Czy ta pani była z pieskiem czy bez pieska?

To jedno z podstawowych pytań po wypiciu Rwandy. Czy nie było to przypadkiem Burundi?

Zajrzawszy dziś do Coffeeholix- nowego śródmiejskiego kafejonu* wypiłem w otoczeniu różowej** bezy espressko zadałem sobie pytanie – czy ja piłem Honduras czy Gwatemalę? Na pewno były to ziarenka palarni Coffee Lab.

Było bardzo przyzwoite i crema i body i smak.

Kawiarnia reklamuje się hasłem widniejącym na lewej ścianie poniższego zdjęcia.

Grał akurat New Order więc coś jest na rzeczy.

Wnętrze proste, jasne, minimalistyczne. Dobrze się siedziało zwłaszcza kiedy słonko przygrzało i rozświetliło wszystko co mogło.

* w 43 dniu jego działalności

** z błękitnymi refleksami

PS dzięki @lukmasterbrewing ‚u za info o tej nowalijce

PS mają się pojawić przelewy

Pod Turkiem i Chińczykiem

Kiedy odbudowywano z wojennych zgliszczy warszawskie Stare Miasto na wielu kamieniczkach pojawiły się ozdoby wykonane często w technice sgrafitto. Nawiązywały do legend, historycznych postaci czy też sugerowały przeznaczenie lokalu. Na Piwnej ulycy pojawili się zaprojektowani przez Jana Zamoyskiego Turek z dzbankiem kawy i Chińczyk z filiżanką herbaty.

A na parterze zagościła Kawiarnia Gwiazdeczka.

zdjęcie za https://m.fotopolska.eu/1139630,foto.html

W czasach po PRLu działało tu min. JazzBistro pod tą samą nazwą.

Na początku grudnia w pięknym pogwiazdeczkowym wnętrzu otworzyła się Kawiarnia Patio.

W barze króluje ekspress Rancillo i kawy z CoffeLabu i od Auduna.

Podczas pierwszej wizyty przydarzyły się dwie Brazylie. W espresso naturalna Mogiana z palarni nr 1.

Klasyczny , czekoladowy szocik z piękną kremą potrzebujący li jedynie odrobiny cukru.

W przelewie zaś audunowska, myta Casa de Crianca.

Czekoladowo- marcepanowa z wytrawnym limonkowym finiszem.

Dobrze się siedziało wypatrując kolejnych detali

Dzięki architekturze XVIII-XX w , mebelkom z czasów PRL i pięknym podłogom wnętrze Kawiarni Patio błyskawicznie zostało jednym z moich ulubionych kafejonowych.

Super , że niegdyś jałowe w nowofalowe kawiarnie okolice Starego Miasta mogą się poszczycić już trzema – legendarnymi Samymi Fusami, Relaksem oraz Patio. Extra!

PS wszystkie zdjęcia (oprócz nr 3) http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or rèsumè:

In the 1950s, during the reconstruction of the Warsaw Old Town from the destruction of the Second World War, decorations made with the use of sgrafitto method appeared on the walls of tenement houses.  A Turk with a coffeepot and a Chinese man with a cup of tea hung over Piwna Street. The Gwiazdeczka (Little Star)café was opened on the ground floor.  Times changed, the premises changed, until the beginning of December this year, the Patio Café opened in beautiful interiors.
At the beginning of my acquaintance I ordered natural Brazil Mogiana from CoffeeLab – espresso and washed Brazil Casa de Crianca from Audun Coffee – pour over. The shot – classic chocolate with beautiful crema and a chocolate-marzipan drip with a dry lime finish.  Extraordinary interior and the third specialty cafe in Warsaw’s Old Town after the legendary Sami Fusy (café & tea house) and Relaks Café.
PS all photos (except n°3) by http://www.panodespressorysuje.art

Tęcza, bezmiary objąwszy rozkwita Poprzerywana i niecałkowita Jakby się śniła zmrużonemu oku.

Trawersując* DK 10 oczom mym niespodziewanie mignęła kawiarnia z segmentu „specialty”. Niespodziewanie bo zdarzyło się to w Wałczu**.

Nie mogłem więc nie wejść i nie wypić.****

Espresso z Brazylii z Coffee Labu*** bardzo przyzwoite z fajną cremą.

Do dripa w celach wspomagania szofera podczas jazdy trafiło myte Burundi Kyanza z tej samej palarni.

Brakowało owocowości, cytrynkowatości ale było przyjemnie słodko – tofficznie i orzechowo.

No i droga popłynęła jeszcze przyjemniej.

Przejeżdżając bez Wałcz nie zapomnijcie koniecznie zrobić kawową przerwę w Café Tęcza!

** nie żeby Wałcz nie zasługiwał na dobrą kawę , wręcz przeciwnie. Więcej takich inicjatyw.

* wiem , że trawersuje się w poprzek a nie wzdłuż ale kto mi zabroni.

*** super , że ludzie z Coffee Labu przeszkolili odległą o dobre 400km kawiarnię.

**** jak pies, który próbuje upolować oponę jadącego samochodu czy innego pojazdu.

Ps. w tytule ponownie fragment wiersza Pana Leśmiana.

Futboleiros futboleiros Nie płaczcie bo wygrali Brasileiros.

Taka refleksja mnie uderzyła, że tytułując wpisy „nowalijka” sugeruję, że to o nowym lokalu a skrajnie przybytek funkcjonował od lat pięciu*.

Postanowiłem się więc poprawić i wpisowi o dwóch kawowych miejscach, w których dotąd nie byłem niech przyświecają dwa ostatnie wersy piosenki M.Maleńczuka „Mundialeiro”.

Cytat dobrany akuratnie, albowiem po dwakroć wypiłem Brazylię.**

W przesympatycznym sadożoliborskim Kawowcu

espresso na ziarnach od Rostainsów :

A pod przelewy na półce kawy ze Story Coffee Warsaw.

Tymczasem w starobielańskiej Roślinie, której progów strzegą różni niepokojący przedstawiciele Fauny

z

espresso na wypale z Coffee Labu.

Ciekawostka taka, że zaraza doprowadziła wegański lokal do serwowania kaw w eko kubeczkach na wynos (mimo zasiadania) a woda serwowana jest w zwykłym*** plastiku. Nie czepiam się, ciekawostka taka.

A jak smakowały obydwie kawki możecie zapytać Drodzy Czytelnicy? Klasycznie. Spoko. Bez wzlotów i upadków.

* kto czyta wpisy ten wie

** tak jak by można było wypić kraj, zwłaszcza tak wielki jak Brazylia.

*** być może to plastik eko