Czy ta pani była z pieskiem czy bez pieska?

To jedno z podstawowych pytań po wypiciu Rwandy. Czy nie było to przypadkiem Burundi?

Zajrzawszy dziś do Coffeeholix- nowego śródmiejskiego kafejonu* wypiłem w otoczeniu różowej** bezy espressko zadałem sobie pytanie – czy ja piłem Honduras czy Gwatemalę? Na pewno były to ziarenka palarni Coffee Lab.

Było bardzo przyzwoite i crema i body i smak.

Kawiarnia reklamuje się hasłem widniejącym na lewej ścianie poniższego zdjęcia.

Grał akurat New Order więc coś jest na rzeczy.

Wnętrze proste, jasne, minimalistyczne. Dobrze się siedziało zwłaszcza kiedy słonko przygrzało i rozświetliło wszystko co mogło.

* w 43 dniu jego działalności

** z błękitnymi refleksami

PS dzięki @lukmasterbrewing ‚u za info o tej nowalijce

PS mają się pojawić przelewy

Warszawski Festiwal Kawy/Warsaw Coffee Festival

Dziś i jutro w Pałacu Kultury i Nauki ma miejsce Festiwal Kawy.

Podchodząc do schodów przez moment zastanawiałem się nad zmianą planów i skierowaniu kroków ku Wystawie Pająków. Ale skoro w kieszeni tkwił już bilet wstępu za 15 peelenów na kofeinizację postanowiłem trzymać się pierwotnego planu.

Najpierw przódy wdepnąłem na stoisko Story Coffee Roasters gdzie królowali od rana Lady Dżoana i Sir Jacek.

Lady Dżoana & Sir Jacek

Spróbowałem mocno bardzo jasnej kawy że sporą ilością atrakcyjnych bąbelków. Dałbym sobie głowę uciąć, że było to coś na kształt nitro.

Kolejne kroki skierowałem do Auduna Sørbottena.

Sir Audun Sørbotten

Wspaniały Honduras z czajnika oraz znakomita!!! myta Kolumbia Castillo, Finca El Paraiso.

No i sam Signor Audun , czysta radość spotkać i porozmawiać.

Oraz refraktometr z kropelką.

Ruszając w dalszą drogę wzrok zawiesił się mi na Palarni Quba Caffee.

Quba Caffee Crew

Super ekipa i dwie kawki Indonezja i cudownie owocowa wiosenno-letnia, słodziutka myta Kenia Nakuru.

Extra było poznać i spróbować.

Przyszła wreszcie poera na espressko , którego popróbowałem u kolejnej świetnej ekipy – z bratysławskiej Pakarni Goriffee.

Espresso

Z nadmiaru wrażeń zapomniałem co to było ale duża owcowa kwasowość przełamana krówkami. Klasa.

Goriffee Crew

Panowie ze Słowacji poczęstowali mnie jeszcze dwoma specjałami. Anaerobicznym Burundi* – czerwone owoce w mlecznej czekoladzie i Kenią , która była emanacją rabarbaru. Petarda!

Kiedy po przejściu bliżej nieokreślonego dystansu przystanąłem w rosterce gdzie by tu i co zaanektował mnie Krzysiek z Autumn Coffee Roasters/SCA Polska. Spróbowałem owocowego Pitch Mitcha

inkognito Pan Krzysztof

oraz w pressku Ginger Klausa

Espresso

zaparzonego przez Vojtěcha Růžičkę – mistrza w kategorii.

Master Vojtěch Růžička

Była gęstwa, były owoce, była czekolada. Super.

Do Cophi wpadłem tylko powiedzieć heloł oraz Boker Tov i Szabat Szalom.

Paulina&Tamil The Team

Doznając palpitacji serca i drżenia rąk wychyliłem kilkanaście mililitrów El Paraiso w Heresy.

Aby się wypełniły dni** poflanowałem do znanej mi , czeskiej Palarni Father’s Coffee.

Aby pogawędki z jakże sympatycznymi Ostrawianami nie przebiegały na sucho poprosiłem spróbować*** naturalne Peru Miribel Herera.

Pyszne i soczyste! ****

Po drugiej stronie sali czychała Czarna Fala i dwie dwie tajemnicze mieszanki oraz możliwość zagłosowania ziarenkiem na jedną z nich.

Wygrana na trafić do oferty. Obie bym pił. Więc wybór trochę jak „osiolkowi w żłoby dano”*****

Co było dalej zapytacie Drodzy Czytelnicy? Otóż przygarnął mnie Paweł z Gorilli.

Espresso&Brush

Jak możecie domniemywać ze zdjęcia było espressko. I to nie byle jakie. Etiopia Kedir Bali Black Edition. Potężne body, piękna crema, znakomicie zbalansowane. Z mleczkiem .

I gdy już myślałem , że nie dam rady więcej spróbowałem Brazylii Pedro Bras w kontrolowanej fermentacji z grodziskomazowieckiej Palarni Single Origin.

Gładka i owocowa. Jak nie Brazylia a jaka Kolumbia czy coś. Dziękuję za zaproszenie! do odwiedzenia palarni. Na pewno skorzystam.

Nie wiem jak nazywa się Bóg Kawy ale postanowił mnie wystawić na jeszcze jedną próbę.

We biłgorajskiej Firmie Kawa od Synka poczęstowany zostałem cold brew.

Czekoladowo-pomarańczowe pralinki. Pycha.

A potem , tak było jeszcze jakieś potem , wielce przyjemna wizyta w brneńsim Mitte.

Naturalna Kolumbia – klasa. I jeszcze próbeczka do domu. Jakże miło. Díky!

Nie mogłem oczywiście****** nie odwiedzić Braci Ziółkowskich.

Brother N° 1 or N° 2.

Tu odsapnąłem od kawy i wypiłem cascarę.

Intensywnie owocowa i słodziutka. Dobroć.

Oszołomienie kofeiną odebrało mi resztki zdrowego rozsądku i jak alkoholik sięgnąłem ba jednym ze stoisk po Robustę z Bali.

Walory smakowe litościwie pominę ale strzał był jak bym trafił pod prawy podbródkowy Mistrza Feliksa Stamma.

Wszystkie obwody zaczęły wyświetlać komunikat „Zatrzymać Kawę”

w związku z czym zapoznałem się z próbą wejścia Lavazzy w nowe rejony

o czym napiszę za czas jakiś.

Zwieńczeniem Festiwalu była smakowita naturalna Rwanda z gliwickiego Harvesta.

Zawsze fajnie popróbować z nieznanego źródła.

* albo Rwanda

** za Maestro K.I.G.

*** błąd stylistyczny

**** nr 1 Festiwalu

***** nauczony przykładem spróbowałem obydwu by nie paść

****** nie mogłem też nie odwiedzić bielskiego Propera ale tłum się tamże kłębiący mi to uniemożliwił

O ile arytmetyka mnie nie zawodzi w niecałe 3 godziny spróbowałem 21 kawek z 15 palarni.

I to by było na tyle….

Tekst&foto/Text&photo: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Today and tomorrow, the Warsaw Coffee Festival takes place at the Palace of Culture and Science.  I couldn’t resist getting drunk on my coffee for € 3.25 / $ 3.65 so I went.  Of course, the main goal was to meet many fascinating people from the industry. 

1. In Story Coffee Roasters Beauty Dżoana & Handsome Jacek The Roaster gave me something very sparkling.  I didn’t ask what it was, but pride. 

2. Audun Sørbotten fills my cells with Honduras and Colombia El Paraiso.  Perfect as always. 

3. Cool Indonesia and excellent Kenya in Quba Coffee. 

4. In Goriffee from Bratislava, chocolate-fruity, anaerobic Rwanda and Kenya tasting concentrated rhubarb.  And citrus-caramel  Rwanda espreesso.  All great. 5 In Autumn Coffee Rosters a clean, fruity Pitch Mitch drip and Ginger Klaus espresso prepared by Master Vojtěch Růžiček.  Thick, creamy, chocolatey with stone fruits. Veeery good. 

6. There was only Hello&Boker Tov in Cophi.  And a short chat with Paulina, Tamil & Uri The Boss. 

7. In Heresy Honduras El Paraiso. 

8. For Father’s Coffee from Ostrava I chose the natural Peru Miribel Herera.  Juicy, deep, all fruits of South America.  My best coffee at the Festival. 

9. In the Czarna Fala Roastery two mysterious blends. The one who received the most votes in the voting with the aid of seeds is to be sold.  I liked both of them. 

10. At Gorilla Coffee third and the last espresso.  Powerful body, dense, balanced Ethiopia Kedir Bali.  Tornado with milk. 

11. In Single Orgin Roastery, enjoyable Brazil from controlled fermentation. 

12. At Coffee & Sons, something not hot for a change. Cold brew with the captivating flavor of chocolate-orange pralines. 

13. Natural Colombia in Mitte Coffee from Brno. How to bite into a juicy mango!  And home coffee samples. Díku! 

14. At Brothers Ziółkowski Roastery in order not to drink another coffee, I asked for a cascara.  Sweet, tangerine. Probably for the first time in my life I liked cascara. 

15. At Lavazza their new brand. I will white about in few days.

16. At one of the stands I was tempted by Robusta from Bali.  I will forgive the taste, but the caffeine portion was knocking out – like Muhammad Ali’s right hook. 

17. I took the last portion at Harvest Roastery. Natural Rwanda was smooth, aromatic, very pleasant in a word. 

At each of the stands, good / very good conversations and, as usual, nice meetings with coffee lovers in the festival corridors. 

Since my heart and stomach endured all these coffees, the party was very successful.

Veni. Iussi. Bibi.

Zdarzyło mi się mknąc ulicą Modlińską w Warszawie minąć raz czy drugi szyld Palarnia Kawy. W mijającym tygodniu korzystając ze śnieżnej  zadymki zaczaiłem się , w odpowiednim miejscu przychamowałem i zaparkowałem i wtargnąłem w gościnne progi.

Radość duża bo z Noble Coffee nic jeszcze nie próbowałem więc na pierwszy ogień poszło espressko z mytego Peru Cajamarca

wypalone w Coffedzie


a wyekstrachowane w Astorii.

Puchata crema otulała gęste body o intensywnym smaku mocno gorzkiej czekolady, pomarańczy i fest dojrzałych wiśni. 30 ml dobroci.
A następna razą będzie przelewik.

Fotografie/photos http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Veni. Iussi. Bibi.

I passed the Coffee Roaster sign twice, but always too fast to slow down in time.  In the past week, driving slowly, I got to Noble Coffee to ask for an espresso on a snowfall. Peru, roasted in a Coffed- Polish coffee roaster, flew through the Astoria espresso machine. The beverage was thick, intense.  The taste of very bitter chocolate combined perfectly with oranges and ripe wild cherries. Evrything covered by fluffy crema. 30ml of goodness. Next, time for drip.

Czary na polach elekcyjnych.

Na przełomie lat 1900/1901 w nowopowstałym budynku Instytutu Weterynarii na warszawskim Kamionku otworzył się pawilon „kuźni i składu węgla, gdzie znajdowały się też: ,, mieszkania kowala i nauczyciela kucia, oraz gabinet nauczyciela podkownictwa”*

Raptem 120 lat później w słynnej kamionkowskiej Kawiarni No i Co pojawiły się kawy z uhonickiej Palarni Beansmith•s ** .

W młynku pod espresso oczekiwała była na mnie myta Kenia Kamwangi. Długo się nie namyślając poprosiłem o przyrządzenie. Jeśli pomyślicie , że był to przepis brzmiący „Z łysej głowy włos, w zimie wzeszły kłos, nogi węża dwie, wilka wycie złe. Wszystko wrzucę w gar , niech powstanie war” Ciotki Zielachy to grubo się Drodzy Czytelnicy mylicie. Zmielone ziarenka trafiły do kolby*** a podciśnieniowa woda wyczarowała**** espressko.

Chmurzysta crema skrywała gęste body. Dużo karmelowej słodyczy zrównoważone było dojrzałymi, leśnymi jeżynami , brzoskwiniami , jagodami i łyżeczką koncentratu pomidorowego. Nad wyraz smakowite. Dzięki Asiu!!!

* https://polona.pl/item/nowy-instytut-weterynaryjny-w-warszawie,Njc4NjA1MDc/4/#item

** kowal ziaren?

*** fachowcy mówią na nią portafilter ale kto by się przejmował

**** a więc jednak czary a nie jakąś tam fizyka czy inna nauka

Fotografie/photos: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

In the No i Co Café in Warsaw, an espresso on Kenia beans ,from the BeanSmith•s Coffee Roastery from Úhonice , was waiting for me.
Clouded crema concealed a thick body.  A lot of caramel sweetness was balanced with ripe, forest blackberries, peaches, blueberries and a teaspoon of tomato paste.  So tasty!

Omlouvám se za moji češtinu nebo résumé:
Ve varšavské kavárně No i Co čekalo na mnie pressko na zrnkách Kenia Kamwangi AB z úhonické Pražírny BeanSmith•s
Zakalená crema skrývala lepkavé body.  Hodně karamelové sladkosti vyvážily zralé lesní ostružiny, broskve, borůvky a lžička rajčatového protlaku.  Mimořádně chutné!





Kawa z brodą

Przyjaciel poczęstował można powiedzieć, że rarytasem. Kawa przyjechała* ze Stanu Utah wprost z Salt Lake City!

Naturalna Etiopia Haro Welabu w obróbce anaerobicznej** z Palarni La Barba zaparzona została w Moccamasterze. Napar miał dość mało słodyczy za to pojawiły się wytrawne, cierpkie nuty rabarbaru, limonki, białych porzeczek z mlecznoczekoladowym czymś. Pite było z dużym smakiem.

* raczej zdałoby się rzec , że przyleciała***

** albo beztlenowej. Jednej z dwóch.

*** choć nawet Minionki wiedzą, że kawa sama ani nie jeździ ani nie lata

Sorry my English or résumé.

Coffee with a beard

Today I got great opportunity to try coffee straight from Salt Lake City , Utah, US . Natural , anaerobic Ethiopia Haro Welabu from roastery La Barba Coffee was brewed in Moccamaster. Coffee tasted refreshing with delicate harsh notes of rhubarb, lime, white currants with a touch of milk chocolate. Unexpected suprise and lot of pleasure to try.

Nadwiślańska nowalijka

U wlotu* Mostu Świętokrzyskiego otworzyła w Sylwestra podwoje trzecia w Warszawie kawiarnia pod szyldem CoffeeDesk-u.

Dżdżyste, leniwe, styczniowe przedpołudnie było atrakcyjną porą by przydreptać do najświeższego stolicznego kafejonu.

Przestronne, betonowo-kremowe wnętrze z jasnym drewnem ( i trochę okleiną) i ciemnoniebieskimi akcentami (stołki barowe, ekspres**, filiżanki) , dobrze brzmiące głośniki i zapach nowości sprawiły , że sympatycznie kwadransik przeleciał.

No i była kawa w postaci podwojnego espresska.

Stając przed wyborem*** Brazylii Campo des Vertenes od Hardbeansów za 9 polskich złych i Geishy niepamiętamskąd za 18 w tej samej walucie zdecydowałem się na pozycję numer 1. Dominantą okazała się bardzo , bardzo gorzka czekolada z nutami tropikalnych owoców i przyzwoitym body. Trochę przyciężkie dla kawowego emeryta ale „teraz , gdy czas taki…”**** szocik w wersji pojedyńczej raczej nie występuje. Ale to tak żeby się czepnąć.

PS w szybkim przelewie było coś z HAYBa.

PS podczas drugiej wizyty z Przyjacielem pstryknąłem zdjęcie baru

a także spróbowałem dripa z Heresy Roasters. Blend Elixir to 69% Gwatemali Santa Barbara i 31% ziarenek niezidentyfikowanych*****. Delikatna brzoskwinka i mango z niestety goryczkowo-drewnianym finiszem.

* albo u wylotu . Jak kto woli.

** La Marzocco La Strada. A każde dziecko wie , że z ekspres jest po to by robić ekspresso.

*** jak osiołek w bajce Imć Pana Fredry.

**** jak by powiedzieli czescy Prażanie z roku 1425 gdyby mogli mieć wybór pojedyncze/podwójne espresso zamiast przygotowań do obrony przed kolejną antyhusycką wyprawą krzyżową. Cytat za „Bożymi Bojownikami” Andzeja Sapkowskiego.

***** taki koncept palarni, że nie podają co to za 31%

Zdjęcia/photos http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé

On New Year’s Eve, the third coffee shop in Warsaw under the http://www.coffeedesk.pl brand was opened at the entranc /exit from the Świętokrzyski Bridge. The interior is spacious, bright , with stylish furniture, dark blue – stools, La Strada La Marzicco coffee machine and such cups. And good speakers. Having a choice of double espresso from Brazil Campo des Vertenes (Hard Beans Coffee Roasters) for 2€ and Gesha (I do not remember roastery) for 4€ I chose the first option. It had a lot of dark chocolate and a bit of tropical fruit. And pretty OK body and crema. Maybe a bit to heavy for coffee retailer like me. I am rather from single espresso school.

PS during a second visit I ordered drip. Elixir blend from Heresy Coffee Roasters (69% of Guatemala Santa Barbara & 31% of unidentified beans*) tasted delicate peach & mango. Afrertaste , I am afraid, bitterness and woody.

* such an idea of roastery. Not informed.

Burma Shave

Paczuszkę Myanmy (po kolonistycznemu Birmy) dostałem od jej pomysłodawcy Łukasza „Lukmasterbrewinga”* podczas wrześniowego Warsaw Coffee Marketu.

Obiecałem,  że zmasakruję ją na swoim blogu więc to czynię.
Paczuszka bioeko i co sobie życzycie z pięknymi ilustracjami młodego , mjanmaskiego twórcy @heinsnothein’a skrywa w sobie ziarenka** w obróbce naturalnej wypalone przez świdnicką Palarnię Blend.
Kawę młem na różne grubości :

zmieniałem temperatury parzenia, gramaż na litraż i sposoby parzenia. Po przez rozmaite dripery :

Aeropress:

oraz tygielek*** :


Co prawda nie znalazłem smaku, o którym opowiadał mi Pan Autor ale frajdę miałem przednią obserwując jak przy rozmaitych zmiennych ta sama kawa pokazuje swoje różne, apetyczne oblicza.
Od bardzo wytrawnych agrestowo, rabarbarowo , gorzkoczekoladowych do pojawienia się dojrzałych brzoskwiń , moreli i gruszek. Intrygująca kawa acz niełatwa , potrzebująca odnalezienia klucza**** do swojej słodyczy. 


* lukmasterbrewing.wixite.com/bang

** Hopong, Ho Hwayt

*** smakowała z dżezwy najlepiej

***** albo po prostu użycia dobrej wody , bo jak mawia Sensei Paweł Siemaszko ” Woda jest najważniejsza”

PS w tytule wpisu tytuł piosenki Toma Waitsa. W tekście oprócz slowa Birma nie sposób znaleźć czegokolwiek związanego z kawą ale to kapitalny utwór.

Sorry my English or résumé:

I got a packet of Myanmar coffee from its author Łukasz (lukmasterbrewing.wixite.com/bang) during Warsaw Coffee Marketu. The coffee was roasted by Blend Coffee Roastery and the artwork was done by @heinsnothein. Not easy beans I brewed  in various ways with interest, observing how the taste of the infusion changed.  (see photos above). The flavor varied from dry rhubarb and dark chocolate to ripe pears and peaches. I liked it best when it was brewed in ibrik. Really worth to try.

Międzynarodowy Dzień Kawy /International Coffee Day

Na okoliczność dzisiejszego „święta” zostałem obdarowany kawowym dynksem* czy też tentegesem. Radość tym większa , że od hohoho jak dawna przymierzałem się go nabyć .

Tak wygląda po rozłożeniu na czynniki pierwsze:

Dar był mi dany przez Fantastyczne Trio – Vita&Chi z Xing Bean Coffee Roasters i Anię z Monsoon Café**. Grazie mille!!!

Chi, Vita, Ania – The Exceptional Crew

Pozostaje mi li tylko nabyć odpowiednią kawę , skondensowane mleczko i do dzieła!

* czyli Phin do przygotowania kawy po wietnamsku.

** które to Trio wspólnie kooperuje przy ul.Rozbrat w Warszawie pod numerem 4.

PS część ludzkości obchodzi Dzień Kawy 29.IX . „Trudno, co zrobić” jak by powiedział Prezes Ochódzki.

Sorry my English or résumé.

On the occasion of the International Coffee Day, I got a wonderful and unexpected gift from Fabulous Crew of Ann (Monsoon Café) and Vita&Chi (Xing Bean Coffee Roasters). It is Phin – a device for preparing Vietnamese coffee. I am happy because I have been thinking about buying it for a long , long time. Cảm ơn rât nhiều!/ 非常感谢您 ! Thanks a lot!!!

PS some of You celebrate Coffe Day at November 29. Why not!

Ćwiczenia z komparatystyki

Do staromiejskiej Kawiarni Same Fusy zawitały* pod przelew ziarenka z bielskiej** palarni Proper.

Tak intrygująco zawitały, że mogłem przetestować w dość krótkim czasie dwie Rwandy w różnych obróbkach.

Primo naturalna Rushashi :

Secundo honey Rushashi :

Obie trafiły do ekspresu przelewowego Melitta a następnie do wspaniałej przestrzeni Lapidarium***.

Kawa Primo przyniosła smaki jagód, kwiatów i toffi.

Kawa Secundo czerwone owoce, mango , pomarańcze a wszystko to skąpane w miodzie. Pycha.

Obie gites ale giteśniejsza Secunda. Kto w okolicy**** warszawskiej starówki niechaj rychło bieży spróbować.

* z moim delikatnym udziałem

** z Bielska Białej a nie z Bielska Podlaskiego

*** na terenie Muzeum Historycznego Miasta

Warszawy

**** a kto nie w okolicach niechaj bieży także

Sorry my English or résumé:

At the Same Fusy Café (Warsaw Old Town) two Rwandans Rushashi from Proper Coffee Roastery* . First natural- floral, toffie, blueberries. Second honey : red fruits, mango, orangies and lots of honey. Both lots of tasty but second one much more better.

* http://www.palarniaproper.pl

Regnava nel silenzio alta la notte e bruna…colpia la fonte un pallido raggio di tetra luna…

Noc nadciągała ciemna i pełna strachów więc postanowiłem ją rozjaśnić ostatkiem kolumbijskich ziarenek odmiany Orange Bourbon w naturalnej obróbce ze Story Coffee.

Powyższe zdjęcie może sugerować, że zmierzyłem się z Aeropressem. A skoro sugestia padła przed Waszymi oczami to tego się będę trzymał.

Do kawowego dynksu trafiło 27 gramów zmiału, poparzyło się 30 sekund z preinfuzją i 3×30 sekund* do czasu przeciśnięcia. No i tyle.

Hiper owocowy napar wyszedł spod tłoka. Cytrusowo-tropikalny. Palce lizać. Jedyny mankament, że porcja kofeiny z jaką próbowałem przetrwać część nocy prawie zawaliła mi serce.

* wartości orientacyjne

PS w tytule fragment tekstu arii Łucji z opery „Łucja z Lammermoor” Donizettiego.

PS II: