszukiwać Polonika w światowej popkulturze.

20191108_102401

Wpadłwszy na Espresso do Fat White Coffee dzięki ich fantastycznej kolekcji figurek z różnych uniwersów odkryłem  polskie korzenie gwiezdnowojennego  Kapitana ARC Troopersów z Wojen Klonów . Kolorystyka hmmm uniformu vel pancerza nie pozostawia cienia wątpliwości.
W filiżance raczej włosko brzmiące espresso najprawdopodobniej na mieszance z palarni Coffee&Sons. Z cukrem gites.

* zabawne , że jako symbol wolności powszechnie czczony jest socjalistyczny zamachowiec i terrorysta. Kumpel od napadów Taty Tasiemki i Łokietka , pośredni sprawca śmierci 379 Polaków (w tym 164 cywili)  podczas przewrotu majowego a dodatkowo zmiennowyznaniowiec. Zabawne powiadam.
** w przyszłym roku wypada sto druga. Jak numer słynnego czołgu T-34 z polsko-śląsko-gruzińsko-animalistyczną załogą. Może replika Rudego przejedzie w wielkiej wojskowej paradzie ?

Ps w tytule tradycyjnie cytat. Klaus Mitffoch albo Lech Janerka. Jeden z nich dwóch na pewno.

Głos z szuwarów

Warto pamiętać wybierając się do wód by w spakowanym bagażu prócz kawy i jakiegoś dynks do filtracji/przeciskania znalazł się także młynek . Nie wiedzieć niezmielona kawa w wybitnie ciężko się zaparza. Etiopia Wo Wa natural z Coffee&Sons gładka, słodka, owocowa . Smak lata . Klasa!

Na Bugu pod Drohiczynem

Dobrze jest a nawet jeszcze lepiej pamiętać by pakując się na wycieczkę , do wód czy gdzie koła lub nogi zaniosą , oprócz kawy i dynksu do zaparzania zabrać ze sobą młynek. Nie wiedzieć czemu niełatwo przygotowuje się kawę z niezmielonych ziaren. Etiopia Wo Wa natural z palarni Coffee&Sons (czyli kawa od synków) słodziutka, słodka, owocowa. Pełnia lata!