Czy ta pani była z pieskiem czy bez pieska?

To jedno z podstawowych pytań po wypiciu Rwandy. Czy nie było to przypadkiem Burundi?

Zajrzawszy dziś do Coffeeholix- nowego śródmiejskiego kafejonu* wypiłem w otoczeniu różowej** bezy espressko zadałem sobie pytanie – czy ja piłem Honduras czy Gwatemalę? Na pewno były to ziarenka palarni Coffee Lab.

Było bardzo przyzwoite i crema i body i smak.

Kawiarnia reklamuje się hasłem widniejącym na lewej ścianie poniższego zdjęcia.

Grał akurat New Order więc coś jest na rzeczy.

Wnętrze proste, jasne, minimalistyczne. Dobrze się siedziało zwłaszcza kiedy słonko przygrzało i rozświetliło wszystko co mogło.

* w 43 dniu jego działalności

** z błękitnymi refleksami

PS dzięki @lukmasterbrewing ‚u za info o tej nowalijce

PS mają się pojawić przelewy

„Pan Marcin plecie androny ” „Z czego plecie?” „Ano – z łyka.Taki andron upleciony jest”

Było się w Andronach. Przed kilku laty się było. Było espresso z jakiś ziarenek z Euro Café. Los mnie jakoś przez dłuższy czas nie zawiewał na Wąwolnicką ale w końcu przywiał. I było się po raz wtóry.

Przytrafiło się ponownie espressko ale z wielce nieoczekiwanego źródła. Otóż znajomy Pana Właściciela Andronów jest co bym mocno nie nakłamał antropologiem/archeologiem* w Peru na stanowisku pracy zlokalizowanym w okolicach masywu Machu Picchu. Pozyskuje rosnącą tam kawę , która po przefrachtowaniu do Polski i wypaleniu w Poznaniu prezentuje się jak na poniższym zdjątku.

Zaprezentowała się również w kubeczku bardzo oleistą strukturą oraz gęstą kremą.W smaku dużo czekolady, melasy i muśnięcie tropikalnych owocków. Mocno smakowita.

* duża szansa , że to inny zawód być może również na literę a zaczynający się i kończący się na -olog.

PS do kawy jakimś dziwnym trafem przytrafiło się baklawa. Deser co prawda mało peruwiański ale z piciem kawy nierozerwalnie splątany podwójnym Nelsonem.

PS II ujmująco się w grochowskich Andronach odpoczywa przy kawce czy co tam kto lubi.

PS III tytuł za SJP PWN

PS IV ciekaostka : w pojedynkę andron (Ἀνδρῶν) – reprezentacyjnym pomieszczeniem domu był w dawnej Grecji.

Proces Kawki

Kawiarnio-palarnia* otworzyła się na Pradze w okolicy pomnika Kapeli Praskiej przed dwoma laty.

Po otwarciu raz odwiedziłem, wypiłem espresso i jakoś bliżej mi było do Hałasu. Słoneczna pogoda i olbrzymi zielony teren przynalezący do kafejonu skusiły mnie by wygrzać się w ostatnich jesiennych promieniach przy szklaneczce Kongo Kivu** z szybkiego przelewu.

Było kwaskowato, ciemnoczekoladowo. Trochę zbyt cierpkie jakby się podczas palenia uwolniło za mało cukrów. Ale szklaneczkę z przyjemnością wychyliłem. Fajnie, że są po za klasycznym trzecio/nowofalowym obiegiem takie miejsca.

* palarnia pod szyldem Ziarno do Ziarna

** trochę brakuje gdy się przyjrzeć ofercie informacji np. o rodzaju obróbki albo odmianie.

Zimna Zośka

Możecie Drodzy Czytelnicy zakrzyknąć „Co za nieaktualny tytuł” albo „W maju trzeba było”. Otóż nie , dzielnie błądzicie ale nie. Jest niezaprzeczalnie aktualny. Albowiem Zimna Zośka to lodowo-kawowy pawilonik na tomaszowskim* Rynku (obok zabytkowego budynku Czajowny).

Na lodach się specjalnie nie znam** ale świetną konsystencję mają, natomiast espresso zaskakująco dobre***.

Rozmaite odcienie czekolady, bez drewna i popiołu. Gęste body i puchata crema. Nie wiem jaka baza ale czy to ważne? Grunt, że mocno podchodzące.

Jeśli byście przyjeżdżali bez Tomaszów**** zróbcie Sobie przerwę na regenerację.

* ale nie tego gdzie wpada się z najmilszym na dzień.

** żeby nie powiedzieć, że fanem lodowych gałek nie jestem.

*** piłem i w roku minionym i po dwakroć w bieżącym

**** chyba że namierzycie Zimną Zośkę w Hrubieszowie albo Zamościu.

Nie zawracaj kontrafałdy, że w Warszawie byłeś. Bo na Saską Kępę wcale nie chodziłeś. Jesteś frajer, jakich mało, istne tam wesele. Karuzela, młyn diabelski bez ustanku miele.**

Dziś taka fotohistoryjka z wyjścia na ekspresko.

Po drodze:
Ideały sięgnęły bruku* :

20200426_133726

Na miejscu w:

20200426_134938

Zamówienie przez okienko podawczo-odbiorcze :

20200426_134500

W kubeczek za pomocą Pana Kwadrata***** trafił smakowity Meksyk z Londynu od Dark Arts Coffee :

20200426_181956

Na siatkę pusty kubek nabiła dzierzba **** jak by co a nie jakiś kawowy huligan :

20200426_141309

A za powrotem było tak :

20200426_181312

Możliwe, że ten sam degenerat zaatakował też słupek miejski:

20200426_182438

Jeśli złapiecie drania wiecie co robić .***

* a właściwie trawnika
** tekst przypisywany Stanisławowi Grzesiukowi autorstwa  Karola Namysłowskiego p.t. „Frajda na Saskiej Kępie”
*** oczywiście to samo  , co z człowiekiem kroczącym po mieście w samych gaciach za „Mistrzem i Małgorzatą” wyd.Czytelnik 1993 A.D.

20200426_184905

**** Lanius excubitor najprawdopodobniej
***** kto zna ten wie