Veni, vidi, bibi capulus!

Goscinny&Uderzo „Odyseja Asterixa” wyd.Egmont

Druid Panoramix* nie myślał , że jego cudowny napój w przyszłości zastąpi nie mniej cudowna kawa. Choćby i taka z ulycy Ząbkowskiej 28.

O kafejonie Ave Coffee dowiedziałem się z reklamy, która mi w internetach śmignęła. Wstąpiłem więc przy najbliższej okazji by przekonać się co zacz?

Kawiarenka serwująca ziarna pod swoim szyldem przycupnęła przy północnopraskiej bramie pilnowanej przez dwa żeliwne odboje w słynnym krasnalim kształcie.

Nieduże, przytulne wnętrze skrywa sporo paczuszek kawy i kameralny bar.

Zamówiłem mytą Dominikanę z aeropressa. Przyjemna acz ciut popiołowa w finiszu ale palenie było raczej podekspresowe więc i nie dziw. Po Grochowie także i Północna część Pragi kawowo rozkwita**. Miła pogawędka , spoko kawka. Warto wrócić.

I jeszcze krasnal w zbliżeniu.

* Juliusz Cezar także się tego nie spodziewał

Tekst&fotos: http://www.panodespressorysuje.art

Próbki, sampelki, dramy…

Tradycyjnie próbka dostanej kawy musi się odleżeć*.

Ziarenka z fiolki, o których nic nie wiem, trafiły do mnie podczas grudniowej wizyty w Zaparz Mnie. Wypalił je właściciel kawiarni Michał.

Po zmieleniu trafiły do Aeropressu i zaparzone zostały metodą à la wolna amerykanka z preinfuzją. Zapach ziaren przed rozdrobnieniem był przepięknie kawowy. W smaku i aromacie rozgościły się kandyzowane truskawki i słodziutkie tangerynki. Gites.

Kolejna porcja od Michała to Kenia Juliet AA z palarni Five Elephant z Kreuzburga.

Podobnie jak poprzednia pozycja potraktowana została Aeropressem.

Zawartość ćmielowskiej porcelanki była jak w opisie – kwaśna, owocowa i słodka. Dobry towar.

Dla odmiany personalnej od Pana Baristy PJ przyjąłem, wiedząc o nieco zdezaktualizowanym czasie jaki minął od wypalenia, próbkę Kolumbii odmiany Mandela z regionu Valle del Cauca z farmy La Esperanza w obróbce Hybrid Natural z rumuńskiej palarni Sloane.

Po przelaniu ukazały się niemal jeszcze soczyste nuty owocowych landryn, mango, melona.

Szkoda, że ziarenka już miały swoje lata** bo smaki były nieco „przykużone” a byłaby to torpeda.

Czwarta kawa trafiła do mnie z rąk Pani Baristki MA . Była to słynna*** Gwatemala Finca Las Codornices z regionu Huehuetenango.

Kawa odmiany Pacamara/Marago w obróbce honey/natural sygnowana przez Autor Coffee nie skradła mi serca****.

Było w niej sporo prażonego słonecznika, orzechów i nieco rozwodnionych, bliżej niesprecyzowanych owoców. Drugie parzenie wyszło podobnie. Widocznie potrzebny był do wydobycia pełni smaków jakiś klucz*****.

* bo jak powiedział sąsiad A.Stasiuka „Wstałem bo nie mogłem już leżeć”

** a na pewno miesiące

*** trudno uniknąć sławy mając w nazwie Huehuetenango

**** ani niczego innego np. trąbki od roweru. O jej przydatności w przygotowaniu kawy pisałem tutaj: https://kucharzpolski.wordpress.com/2020/04/23/gwaltownych-uciech-i-koniec-gwaltowny/

***** albo wytrych w postaci dokładnych wytycznych co do gramażu na litraż, grubości mielenia, temperatury wody, czasu parzenia czy innych ppm-ów

Zdjęcia/photos : http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Samples & drams

I got four samples in the last month. And here’s what came out of them.


Number 1

Mysterious coffee roasted by Michał from Zaparz Mnie Cafe. Infused in an aeropress, it brought flavors candied strawberries and sweet tangerines. And the wonderful „coffee” smell of unground beans. Yummy.


Number 2

Kenya from the Five Elephant Roasters from Kreuzburg, Berlin prepaired by Zaparz Mnie also went to Aeropress. It was sour, fruity and sweet. Great stuff.

Number 3

Colombian Mandela varieties from Valle del Cauca from La Esperanza farm ,Hybrid Natural process from Romanian Sloane Roastery. Given by Mr Barista  PJ . A bit old (but I knew it) . From drip tasted fruit candies, mango & melon.

Number 4

From Lady Barista MA . Guatemala Finca Las Codornices from the Huehuetenango region. Coffee of the Pacamara/Marago variety in honey/natural process from V60 signed by Author Coffee did not steal my heart. It had a lot of roasted sunflower seeds, nuts and slightly watered undefined fruits. The second trial was similar.  Apparently a special key was needed to bring out the full flavors.


It’s veeeery nice&kawaii to get samples. And soooo good!

Dram of coffee

Tak. Wiem. Dram jest miarą* whisky. Ale jakoś pasuje mi to do konfekcjonowanych przez zaparzmnie.pl** kaw. Idea jest taka: zamrożoną kawę się mle i pojedyńczą porcję próżniowo pakuje do biorecyklingowych torebek . Do wyboru wersja przygotowana pod Aeropress lub dripper V60.

Za kilka złotych mamy kawę na krótką*** podróż albo nim zakupimy całą paczkę jakiś ziarenek możemy sprawdzić bez zbędnego ekspensu czy to to. Albo nie to to.

Porcję Boliwii z palarni Runty Roaster przytargałem z ekscytujących Mistrzostw Polski Aeropress 2021.

Swoje odleżała nim ją w przewidzianym dynksie zaparzyłem.

Copacabana style of brewing

Napar wyszedł hmmm… interesujący . W aromacie walczyły ze sobą nuty fenolowo-benzynowe z rumem i wiśniami. Smak to przejrzałe wiśnie, czarne porzeczki, ultra gorzka czekolada, trochę drewna , orzechów laskowych i nieoczyszczanego trzcinowego cukru. Boliwia nie była ani zła ani dobra ale okazała się zajmującym ćwiczeniem .

* miareczką raczej 1/16 uncji czyli 3,55 ml. Plus minus tyle co na poniższym obrazku.

A DRAM: more of less

** by Michał Sitarek

*** na dłuższą wycieczkę lub bardziej tłoczną duża paka zmielonej kawy jednak poręczniejsza jest

PS na paczuszce zabrakło mi dat palenia i porcjowania oraz choć drobnego info o samych ziarenkach , że naturalna, myta czy jakaś tam.

Sorry my English or résumé:

Buying a sample of coffee grinded for Aeropress or V60 from http://www.zaparzmnie.pl is like asking about dram of whisky. It is comfortable to take for a journey or just for trying if the coffee is good or not.

A sample of Bolivian beans long time ago I brought from extraordinary Polish Aeropress Championship 2021 .

The coffee turned out to be strange . In nose phenolic&petroleum notes were fighiting with scent of rum and overripe wildcherries. Taste : blackcureants, wildcherries, wood, cane sugar, astrigent bitter chocolate and nuts. It was a cery interesting sensoring excercise.

Mistrzostwa Polski Aeropress 2021

Momenty były? No masz! Najlepiej jak Marta i Krzysiek kalibrowali sędziów* kwasem octowym** i to o 8mej rano! ***

A potem zrobiło się jeszcze ciekawiej gdy zaraz po kontroli specjalnego psa sprawdzającego zaczęły się Igrzyska!

Zawodnicy zajęli miejsca , do młynów i aeropressów trafiła kawa – anaerobiczna naturalna Kolumbia El Limon wypalona w piecu Stronghold przez Mateusza Karczewskiego z Audun Coffee .

Uczestnikom zmagań żywiołowo kibicowali tłumnie przybyli sympatycy kawy, skoczne melodie wygrywał DJ Krzaku a imprezę brawurowo wspomagała menadżerka sceny Gosia Herman (@gosia_hy)

Było wiele radości, stresu, euforii, straconych nadziei, śmiechu, spotkań z dawno i niedawno widzianymi znajomymi. Były wykłady, palarnie kawy chwaliły się swoimi ziarenkami, można było sobie również kawusię wypalić na miejscu.

A nade wszystko na sędziowskim stole pojawiały się coraz to kolejne napary uczestników mistrzostw.

A surowe jury siorbało , niuchało i burzliwe dyskutowało przegryzając sucharkami :

by do finału dostały się najpyszniejsze ekstrakty. Kiedy emocje eskalowały a atmosfera stawała coraz gorętsza za pomocą magicznego wiatraczka**** można się było ochładzać.

Zmagania zmierzały z kolejnymi rundami i zaparzonymi setkami kaw ku Grande Finale.

Stresogenny***** czasomierz poganiał aż nadejszła wiekopomna chwila i do oceny trafiły trzy finałowe kawy :

Gdy już decyzja zapadła odbyło się ogłoszenie zwycięzcy i udekorowanie Aeropressami we właściwych deseniach.

Złoty Wawrzyn przypadł hołmbariście Wojciechowi Lipko z Krakowa, srebrem obdarowana została Karina Gmurkowska z Coffee Desku a na miejscu trzecim uplasował się Maksym Volkovytskyi z Hard Beans. Po trzykroć gromkie HURRRA ! dla Zwycięzców…

Co by tu jeszcze …. bo jak powiedział klasyk „Trzeba uporządkować doznania” :

Mistrzostwa zorganizowane na 5- w skali 1-5 . Minusik , żeby Organizatory****** nie popadli nadmiernie w zasłużoną dumę.

Bardzo mało z kaw , które spróbowałem nie nadawało się do przełknięcia co wskazuje na wysokie kwalifikacje startujących bo ziarno było wymagające. Cztery napary smakowały niebagatelnie pysznie.

Tak wygląda Uri The Boss:

Tak rozpiska kto i kiedy sędziuje oraz łyżka kapingowa:

Tak wyglądało stanowisko dla zawodnika/zawodniczki:

To jest hummus, którym się sędzie posilały:

Było GITES!!!!!!!!!!!!!!!!!

* w składzie Marta Niwińska z Coffee Support, Magdalena Chylińska SCA Polska, Krzysiek Blinkiewicz Autumn Coffee Roasters i SCA Polska, Mateusz Karczewski Audun Coffee/Stronghold, Alan Jarrar @50%Arabica /Jokes Aside Coffees, Konrad Konstantynowicz Palarnia Czarna Fala /Podcast o Kawie, Wojciech Szymański Zapach Kawy, Kuba Skorupski Cophi.Solutions oraz w niemijającym zawstydzeniu, że się znalazł w tak Znamienitym Gronie autor tego bloga.

** nie mylić octem siedmiu złodziei

*** w sobotę 07.VIII.A.D.2021

**** przypadł mi w udziale jeden taki

***** dla uczestników

****** brawo Brygado Cophi.Solutions (Uri, Łukaszu, Paulino, Kubo, Tamilu&Co)

PS a tak (niemal) wygląda Hulk Hogan

PS II we wpisie znalazły się cytaty min. z „Kulisów srebrnego ekranu” i filmów „Sami swoi” oraz „Żółty szalik”. I oczywiście z „Autostopem po Galaktyce” Douglasa Adamsa.

PS III W tej samej lokalizacji (niezwykłe gościnne progi oraz płotek Jewish Community) odbywał się Gwiaździsty Zlot Flamingów:

PS IV wszystkie fotki i tekst: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

On August 7, the Polish Aeropress Championships organized by Cophi.Solutions took place in Warsaw.
It was a great honor and pleasure to be one of the nine judges. The players squeezed the anaerobic natural Colombia El Limon roasted by Mateusz Karczewski in the Stroghold . The finalists were: home barista Wojciech Lipko – first place, Karina Gmurkowska from Coffee Desk – second and Maksym Volkovytskyi from Hard Beans – third. Outside of the competition, there were exciting lectures, at the bar you could try coffee from small roasters  or finally roast your own coffee. There were also hummus, pelicans, little windmills, a DJ, lots of excitement and hectoliters of coffee. The championships were organized excellently, the best ones won, a few people caught the bug of Aeropress.  It was a great Saturday with lots of fun and a great crowd of people.  It was a great Saturday with lots of fun and a crowd of great people. A loud BRAVO for Organizers, Participants and Viewers! See You next years!

photo&text http://www.panodespressorysuje.art

Już za chwileczkę , już za momencik…*

Zostało kilka drobnych chwil do Mistrzostw Polski w Aeropressie A.D.2021.

fot. panodespressorysuje.wordpress.com

W najbliższą sobotę w Jewish Community Center w Warszawie przy ulicy Chmielnej 9a wycisną się hektolitry kawy, emocji, radości i innych takich. Kto może niech wpadywuje pokibicować , napić się kawusi i na ploteczki bo „będzie pięknie tak miło ogromnie , niezbyt cnotliwie i niezbyt też skromnie” jak Pan Waglewszczak śpiewa.

* co prawda nie Piątek z Pankracym ale też gites.

Sorry my English or résumé:

This Saturday, in Warsaw at Chmielna 9 street, the Polish Aeropress Championship will be held. It will be beautiful and nice and evrything You like. Who on the way should come.

Fifteen men on the dead man’s chest..Yo-ho-ho, and a bottle of rum! Drink and the devil had done for the rest..Yo-ho-ho, and a bottle of rum!”

Ledwie kapitan Pedro Mexia Mirabe dowódca fortu El Boqueron zamknął oczy , ledwie zdążył zachrapać po wesołym wieczorze spędzonym przy kościach i napitkach został bruralnie obudzony przerażonym głosem portowego ordynansa José* : „Kapitanie! Piraci wpływają do Boca Grande!!!”. Szybko oprzytomniawszy nakazał budzić swoich kompanów : kapitana Juana de Castaneda dowodzącego galeonem „Santiago” , kapitana Martina Gonzalesa ze statku „Ocasión” i kapitana Francisco de Carvajala dowodzącego żołnierzami stacjonującymi w mieście. Na nogi postawiony też został, prócz setek wojaków i Indian uzbrojonych w łuki i zatrute strzały , gubernator Kartageny** Don Pedro Fernandez de Busto*** opodwładny miłościwie panującego nad Nowym Królestwem Granady i połową świata Króla Hiszpanii Filipa II Habsburga .

Kartagena A.D. 1585

Sytuacja okazała się dużo groźniejsza. Kiedy ary złotoskrzydłe swoim krzykiem przegoniły noc kartagińczycy zobaczyli, że w miejsce Jolly Rogerów na masztach rozwinęły się dumnie bandery admiralicji Jej Królewskiej Mości Elżbiety I Tudor. A więc nie piraci tylko znienawidzeni Anglicy! Flotą trzydziestu okrętów , które zajęły strategiczne miejsca w porcie zewnętrznym dowodził z pokładu „Elizabeth Bonaventure” były bukanier i korsarz, postrach mórz Sir Francis „El Draque” Drake.

portret ze stron wyd. Britannica

Walka mimo świętej niedzieli była zażarta , dzielny odpór stawiły dwa hiszpańskie okręty, ciężką do stosowania zaporę stanowiły scalone łańcuchami beczki. Bitwa skończyła się dopiero o zachodzie słońca**** we wtorek 11.II. A.D. MDLXXXVI zwycięstwem Brytyjczyków.

Anglicy zakotwiczyli w Kartagenie na bite dwa miesiące. Przez ten czas targowano się o kwotę wykupu miasta przed zniszczeniem, pito wino, rum i brandy*****, ktoś się z kimś zaprzyjaźnił, ktoś się z kimś zmagał na papiery, pięści albo kawałki ławy z miejscowej tawerny. Tak było. A historię tę wyśpiewała mi w gocławskim szynku Raj Piwosza flaszka szesnastoletniego kartageńskiego rumu Dictador.

Oprócz huku dział, łopotu żagli, świstu strzał Indian Chibcha , szczęku ostrzy białej broni i bryzy znad Karaibskiego Morza napitek przyniósł słodycz suszonych fig, daktyli i śliwek. Aromaty wanilii, mango i mandarynek otulonych delikatną nutą tytoniu od miejscowych Hombres******. Delikates, zwłaszcza że towarzyszyła mu wyciśnięta w Aeropressie kolumbijska kawa******* z prowincji Huila, odmiany Pacamara brawurowo wypalona w warszawkskiej palarni Story Coffee Roasters.

Summer Coffee przyniosło slodycz czekolady i sztorm dojrzałych cytrusów. Co za spotkanie!!!!

* co ciekawe wojskowi ordynansi często mają na imię Józef. Wspomnijmy choćby na Josefa Švejka – ordynansa 91.pułku piechoty z Czeskich Budziejowic podczas I Światowej Wojny.

** Cartagena de Indias niezwykle ważne i cenne miasto na hiszpańskim Złotym Szlaku.

*** oraz jego prawa ręka Don Pedro Vique y Manrique

**** wyjątkowo krwawym tego dnia

***** Angielscy marynarze do rumu przekonali się na dobre niemal sto lat później i raczyli się nim na służbie od roku 1655 do 1970. Tylko gramaż się zmienił z dwóch pólitrowych porcji na początku do 70 gramów pod koniec.

****** choć są tacy, którzy twierdzą, że to byli bardziej Viejos niż Hombres

******* tylko kawy******** paktujące strony nie piły. Jej czas jeszcze nie nadszedł.

******** oraz najprawdopodobniej wody, choć była już wtedy dość znana.

PS w tytule fragment późniejszej niż opisywana historia (taki mały anachronizm) pirackiej pieśni z „Wyspy Piratów” R.L.Stevensona

Sorry my English or résumé:

A bottle of 16-year-old Dictator rum opened in RajPiwosza brought a bloody tale of the conquest of Cartagena de Indias by sir Francis Drake in 1586. The rum also brought the flavors of figs, dates, dried prunes, vanilla, ripe mango and tobacco. The alcohol was accompanied by Colombian coffee from the Huila region, a Pacamara variety roasted at Story Coffee Roasters. Infused with Aeropress, it tasted of chocolate and an ocean of citrus. What a wonderfull combination!

PS In the title of the entry, a fragment of a pirate song from the novel „Treasure Island” by R.L. Stevenson.

 

Regnava nel silenzio alta la notte e bruna…colpia la fonte un pallido raggio di tetra luna…

Noc nadciągała ciemna i pełna strachów więc postanowiłem ją rozjaśnić ostatkiem kolumbijskich ziarenek odmiany Orange Bourbon w naturalnej obróbce ze Story Coffee.

Powyższe zdjęcie może sugerować, że zmierzyłem się z Aeropressem. A skoro sugestia padła przed Waszymi oczami to tego się będę trzymał.

Do kawowego dynksu trafiło 27 gramów zmiału, poparzyło się 30 sekund z preinfuzją i 3×30 sekund* do czasu przeciśnięcia. No i tyle.

Hiper owocowy napar wyszedł spod tłoka. Cytrusowo-tropikalny. Palce lizać. Jedyny mankament, że porcja kofeiny z jaką próbowałem przetrwać część nocy prawie zawaliła mi serce.

* wartości orientacyjne

PS w tytule fragment tekstu arii Łucji z opery „Łucja z Lammermoor” Donizettiego.

PS II:

Mistrzostwa Polski w Aeropressie 2021

http://www.panodespressorysuje.wordpress.com

Drodzy Czytelnicy , dziś o godzinie 20.00 zaczynają się zapisy chętnych do wzięcia udziału w Mistrzostwach Polski w parzenia kawy w Aeropressoe organizowanych przez Cophi.Solutions. Formularza szukajcie na @aeropresspoland lub pod linkiem https://linktr.ee/aeropresspoland . Plakat w wersji polskiej znajdziecie w mediach społecznościowych a ja wykorzystałem swój najrysunek „Syren Warsiaski” do umiędzynarodowienia przekazu. Widzimy się w JCC Warszawa za miesiąc z drobnym okładem.

Sorry my English or résumé:

We are waiting for Polish Championship in Aeropress brewing coffee method. Be there at 7th of August. Informations at social media of organizators – Cophi Solutions. See You soon!!!

PS international unofficial poster by me !

Marzenie chłopaka z Bałut

To było tak. Możecie wierzyć* albo nie. Czas temu niedawny przez Warszawę przeszła wysoka woda.

Pobieżyłem więc chyżo w nadwiślańskie haszcze ponapawać się zawilgoconym krajobrazem. Przedzierając się przez podmokłości**

dotarłem do grzęzawiska. W nieśmiałych promieniach słońca cosik złotem zamigotało. Pomyślałem, że może to skarb co go w garncu na drugim końcu tęczy różne takie zakopują. Może Złota Kaczka na spacer wypłynęła. Może li to jakiś omam bagienny. Podchodzę proszę ja Was bliżej, jeszcze bliżej a na brzegu stoi szczerze złota paczuszka z kawą od @lukmasterbrewing & @dearjugdes.coffee .

Chwilę się przeglądałem oszołomiony szczęściem ze znaleziska, po czym podjąwszy skarb powędrowałem dalej aż na sam brzeg Wisły co się rozlała niczym Mississipi albo inny Jenisej*** .

Zrządzeniem losu miałem ze sobą osprzęt do parzenia w postaci Aeropressu, szklanki i termosu z gorącą wodą, któren to osprzęt przy wtórze zachodzącego słońca do zaparzenia Kolumbii Café Granja la Esperanza wykorzystałem.

Jak wyszła? Znakomicie. Smakowała mandarynkami**** i czymś na wspomnienie cukierków Sugusów z lat 90tych XX wieku.

W domu zabrałem się do eksperymentów , z których wynikło min , że 300 ml naparu powstałego z przelania 19 gramów kawy waży 272 gramy. Kto by się spodziewał….

Kolejne dni przyniosły różne wariacje przeciekania ziarenek. A to 40:60 w proporcji 1:15 wg.Tetsu Kasuyi. A to 5:25 , 19/272 . A to autorskie trzy setki sześć na sto.

Zapytacie jakie smaki w wyniku iście alchemicznych zabiegów nad naturalną Mandelą się wyestrahowały? Świeże winko Zielone Wetlińskie*****, marakujka, miodek spadziowy, jaśmin, nieco Darjeelinga z wiosennego zbioru i tropikalno-jogurtowy finiszyk.

Kawusia jak trzeba. A nawet bardziej.

*ja tam wierzę w każde słowo ale jak powiedziała klasyczka „On wierzy Panie milicjancie, on we wszystko wierzy! Bóg mnie pokarał takim głupim chłopem.”

**z narażeniem zamoczenia obuwia i nogawek oraz ataku gigantycznych pijawek.

***albo inna Ankh

****ale nie takich ptaszkowych jak na zdjęciu poniżej a cytrusowych owoców

*****zwanym Vetlínkské Zelené albo Grüner Vetliner a nie, że z Wetliny w Bieszczadach

PS więcej o kawie i formularz do zamówienia na: https://lukmasterbrewing.wixsite.com/bang/coffee

Pardon my English or résumé:

Colombia natural Café Granja la Esperanza , variety Mandela from co-production of @lukmasterbrewing & @dearjugdes.coffee in Aeropress tasted mandarins, and milky-tropical fruits fudges. Pour over methods brought tastes of Grüner Vetliner wine, yasmine, honey, spring Darjeeling, passion fruit and a bit of tropical fruits yoghurt.

More about coffee at : https://lukmasterbrewing.wixsite.com/bang/coffee

PROLOG : 1.«wstępna część utworu literackiego lub scenicznego» 2.«jazda na czas poprzedzająca etapowy wyścig kolarski lub będąca pierwszym etapem takiego wyścigu»

Tak głosi Słownik Języka Polskiego PWN. I żyłem sobie w błogim przeświadczeniu, że prolog można albo przeczytać albo obejrzeć. Aż tu nagle, zajrzawszy do Kawiarni Forum, Prolog wypiłem.

Do kubka trafiło myte, organiczne Peru Selva Andina poddane działaniu Aeropressu.

Napar z kopenhaskich ziarenek wyszedł jak na metodę parzenia nadwyraz delikatny. Mandarynki, cytryny i orzechy ale w wersji bardziej brut. Kawa dobra bardziej na upał ale zachęcająca mimo aury do pobróbowania innych wypałów dokonanych przez potomków duńskiego księcia* .

*tego, któremu Horacio słowa te na ostatnie pożegnanie podarował : „Now cracks a noble heart. Good night sweet prince:  And flights of angels sing thee to thy rest.”

tekst&foto : http://www.panodespressorysuje.art