Wstrzymał słońce ruszył ziemię…

Astronom Kopernik M. związany z miastem Allenstenium zatrząsł podwalinami nauki i wiedzy ówczesnej. Tak zatrząsł, że dzisiejsi mieszczanie ufundowali mu pomnik .

Niemal w jego cieniu działa przynależąca* do palarni Bless Coffee Roasters kawiarnia.

Od mojego ostatniego** pobytu rozrosła*** się tak, że jest gdzie wygodnie przysiąść. A stoły jej pięknie zielone a krzesła wchodzące w kobalt.

Decyzja, co zaordynować niełatwą była bowiem jest gro możliwości wyboru surowca zarówno pod espressko jak i przelewik.

Szczęśliwie Pani Właścielka wspomogła radami i na pierwszy ogień na stolik wjechała kolumbijskiej Geisha****. Wspaniałe body, gęsta crema i nieskończone cytrusy i owoce tropikalne. Aj i och! Na drugie danie zaś także Kolumbia – Potosi X.O*****, tyle że z alembiku.

Owocowo-koniakowa intensywność była obezwładniającą. Sakra*****! , jaka to pyszność była!!!! Jedyny frasunek jaki mnie po wizycie ogarnął wychynął z nienabycia bochenka chleba własnego kawiarnianego wypieku , który tak smakowicie pachniał i pysznił się na kontuarze chrupiącą skórką. Cóż, następną razą.

PS spróbowałem tylko dwóch kaw z Blessa ale wywołały w moich smakowych doznaniach iście kopernikańskiego wstrząsu.

* a także do kawowej Mistrzyni Agnieszki Piotrowskiej

** będzie ze trzy lata temu

*** po prawdzie zaanektowali sąsiedni lokal a w poprzednim mieści się magazyn ziarenek.

**** plantacja Inmaculada , producent Holgun Ramos Family. Obróbka naturalna.

***** konkursowa odmiana San Juan z plantacji Cafe Granja La Esperanza. Obróbka naturalna.

**** żeby nie wyrażać się w dowód zachwytu publicznem słowem, zakląłem sążniście po czesku.

Tekst&foto: http://www.panodespressorysuje.art

Sierpniowa Nowalijka

W połowie lipca , w pierwszej połowie lipca a dokładnie 13.07. zagłębiłem się w w wywiad z kawową wszechmistrzynią Agnieszką Rojewską. W odpowiedzi na pytanie o to, które warszawskie kawiarnie poleca pojawił się Błysk. Zapaliła mi się lampka nieznajomości łamane na niewiedzy. Internety nie pomogły więc zapukałem do miejscowej Kawopedii*. Okazało się, że rzeczony kafejon dopiero ma się w okolicach Placu Wilsona otworzyć. Podjechałem nawet zlokalizować.

Kawiarnia Błysk odpaliła 08.08.

Lokalik niewielki , kameralny , przytulny, lokalny**** z Lamą**.

W ofercie do wyboru trzy espresska oraz przelewiki z palarni Heresy Reformed Coffee oraz Good Coffee. Namówić się dałem przemiłej Pani Właścicielce*** (poznałem też Pana Właściciela oraz ich Psisko) na Brazylię w jakiejś niestandardowej, heretyckiej fermentacji.

Gładka , owocowa , orzeźwiająca z tym charakterystycznym dla kaw fermentowanych twistem. Spróbowałem też bardzo dobrego cold brew. Była też wciągająca kawowa pogawędka.

W krótkim czasie (vide poprzedni wpis) pojawił się baaardzo mocny punkt na kawowej mapie Wawuni.

* niejaki @lukmasterbrewing / European Coffee Trip *****

** niektórzy mówią La Marzocco

*** ex sławny łódzki kafejon Owoce i Warzywa

**** kiedyś można tu było zakosztować rurek z kremem

***** próbowałem się najpierw dobić do Marjory the Trash Head, po naszemu Tajemnicza Wiedźma Ple Ple , ale była nieosiągalna.

za Muppet Wiki

tekst&foto : http://www.panodespressorysuje.art

Kawa z trójkąta

Poszła plotka po Mieście, że w cieniu Kościoła Zbawiciela vel na Zbawixie otworzył* się nowy kafejon. Pognałem co koń wyskoczy by zajrzeć nieco szybciej niż po 9-10 miesiącach .

El Cafetero przynależy do palarni** pod tym samym szyldem i jest miejscem nad wyraz przyjemnym.

Prosto, aligancko, z wyczuciem i sznytem. Takim tiptopowym. Nim się zamówi przelewik można spróbować jednej z trzech propozycji i poprosić o jedną z nich.

W ciemno sięgnąłem po naturalną Kolumbię*** ze zdjęć powyżej oraz poniżej, która towarzyszyła mi w upalnym dniu pracy.

Petarda! Sączyłem powoli bo smak mi się dawno tak świetny nie przydarzył. Było też espressko z Brazylii.

Gęste, czekoladowe z nutami śliwkowo-wiśniowymi. Klasa.

Kawy serwowane są lub sprzedawane z wszelkimi niezbędnymi informacjami na dołączanej karteczce. Do tego kulturka i sympatyczności Pani Mileny – Współwłaścicielki.

Kiedy pojawia się nowy lokal od razu świta mi w głowie pytanie**** – „Czy się utrzymają? Jak sobie poradzą?” W przypadku El Cafetero nie nam wątpliwości, że tak, oczywiście i jak najbardziej.

Dostałem też do domowego przetestowania puzderko z naturalną Brazylią Fazenda Salto. Trafiła***** do tygielka bo gdzieżby indziej.

Parzenie wydobyło z dużych pokładów czekolady cytrusowo-agrestowe nutki , które nieco wyokrągliłem odrobiną cukru. Gites!

* raptem trzy tygodnie temu

** ziarenka wypalane są w Terespolu

*** Kolumbia przyświeca i nazwie i logu

**** w Wawuni jest pod 80 (albo i ponad) lokali z przelewami

***** proporcje 1:10 na gorącą wodę

PS odpowiedź na pytanie dlaczego „Kawa z trójkąta”****** znajdziecie na http://www.elcafetero.pl

Tekst&fotos : http://www.panodespressorysuje.art

****** i nie jest to Trójkąt Bermudzki

Veni, vidi, bibi capulus!

Goscinny&Uderzo „Odyseja Asterixa” wyd.Egmont

Druid Panoramix* nie myślał , że jego cudowny napój w przyszłości zastąpi nie mniej cudowna kawa. Choćby i taka z ulycy Ząbkowskiej 28.

O kafejonie Ave Coffee dowiedziałem się z reklamy, która mi w internetach śmignęła. Wstąpiłem więc przy najbliższej okazji by przekonać się co zacz?

Kawiarenka serwująca ziarna pod swoim szyldem przycupnęła przy północnopraskiej bramie pilnowanej przez dwa żeliwne odboje w słynnym krasnalim kształcie.

Nieduże, przytulne wnętrze skrywa sporo paczuszek kawy i kameralny bar.

Zamówiłem mytą Dominikanę z aeropressa. Przyjemna acz ciut popiołowa w finiszu ale palenie było raczej podekspresowe więc i nie dziw. Po Grochowie także i Północna część Pragi kawowo rozkwita**. Miła pogawędka , spoko kawka. Warto wrócić.

I jeszcze krasnal w zbliżeniu.

* Juliusz Cezar także się tego nie spodziewał

Tekst&fotos: http://www.panodespressorysuje.art

Kawa z appki

Przyjrzałem się z niejaką wnikliwością liście warszawskich kawiarni w aplikacji European Coffee Trip. Jest ich tam ze 40* i w swej próżności myślałem , że we wszystkich byłem. Cóż… do jednej nie dotarłem z wyboru , w drugiej zjadłem pączka zamiast małej czarnej , trzecia kojarzyła mi się raczej z twardą gastronomią plus kawa i wreszcie o czwartej niebyłej wiedziałem**, że ma powstać ale otwarcie przegapiłem.

Wolska Labuna Showroom w zasadzie jest ustacjonarnieniem popularnego sklepu onlajnowego (www.labuna.pl) z ziarenkami i akcesoriami ale wzbogaconym o brewbar***.

Jasno , kolorowo, przestrzennie. Takie miejsce do ktorego się wchodzi i nie chce wyjść i od pierwszej wizyty czuje stałym bywalcem , co niewątpliwą jest zasługą właścicielki Agnieszki. Mimo iż nic nie zakupiłem**** miałem przyjemność spróbowania dwóch Kenii.

Pierwsza z norweskiego Coffea Circulor a druga berlińskiego August63 Kaffe. Obydwie bezpomidorowe , obydwie w deseczkie ale Kiriga o długość chrap wygrała fajniejszym, gładkim , gęstszym body i bardziej podchodzącą mi etykietą.

W Labunie napijecie się kawek jedynie przelewowych więc jeśli macie melodię na flata ale espressko to wasz problem. Wypijcie wcześniej i przygalopujcie w te pędy na Płocką 22a bo jest absolutnie gites! A do tego uginające się od wszelakiego dobra półeczki .

* jest 50 ale Pana Tuwima mi się zachciało. Wgląd w apkę ECT pchnął mnie do matematycznego ćwiczenia polegającegi na policzeniu warszawskich kawiarni specialty/trzeciofalowych/nowofalowych – zwał jak zwał. I wyszło mi, że brakuje jeszcze najmarniej 25. Pewnikiem zaczną się zwolna pojawiać ale w obrębie aplikacji zgłoszono już potrzebę dodania 950 kafejonów!!! (Przeciek z doskonałego źródła.)

** na jednej z kawowych imprez anonsowali Właściciele, że już niebawem ale kiedy człek żyje bez tzw.mediów społecznych to ciemny jak tabaka w rogu i do Labuny dotarłem po 10ciu miesiącach…

*** a nawet dwa. Załoga udostępnia sample, młynki i osprzęt by samej/samemu coś upichcić.

**** próbowałem zapłacić , jak bonie dydy!

Tekst&fotos: http://www.panodespressorysuje.art

Bywanie w kawiarni było dla niego czymś nowym, do czego jeszcze nie przywykł.

Lektura pasjonującej powieści „Chan al-Chalili” Nadżiba Mahfuza* wzmogła we mnie apetyt na kawę po turecku. Choć więcej jest na jej kartach picia herbaty w kairskich lokalach. A tak się wspaniale złożyło, że miałem na półce paczuszkę kawy** z kardamonem z Damaszku***. Zaparzyłem ją metodą sugerowaną na opakowaniu.

Czyli tradycyjnie po syryjsku – kawa na gorącą wodę w tygielku. I nieco cukru.

Zabulgotała i wuala**** o to filiżanka aromatycznego naparu.

* jedynego literackiego noblisty piszącego po arabsku

** od firmy GASeeB 1946

*** zadziwiające , że mimo trwającej od ponad dekady pustoszącej kraj wojny, można w kraju nad Wisłą kupić paczuszkę syryjskiej kawy.

**** niektórzy mówią „voilà” ale to błąd

PS w tytule cytat z powieści w tłumaczeniu Jolanty Kozłowskiej

Tekst&foto : http://www.panodespressorysuje.art

Kulisy srebrnego ekranu

„Fajny film wczoraj widziałem”. „Momenty były?” „No masz!” „Najlepiej jak ten Włoch.” „Lubiał wypić?” Kawę aż mu się ręce trzęsły …” a na końcu był Pan Mahler.*

Pierwszy raz obejrzałem na srebrnym ekranie i zachwycił mnie jeszcze bardziej (mimo iż palić jakoś się nie nauczyłem) niż podczas kilku oglądań w telewizorku. Obraz – najlepszy o kawie, który stał się jedną z moich filmowych miłości od pierwszego wejrzenia .

We wstępie cytat i nawiązanie do „Kulisów Srebrnego Ekranu” słuchowiska autorstwa Andrzeja Zaorskiego z lat ’70tych , emitowanego w Świętej Pamięci Radiowej Trójce w brawurowym wykonaniu Mariana Kociniaka i autora.

* jeszcze przed napisami

„I kudłate i łaciate, pręgowane i skrzydlate, te, co skaczą i fruwają, na nasz program zapraszają”

Tak przed laty zaczynał się program przyrodniczy Zwierzyniec. Przypomniały mi się te słowa kiedy zmierzałem ku roztoczańskiemu miasteczku o takiej samej nazwie.

Droga wiodła asfaltem ,

wiodła leśnymi duktami ,

koło Maryjek

i kapliczek

wprost do kawiarenki Spóźniony Słowik ,

gdzie w menu wypatrzyłem pozycję „Drip” . A że ceny espresso nieco się przestraszyłem zamówiłem olbrzymią filiżankę przelewu.

Sympatyczne Panie za barem były jedynie w stanie powiedzieć, że kawa – „taka do parzenia” pochodzi ze złotej paczki. Była dość ciężka , nieco zbożowa z subtelnym posmakiem tajemniczych czerwonych kulek z pajęczyny.

Wartością dodatkową było to , że w czarnej tafli kawy odbijała się brzoza. Dobrze było pojechać w nieznane.

Tekst i zdjęcia : http://www.panodespressorysuje.art

European Coffee Trip

Dawno , dawno temu kiedy myślałem , że Instagram to coś fajnego European Coffee Trip

wrzuciło na swój profil moją fotkę . Nadszedł* czas zapłaty . Otóż w zeszłym tygodniu pojawiła się ich aplikacja : https://play.google.com/store/apps/details?id=cz.europeancoffeetrip.android dzięki której możecie znaleźć najbliższą Wam kawiarnię „specialty” albo jeśli o jakiejś wiecie a jej tam nie ma to zasugerować dodanie. Prosta , funkcjonalna i czytelna w obsłudze. Tak że tak. Poużywajcie sobie.

* dowiedziałem się o niej dzięki @lukmasterbrewing . Dzięki!

PS może w przyszłości wzbogacona zostanie o palarnie albo powstanie druga aplikacja np. European Roasters Trip.

text http://www.panodespressorysuje.art

The European Coffee Trip application debuted last week. You can find the „specialty” café closest to you there. You can also suggest adding one that you know about, but which was not included in the starter version. Legible , funkcjonalne and easy to use. Maybe next one should be called European Roasters Trip.

Aplikace European Coffee Trip debutovala minulý týden. Najdete tam „speciální“ kavárnu, která je vám nejblíže. Můžete také navrhnout přidání takové, o které víte, ale která nebyla součástí spouštěcí verze. Čitelná , funkční a snadno použitelná. Možná by se ten další měla jmenovat European Roasters Trip.

U Józka. Cz.2 ostatnia

W początkach października minionego roku odwiedziłem świeżo otwartą kawiarnie Coffee Jozo. Nie minął rok a lokal z końcem czerwca zakończył działalność.

Na pożegnanie wypiłem dripa (zaparzacz Gina) na Meksyku z kijowskiej palarni MadHeads . Gęsty , wiśniowo-śliwkowy. Taki jesienny ale bardzo podchodzący. Smuteczek , że nie zagościli na dłużej przy ul.Hożej.