Cophi III i IV

Kawiarnia Cophi Solutions z Hożej to kafejon , który wrósł w warsiaski krajobraz hohoho jak dawno temu. Z wolna zaczął pączkować niczym drożdże na nomen omen pączki. Dwa tygodnie temu otworzyła się w cieniu Poniatoszczaka* czwóreczka ,

w której dziabnąłem espressko na Lwach.

Lokalik jak wszystkie cophijowskie nieduży acz barwny i przytulny.

Można by rzec , że to już prawdziwa lokalna siecióweczka.

Espressko dziabnąłem też (w czasie innym) w trójeczce** na ulicy Górczewskiej przy sławnych pączkach od Zagoździńskich.

Zdaje się , że Kenię z własnego wypału. I owocowa i czekoladowa była.

Pewnie wkrótce nastąpi ekspansja na praską stronę Wisły…

* młodzież teraz mówi Poniatek

** o której jakoś nie złożyło się mi napisać więc macie jeszcze Drodzy Czytelnicy zdjęcie interioru

Tekst&fotki : http://www.panodespressorysuje.art

Kawa z appki

Przyjrzałem się z niejaką wnikliwością liście warszawskich kawiarni w aplikacji European Coffee Trip. Jest ich tam ze 40* i w swej próżności myślałem , że we wszystkich byłem. Cóż… do jednej nie dotarłem z wyboru , w drugiej zjadłem pączka zamiast małej czarnej , trzecia kojarzyła mi się raczej z twardą gastronomią plus kawa i wreszcie o czwartej niebyłej wiedziałem**, że ma powstać ale otwarcie przegapiłem.

Wolska Labuna Showroom w zasadzie jest ustacjonarnieniem popularnego sklepu onlajnowego (www.labuna.pl) z ziarenkami i akcesoriami ale wzbogaconym o brewbar***.

Jasno , kolorowo, przestrzennie. Takie miejsce do ktorego się wchodzi i nie chce wyjść i od pierwszej wizyty czuje stałym bywalcem , co niewątpliwą jest zasługą właścicielki Agnieszki. Mimo iż nic nie zakupiłem**** miałem przyjemność spróbowania dwóch Kenii.

Pierwsza z norweskiego Coffea Circulor a druga berlińskiego August63 Kaffe. Obydwie bezpomidorowe , obydwie w deseczkie ale Kiriga o długość chrap wygrała fajniejszym, gładkim , gęstszym body i bardziej podchodzącą mi etykietą.

W Labunie napijecie się kawek jedynie przelewowych więc jeśli macie melodię na flata ale espressko to wasz problem. Wypijcie wcześniej i przygalopujcie w te pędy na Płocką 22a bo jest absolutnie gites! A do tego uginające się od wszelakiego dobra półeczki .

* jest 50 ale Pana Tuwima mi się zachciało. Wgląd w apkę ECT pchnął mnie do matematycznego ćwiczenia polegającegi na policzeniu warszawskich kawiarni specialty/trzeciofalowych/nowofalowych – zwał jak zwał. I wyszło mi, że brakuje jeszcze najmarniej 25. Pewnikiem zaczną się zwolna pojawiać ale w obrębie aplikacji zgłoszono już potrzebę dodania 950 kafejonów!!! (Przeciek z doskonałego źródła.)

** na jednej z kawowych imprez anonsowali Właściciele, że już niebawem ale kiedy człek żyje bez tzw.mediów społecznych to ciemny jak tabaka w rogu i do Labuny dotarłem po 10ciu miesiącach…

*** a nawet dwa. Załoga udostępnia sample, młynki i osprzęt by samej/samemu coś upichcić.

**** próbowałem zapłacić , jak bonie dydy!

Tekst&fotos: http://www.panodespressorysuje.art

Warsaw Coffee Market

Miała w Hali Gwardii pod koniec września kolejna edycja kawowej imprezki pod angielsko brzmiącą nazwą widoczną w tytule.

Mimo zniechęcającego językowo (przyznacie , że to jakiś stylistyczny bełkot ) anonsu ze strony organizatorów wdepnąłem na godzinkę czy dwie.

Spotkałem wiele znajomych person oraz kilka nowych postaci z kawowego półświatka. Wypiłem sporo przelewowej kawy, nieco herbaty i ani jednego espresso . Naplotkowałem się do cna i przytargałem do domu trochę ziarenek. To tak w skrócie. Reszta w poniższej fotorelacji.

Sorry my English or résumé.

In the last week of September, I shuffled around at the Warsaw Coffee Market. I tried many coffees, a few teas and not a single espresso. I gossiped with friends, met a few people and brought home a lot of seeds. Briefly. The rest on the photo report above.

Mistrzostwa Polski Aeropress 2021

Momenty były? No masz! Najlepiej jak Marta i Krzysiek kalibrowali sędziów* kwasem octowym** i to o 8mej rano! ***

A potem zrobiło się jeszcze ciekawiej gdy zaraz po kontroli specjalnego psa sprawdzającego zaczęły się Igrzyska!

Zawodnicy zajęli miejsca , do młynów i aeropressów trafiła kawa – anaerobiczna naturalna Kolumbia El Limon wypalona w piecu Stronghold przez Mateusza Karczewskiego z Audun Coffee .

Uczestnikom zmagań żywiołowo kibicowali tłumnie przybyli sympatycy kawy, skoczne melodie wygrywał DJ Krzaku a imprezę brawurowo wspomagała menadżerka sceny Gosia Herman (@gosia_hy)

Było wiele radości, stresu, euforii, straconych nadziei, śmiechu, spotkań z dawno i niedawno widzianymi znajomymi. Były wykłady, palarnie kawy chwaliły się swoimi ziarenkami, można było sobie również kawusię wypalić na miejscu.

A nade wszystko na sędziowskim stole pojawiały się coraz to kolejne napary uczestników mistrzostw.

A surowe jury siorbało , niuchało i burzliwe dyskutowało przegryzając sucharkami :

by do finału dostały się najpyszniejsze ekstrakty. Kiedy emocje eskalowały a atmosfera stawała coraz gorętsza za pomocą magicznego wiatraczka**** można się było ochładzać.

Zmagania zmierzały z kolejnymi rundami i zaparzonymi setkami kaw ku Grande Finale.

Stresogenny***** czasomierz poganiał aż nadejszła wiekopomna chwila i do oceny trafiły trzy finałowe kawy :

Gdy już decyzja zapadła odbyło się ogłoszenie zwycięzcy i udekorowanie Aeropressami we właściwych deseniach.

Złoty Wawrzyn przypadł hołmbariście Wojciechowi Lipko z Krakowa, srebrem obdarowana została Karina Gmurkowska z Coffee Desku a na miejscu trzecim uplasował się Maksym Volkovytskyi z Hard Beans. Po trzykroć gromkie HURRRA ! dla Zwycięzców…

Co by tu jeszcze …. bo jak powiedział klasyk „Trzeba uporządkować doznania” :

Mistrzostwa zorganizowane na 5- w skali 1-5 . Minusik , żeby Organizatory****** nie popadli nadmiernie w zasłużoną dumę.

Bardzo mało z kaw , które spróbowałem nie nadawało się do przełknięcia co wskazuje na wysokie kwalifikacje startujących bo ziarno było wymagające. Cztery napary smakowały niebagatelnie pysznie.

Tak wygląda Uri The Boss:

Tak rozpiska kto i kiedy sędziuje oraz łyżka kapingowa:

Tak wyglądało stanowisko dla zawodnika/zawodniczki:

To jest hummus, którym się sędzie posilały:

Było GITES!!!!!!!!!!!!!!!!!

* w składzie Marta Niwińska z Coffee Support, Magdalena Chylińska SCA Polska, Krzysiek Blinkiewicz Autumn Coffee Roasters i SCA Polska, Mateusz Karczewski Audun Coffee/Stronghold, Alan Jarrar @50%Arabica /Jokes Aside Coffees, Konrad Konstantynowicz Palarnia Czarna Fala /Podcast o Kawie, Wojciech Szymański Zapach Kawy, Kuba Skorupski Cophi.Solutions oraz w niemijającym zawstydzeniu, że się znalazł w tak Znamienitym Gronie autor tego bloga.

** nie mylić octem siedmiu złodziei

*** w sobotę 07.VIII.A.D.2021

**** przypadł mi w udziale jeden taki

***** dla uczestników

****** brawo Brygado Cophi.Solutions (Uri, Łukaszu, Paulino, Kubo, Tamilu&Co)

PS a tak (niemal) wygląda Hulk Hogan

PS II we wpisie znalazły się cytaty min. z „Kulisów srebrnego ekranu” i filmów „Sami swoi” oraz „Żółty szalik”. I oczywiście z „Autostopem po Galaktyce” Douglasa Adamsa.

PS III W tej samej lokalizacji (niezwykłe gościnne progi oraz płotek Jewish Community) odbywał się Gwiaździsty Zlot Flamingów:

PS IV wszystkie fotki i tekst: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

On August 7, the Polish Aeropress Championships organized by Cophi.Solutions took place in Warsaw.
It was a great honor and pleasure to be one of the nine judges. The players squeezed the anaerobic natural Colombia El Limon roasted by Mateusz Karczewski in the Stroghold . The finalists were: home barista Wojciech Lipko – first place, Karina Gmurkowska from Coffee Desk – second and Maksym Volkovytskyi from Hard Beans – third. Outside of the competition, there were exciting lectures, at the bar you could try coffee from small roasters  or finally roast your own coffee. There were also hummus, pelicans, little windmills, a DJ, lots of excitement and hectoliters of coffee. The championships were organized excellently, the best ones won, a few people caught the bug of Aeropress.  It was a great Saturday with lots of fun and a great crowd of people.  It was a great Saturday with lots of fun and a crowd of great people. A loud BRAVO for Organizers, Participants and Viewers! See You next years!

photo&text http://www.panodespressorysuje.art

Już za chwileczkę , już za momencik…*

Zostało kilka drobnych chwil do Mistrzostw Polski w Aeropressie A.D.2021.

fot. panodespressorysuje.wordpress.com

W najbliższą sobotę w Jewish Community Center w Warszawie przy ulicy Chmielnej 9a wycisną się hektolitry kawy, emocji, radości i innych takich. Kto może niech wpadywuje pokibicować , napić się kawusi i na ploteczki bo „będzie pięknie tak miło ogromnie , niezbyt cnotliwie i niezbyt też skromnie” jak Pan Waglewszczak śpiewa.

* co prawda nie Piątek z Pankracym ale też gites.

Sorry my English or résumé:

This Saturday, in Warsaw at Chmielna 9 street, the Polish Aeropress Championship will be held. It will be beautiful and nice and evrything You like. Who on the way should come.

Mistrzostwa Polski w Aeropressie 2021

http://www.panodespressorysuje.wordpress.com

Drodzy Czytelnicy , dziś o godzinie 20.00 zaczynają się zapisy chętnych do wzięcia udziału w Mistrzostwach Polski w parzenia kawy w Aeropressoe organizowanych przez Cophi.Solutions. Formularza szukajcie na @aeropresspoland lub pod linkiem https://linktr.ee/aeropresspoland . Plakat w wersji polskiej znajdziecie w mediach społecznościowych a ja wykorzystałem swój najrysunek „Syren Warsiaski” do umiędzynarodowienia przekazu. Widzimy się w JCC Warszawa za miesiąc z drobnym okładem.

Sorry my English or résumé:

We are waiting for Polish Championship in Aeropress brewing coffee method. Be there at 7th of August. Informations at social media of organizators – Cophi Solutions. See You soon!!!

PS international unofficial poster by me !

I was overworked, exhausted, and in order to stay awake I drank coffee; then so I could sleep in the morning

Młynki kamionkowskiej* kawiarni No i Co? męłły w miesiącu kwietniu ziarenka z bukaresztańskiej palarni Mabó, za której sterami stoi Bogdan Georgescu – vice mistrz świata roasterów z roku 2019. Podekscytowany bo kawy z Rumunii znałem dotąd słyszenia zamówiłem i przelewa i espressko**.

Etiopia Suke Quto w obróbce miodowej krystalicznie czyściutka, zielonoherbaciana, mandarynkowa z odrobiną owocowych landrynek. Klasa.

A espresso z dość rzadko spotykanej w ofertach palarni Nikaragui

było gęste, oleiste, pięknokremowe. Dojrzałe wiśnie, mango, czarne porzeczki, rum. Magia w filiżance*** . Myśl mnie taka prześladuje, że już lepszego w tym roku nie wypiję.

* a także młynek ochockich Filtrów

** a nawet dwa, bo była też znakomita Kolumbia Antioquia w wyżej wymienionych Filtrach

Wyglądało jak poniżej:

*** acz była to jeszcze niestety tekturka a nie porcelanka

PS przymuście Drodzy Czytelnicy swoich baristów by zamówili kawki z MABÓ . Warte są więcej niż odrobiny perswazji.

PS II w tytule kilka słów Mircei Eliadego o powstawaniu jego książki „Şarpele” (Wąż) z roku 1937.

Sorry my English or résumé:

At Cafés : No i Co? & Filtry in Warsaw I got possibility to try coffees from Romanian roastery MABÓ by World Roasting 2019 Vice-Champion Bogdan Georgescu. Delish Colombia Antioquia as espresso & Ethiopia Suke Quite as a drip. But espresso on Nicaragua – JUST MAGIC! Dense, sticky body. Ripe wild cherries, mango, rum, black currants. Yummy! My best espresso this year. Dear Readers force Your baristas to order for You coffee beans from MABÓ.

PS as the title quote from great Romanian writer Mircea Eliade about writing his book „Şarpele” (Snake)

Dimanche à Orly

Od rana chodzi za mną te słowa piosenki Wojciecha Młynarskiego : „Oto najlepszy jest relaks –
Niedziela na Głównym, na Głównym niedziela” . Nie za bardzo miałem ochotę jechać na wspomniany dworzec więc przy tak zwanej okazji wpłynąłem niesiony potokami wody z topniejącego śniegu do Hali Gwardii.

Na stoisku Gorilla Coffee zakupiłem kenijskiego szocika, którego w dzisiejszą jakże przednówkową niedzielę nucąc sobie „niedziela na Gwardii, na Gwardii niedziela” ze smakiem wychyliłem do tak zwanego dna.

PS tytuł z tejże samej piosenki Mistrza

Warszawski Festiwal Kawy

Dziś, jutro i pojutrze ma miejsce w zasłużonej dla boksu oraz autobusów Chausson Hali Gwardii pandemoniczna edycja WFK.

Jeśli miałbym wytypować z powyższej listy wystawców do kawowej kwadrygi wskazałbym Braci Ziółkowskich, Cophi, Gorillę i Story Coffee.

A że rzuciło mną set kilometrów, w krainę lisów mordujących kury, śniegu i psa przezwanego Mordechajem nieobecność na WFK uczciłem tradycyjnie parzoną kawą Fort* i szklaneczką napoju izotonicznego.

*pyszności takiej próżno na festiwalu szukać

Dear Judges

Postraszyła mnie Maestra Janina wodą. I mojra, którą poczułem odwlekła nieco parzenie rarytasów, które od niej* na Warsaw Coffee Market dostałem. W chwili entuzjazmu obiecałem, że kawy zaeropresuję na Podlasiu ale wyszła tylko sesja foto.

Na pierwszy ogień do Chemexa dzięki uprzejmości, umiejętności i zaangażowaniu Przyjaciela trafiła Panama Gesha Finca Hartman w 24-godzinnej obróbce anaerobicznej.

Obfotografowana kawa wróciła do Warszawy i trafiła do wyżej wzmiankowanego Chemexa.

W poniższej filiżance było zaś tak:

zawartość wyszła super czyściutka i wielowymiarowa. Nieostygnięta rozpoczęła się swieżym pieprzem i przyprawami. Po nich pojawiły się cytrusy przechodzące w suszone ziarna słonecznika a całość zwieńczona została eksplozją malinowej konfitury.

Na drugi front robót trafiła ponownie Panama – myta Gesha Lychello z regionu wulkanu Barú .

Wybór metody parzenia podyktowana została gramażem opakowania – 14g. Wycisnąłem niepełnego 2-minutowego (w tym 30 sekund preinfuzji) Aeropressa wodą** 85°C .

W szklaneczce tamaryndowiec, jaśmin, zielone truskawki, liczi, nisko oksydowany oolong. Extra!

Trzecia do młynka trafiła naturalna Brazylia w fermentacji aerobowej z farmy Daterra.

Brazylia sugeruje zazwyczaj czekoladę i orzechy. Ziarno całe, mielone jak i podczas parzenia 85°C pachniało właśnie oczekiwanie.

Trochę wolno ściekało przez Melittę, widocznie zmieniło mi się gorzej niż zazwyczaj. Pomyślałem, że zmarnowałem 25 gramów cennej kawy. Ale jakże miło się roczarowałem zanurzając się*** w odmętach płynu w filiżance.

Pierwsze skrzypce zagrał sok z granatów . Trafiła się też konfitura z czarnej porzeczki, pomarańcze i lekuchno miodowy (w stronę gryki) finał. Miodzio.

Jako że w paczuszce zostało 19 gramów naszła mnie chęć by przepuścić je przez Aeropressa. Ale naszła mnie też przejmująca chęć na dreszczyk grzechu i pozostałość Brazyli zaparzyłem w dżezwie ****.

Ibrik wydobył z ziarenek całą paletę cierpkich, niedojrzałych owoców – agrestu, truskawek, jabłek. Wytrawna i smakowita.

Całość zamknęła kolejna Panama.

Odmiana Gesha od rodziny Jansonów w naturalnej obróbce w cudnie różowej torebuni. Wodą 85°C potraktowana w moim ulubionym driperze z Kauflanda.

Zapach przewodził rzadki przysmak dzieciństwa – owocowe landrynki, które raz ba jakiś czas docierały z Londynu. Słodko i owocowo się zrobiło z dominantą czarnej porzeczki i malin. Ta kawa lepiej pachniała niż smakowała ale coś mi chyba nie poszło. Nie mniej znalazłem w niej cejlońską herbatę, pomarańcze, cukier palmowy, limonki i porzeczki. Przyjemna acz mocno delikatna, świeżowiosenna.

To by było na tyle z kawowej ekstraklasy od Dear Judges. No i te wspaniałe japońskie paczuszki, których otwieranie jest czystą przyjemnością i radością.

* od Janiny (@dearjudges.coffee) a nie od Mojry

** przefiltrowaną kranówką

*** fragmentarycznie

**** może zakrawać użycie tak dobrych ziaren do tygielka na herezję ale właściwie dlaczego nie?!