A gdyby tu nagle było przedszkole w przyszłości…

Do przedszkole z „Misia” dziś nie trafiłem ale przydarzyło mi się ultra świeże espressko z przyszłości.

Wypalone było jutro i urzekało czekalodową szubą i tzw. kwiatkiem do kożucha w postaci pysznie tropikalnych nut. I do tego kleiste , gęste body.

Kiedy już odgazuje , Brazylka będzie primasort.

Nadwiślańska nowalijka

U wlotu* Mostu Świętokrzyskiego otworzyła w Sylwestra podwoje trzecia w Warszawie kawiarnia pod szyldem CoffeeDesk-u.

Dżdżyste, leniwe, styczniowe przedpołudnie było atrakcyjną porą by przydreptać do najświeższego stolicznego kafejonu.

Przestronne, betonowo-kremowe wnętrze z jasnym drewnem ( i trochę okleiną) i ciemnoniebieskimi akcentami (stołki barowe, ekspres**, filiżanki) , dobrze brzmiące głośniki i zapach nowości sprawiły , że sympatycznie kwadransik przeleciał.

No i była kawa w postaci podwojnego espresska.

Stając przed wyborem*** Brazylii Campo des Vertenes od Hardbeansów za 9 polskich złych i Geishy niepamiętamskąd za 18 w tej samej walucie zdecydowałem się na pozycję numer 1. Dominantą okazała się bardzo , bardzo gorzka czekolada z nutami tropikalnych owoców i przyzwoitym body. Trochę przyciężkie dla kawowego emeryta ale „teraz , gdy czas taki…”**** szocik w wersji pojedyńczej raczej nie występuje. Ale to tak żeby się czepnąć.

PS w szybkim przelewie było coś z HAYBa.

PS podczas drugiej wizyty z Przyjacielem pstryknąłem zdjęcie baru

a także spróbowałem dripa z Heresy Roasters. Blend Elixir to 69% Gwatemali Santa Barbara i 31% ziarenek niezidentyfikowanych*****. Delikatna brzoskwinka i mango z niestety goryczkowo-drewnianym finiszem.

* albo u wylotu . Jak kto woli.

** La Marzocco La Strada. A każde dziecko wie , że z ekspres jest po to by robić ekspresso.

*** jak osiołek w bajce Imć Pana Fredry.

**** jak by powiedzieli czescy Prażanie z roku 1425 gdyby mogli mieć wybór pojedyncze/podwójne espresso zamiast przygotowań do obrony przed kolejną antyhusycką wyprawą krzyżową. Cytat za „Bożymi Bojownikami” Andzeja Sapkowskiego.

***** taki koncept palarni, że nie podają co to za 31%

Zdjęcia/photos http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé

On New Year’s Eve, the third coffee shop in Warsaw under the http://www.coffeedesk.pl brand was opened at the entranc /exit from the Świętokrzyski Bridge. The interior is spacious, bright , with stylish furniture, dark blue – stools, La Strada La Marzicco coffee machine and such cups. And good speakers. Having a choice of double espresso from Brazil Campo des Vertenes (Hard Beans Coffee Roasters) for 2€ and Gesha (I do not remember roastery) for 4€ I chose the first option. It had a lot of dark chocolate and a bit of tropical fruit. And pretty OK body and crema. Maybe a bit to heavy for coffee retailer like me. I am rather from single espresso school.

PS during a second visit I ordered drip. Elixir blend from Heresy Coffee Roasters (69% of Guatemala Santa Barbara & 31% of unidentified beans*) tasted delicate peach & mango. Afrertaste , I am afraid, bitterness and woody.

* such an idea of roastery. Not informed.

Pod Turkiem i Chińczykiem

Kiedy odbudowywano z wojennych zgliszczy warszawskie Stare Miasto na wielu kamieniczkach pojawiły się ozdoby wykonane często w technice sgrafitto. Nawiązywały do legend, historycznych postaci czy też sugerowały przeznaczenie lokalu. Na Piwnej ulycy pojawili się zaprojektowani przez Jana Zamoyskiego Turek z dzbankiem kawy i Chińczyk z filiżanką herbaty.

A na parterze zagościła Kawiarnia Gwiazdeczka.

zdjęcie za https://m.fotopolska.eu/1139630,foto.html

W czasach po PRLu działało tu min. JazzBistro pod tą samą nazwą.

Na początku grudnia w pięknym pogwiazdeczkowym wnętrzu otworzyła się Kawiarnia Patio.

W barze króluje ekspress Rancillo i kawy z CoffeLabu i od Auduna.

Podczas pierwszej wizyty przydarzyły się dwie Brazylie. W espresso naturalna Mogiana z palarni nr 1.

Klasyczny , czekoladowy szocik z piękną kremą potrzebujący li jedynie odrobiny cukru.

W przelewie zaś audunowska, myta Casa de Crianca.

Czekoladowo- marcepanowa z wytrawnym limonkowym finiszem.

Dobrze się siedziało wypatrując kolejnych detali

Dzięki architekturze XVIII-XX w , mebelkom z czasów PRL i pięknym podłogom wnętrze Kawiarni Patio błyskawicznie zostało jednym z moich ulubionych kafejonowych.

Super , że niegdyś jałowe w nowofalowe kawiarnie okolice Starego Miasta mogą się poszczycić już trzema – legendarnymi Samymi Fusami, Relaksem oraz Patio. Extra!

PS wszystkie zdjęcia (oprócz nr 3) http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or rèsumè:

In the 1950s, during the reconstruction of the Warsaw Old Town from the destruction of the Second World War, decorations made with the use of sgrafitto method appeared on the walls of tenement houses.  A Turk with a coffeepot and a Chinese man with a cup of tea hung over Piwna Street. The Gwiazdeczka (Little Star)café was opened on the ground floor.  Times changed, the premises changed, until the beginning of December this year, the Patio Café opened in beautiful interiors.
At the beginning of my acquaintance I ordered natural Brazil Mogiana from CoffeeLab – espresso and washed Brazil Casa de Crianca from Audun Coffee – pour over. The shot – classic chocolate with beautiful crema and a chocolate-marzipan drip with a dry lime finish.  Extraordinary interior and the third specialty cafe in Warsaw’s Old Town after the legendary Sami Fusy (café & tea house) and Relaks Café.
PS all photos (except n°3) by http://www.panodespressorysuje.art

Kawa z asystą

Mytą Brazylię Chapadas de Minas z karkonoskiej Palarni Laboranta dostało się mi w prezencie. I stała sobie i stała i stała aż złapała mnie via szaruga zaokienna i dżdż* melodia na tygielek. Ziarna uprażone raczej na włoską modłę pachną dość orzechowo i czekoladowo niestety obydwa aromaty powleczone są woalem smolistości.

Dobawiona cukrem** pięknie się podniosła na trzy i smakowała taj jak powinna w lokalu co najmniej drugiej kategorii.

A kawie towarzyszyła asysta czterech dramów*** whisky****. Dwa z goańskiej Destylernii Paul John i dwa Irlanczyki – klasyczny irysowo-tofikowy przyjemniaczek Irishman Single Malt oraz lekko otorfowany West Cork Glengariff.

Zwłaszcza ta ostatnia lub też trzecia od lewej pozycja z destylarni założonej raptem w 2003 roku wielce mi podeszła – pieczone jabłka, figi , rodzynki namoczone w brandy , przyjemny nienachalny torf, maślane ciasteczka, dojrzałe mango, słodycz siana w późne letnie popołudnie. Miło i ciepło otulajaca jak wełniany pled . Z kawusią – bajeczka.

* oraz takie białe i zimne kulkopłatki padające z nieba. Potworność – co by to nie było .

** i to sporą kopyścią

*** albo dram

**** dziękuję!!!! Profesorze Grzegorzu z Raju Piwosza za możność popróbowania

Sorry me English or résumè:

I got the washed Brazil Chapadas de Minas from the Karkonosze Laboranta Roasteries as a gift. And it stood and stood and stood until I felt that I need a cezve/ibrik coffee in this autumn grayness behind a window. And this something wet, cold, white going down fron the sky. The beans, roasted in the Italian fashion, smell quite nutty and chocolatey, unfortunately both aromas are coated with a veil of tar. Added with sugar , it rose beautifully to three and tasted like it should in a restaurant of at least the second category.
And the coffee was accompanied by four drams whiskey. Two from Paul John Distillery from Goa and two Irish – a classic Irishman Single Malt and a lightly peated West Cork Glengariff. Especially the last or third from the left position from the distillery founded only in 2003, I was very happy – baked apples, figs, raisins soaked in brandy, pleasant, unobtrusive peat, butter cookies, ripe mangoes, the sweetness of hay on a late summer afternoon. Pleasantly and warmly enveloping you like a woolen blanket. With coffee – a fairy tale or poetry.

Na własne ryzyko

Długo się zbierałem do wypicia zawartości kawy z puszki. Dni mijały , zbliżył się termin przydatności do spożycia. Nie wiedzieć kiedy termin (vide zdjęcie poniżej) ów upłynął aż wreszcie zapadła decyzja o odszpuntowaniu brytyjskiego* napitku.

Spod zawleczki owsianego Latte Nitro Cold Brew wyleciała azotowa mgiełka, niczym Dżinn z lampy, co spowodowało , że Brazylia Sul de Minas odmiany Bourbon zamiast pięknie się puszyć** , w kieliszku przypominała praktycznie najzwyczajniejszą kawusię z mlekiem.

W smaku rozpuszczalna ze śmietanką w proszku, delikatnie słodka od owsa. O miłej, dość kremowej strukturze. Elegancko przetrwał probę czasu napitek firmy Minor Figures Coffee.

*firma oryginalnie Australijska ale zakład produkcyjny na Europę we Wschodnim Londynie jeszcze przed brexitem był się znajdował.

** kto pił kawę na azocie, Guinnessa albo czeskie piwo Velvet wie o co chodzi.

Sorry my English or résumé:

A bit out of date (see the first photo) Latte Nitro Cold Brew from Minor Figures Coffee was unexpectedly pretty tasty – like instant coffee with cream powder. With oats sweetness. Smooth body but without nitro/Guinness effect.

Snow brewing

W minioną sobotę* jednocześnie w Cophi na Lwowskiej, gdzieś na dalekim Podlasiu oraz w równie odległej Brazylii dzięki internetom można się było mniej lub bardziej realnie spotkać ze Shree Tamilem , Spadarynią Janiną z DearJudges.Coffee i Senhorem Gabrielem z plantacji Daterra. Kawa Macunaima Cerrado Mineiro Paraiso Natural w tlenowej fermentacji uległa zaparzeniu w ekspresie Sage Precision Brewer.

Napar trafił do prywatnej czarki w towarzystwie dwójki wyżej wymienionych kawowych ekspertów.

A czasy są takie, że konsumpcja jest możliwa tylko w rygorze na wynos wysiorbałem zawartość naczynka w otoczeniu roju śniegowych płatków, który opanował Warszawę.

Brazylia smakowała podsuszonymi orzechami laskowymi, mleczną czekoladą, białym grapefruitem i niedojrzałymi renklodami**. Dla mnie to smakowało.

* a w niedzielę był nie mniej emocjonujący dzień panamski . Ale nie po drodze mi było.

** renkloda = ulena = ciekawostka taka

PS rozmowa osób z monitorka do obejrzenia na instagramach Dearjudges.coffee

Nowalijka 9 /Časná Zelenina 9

Tym razem do nowego warszawskiego  kafejonu dotarłem szybciej niż po pięciu latach.*  Raptem czwartego dnia od otwarcia! **.  Na Czystem*** otworzyła się filia czeskiej kawiarni Typika powiązanej z bardzo dobrą palarnią Rusty Nails****.

20200807_111946

Lokal***** przestronny , jasny – dominują biel,****** jasne drewno i beton . Minimalistyczna i uspokajająca przestrzeń.

Na zewnętrzny stoliczek

20200807_121901

trafiła czarka podwójnego espressa – najprawdopodobniej******* Brazylii.

20200807_121828

Czekolada, gryczany miód, tropikalia i suszony lubczyk na finiszu. Body gładkie, przyjemne i miła oku crema za 8 polskich złych.

Ps jak byście chcieli się wybrać do Typiki samochodem to życzę dużo szczęścia w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Albo nawet bardzo dużo.

* vide poprzedni wpis
** zdarzyły się kawiarnie, które napoiły flannera jeszcze przed oficjalnym otwarciem
*** choć deweloper nazwał tę część Miasta – 19.Dzielnica********
**** kawiarnia w Pradze, palarnia w Brnie
***** zarządzany przez Kubę Ś.
****** nawet ekspress w kolorystyce
******* taki wniosek wypłynął z indagacji pani baristki
******** nie na darmo w Bułgarii uknuto powiedzenie, że Polacy to Ruscy, którzy myślą, że są Francuzami…

Nowalijka 5

No i kolejny nowy kafejon na Mieście, a dwa kolejne się zbliżają ku otwarciu.  Na pograniczu Jelonek i Chrzanowa była się otworzyła kawiarnia Lazurowa Specialty Coffee.  Na półce kawy z palarni Roastains,  spory ogródek się tworzył jak byłem.

20200701_163733

Duża radość,  że kubas * stoi 8pln a dolewka jedynie rybaka** . Brazylia Clementine z akcentami winnymi ,  coś jakby Merlot i trochę pomarańczy. Miło.

Cieszy ,  że kawiarnie „nowofalowe” to już nie tylko stare dzielnice ale po prostu lokalnie na osiedlach powstają.

* kubas w rzeczywistości bardziej proporcjonalny
** kto pamięta ten wie

Tradycja zobowiązuje*

Więc tak. Druga część wpisu o Brazylii od Roastainsów przed Wami. Dziś klasycznie. Tak że już niemal bardziej nie można** . Połączenie tradycji bliskowschodniej i włoskiej klasyki.

Kafetierka, makinetka,  moka pot, macchinetta, takie do parzenia na kuchence – zwał jak zwał :

20200416_104447

I było jak trzeba : intensywnie, z goryczką, kwasowatością i słodyczą jednocześnie. Klasyka jest klasyka. Ale żeby było jeszcze przyjemniej do filiżanki trafiło…

20200416_104553

…tak! nie mylicie się ! mleczko skondensowane, niesłodzone, 7,5% tłuszczyku. I nie muszę dodawać, że połączenie wyszło znakomicie.

A na deser nadeszła pora na ultraklasykę czyli parzenie w tygielku / ibrıku / cezve/ dżezwie z nieodzownymi trzema zagotowaniami.

20200417_110916

Efekt. Brazylia wyszła najsmaczniejsza****, pełna, zrównoważona, aromatyczna. Jakby wypalona została pod tą metodę.

20200417_105631

Pamiętajcie, że na Roastains.com z kodem Panodespresso macie 6% RABATU !!!!

* dla obcokrajowców np komendanta Vimesa z Ankh Morpork podaję tłumaczenie -„Noblesse oblige”
** prawdopodobnie można ale moja wyobraźnia tego nie ogarnia***
*** no dobrze , kawa parzona w szklance .
**** i to bez cukru, czym złamałem turecką tradycję, która głosi iż gorzką kawę podaje się tylko na pogrzebach lub w innych smutnych okolicznościach.

Ps a czemuż greckie elementa zastawy? Bo czemu by nie!

Ps2 jeśli jesteście ciekawi jak wyszła roastainsowa Brazylia we FrenchPressie zajrzyjcie koniecznie na instagramowy profil kawowego profesjonała @lukmasterbrewing .

Poranna, jednoosobowa kawa. Poranne, jednoosobowe scrabble. Wygrałem i przegrałem. Szereg przypadkowych wyrazów się ułożył w tajny plan na dziś.

Maciek M. dawny barista z Relaxu nieoczekiwanie zaproponował mi przetestowanie kawy z Roastains – krakowskiego projektu kawowego .

20200409_175112

Brazylia Sweet Espresso natural 85pkt przyjechała ekspresowo i zaczęło się.

Na pierwszy ogień* trafiła do plastikowego dripera z Kauflanda i poddana została próbie wody** około 80-85°C.

20200412_165221

Wyszła orzechowa, lekko czekoladowa a kiedy podstygła pojawiły się delikatnie owocowe nuty.

I fajny blooming *** .

20200410_175440

Na drugi ogień**** poszedł ceramiczny driper z Flying Tiger Kopenhagen, woda 90-95°C i podobnie jak powyżej filtry Moccamaster nr 4.

20200411_111920

Smakowo bez większej zmiany – orzechy z domieszką czekolady acz bez owoców. Aha
i przelewane w obydwu przypadkach do trzeciej podziałki dzbanka*****.

20200412_165121

A następnie sięgnąłem po AeroPress.

20200412_153356

Zwykło się mawiać, że przygotowanie kawy w AeroPressie jest proste jak wiązanie sznurówek.  Owszem, chyba że ma się 4 lata. Wtedy nie jest co widać na zdjęciu poniższym.

20200412_153448

Mimo drobnych problemów technicznych napar się zrobił i był sensorycznie jak podczas prób powyższych.

20200412_153641

Espressowa Brazylia od Roastainsów w przelaniach daje smak ciepły i solidny . Bez fajerwerków, bez szaleństw owocowo-kwiatowych . Ale do wypicia .

I taka gratka : przy zamówieniu w Rostains na hasło/kod Panodespresso 6% rabatu !!!!

* chociaż żadnego ognia nie widziała ale tylko tak się mówi
** coś jak kobieta podejrzana o czary******
*** kwitnienie brzmi ładniej ale nikt tak nie mówi
**** którego podobnie jak pierwszego nie było
***** są tacy, którzy mówią serwer . Jest wolność i demokracja i każdemu wolno.
****** coś pachnie mi to porównanie sporą niepoprawnością…oj będzie bolało…

PS w tytule fragment wiersza Marcina Świetlickiego p.t. „Jeden”

CIAG DALSZY NASTĄPI