Oto wielki Smok barwy ognia,mający siedem głów i dziesięć rogów– a na głowach jego siedem diademów. A ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba

Takie słowa usłyszałem przechodząc koło sanktuarium w Krasnobrodzie. Postanowiłem nim się apokaliptyczne proroctwo wypełni wypić jeszcze jedno lub dwa espresska.

Na pierwszy ogień poszedł szocik z ziarenek z podświdnickiego U Kawiarza wypity w Lodziarni Pistacja Kurantowskich. Dobry , solidny Włoch . Zwłaszcza pod fantastyczne lody.

Mając jeszcze minutkę* zajrzałem do restauracjo-kawiarni Dominikańska.

Zawartość filiżanki objawiła się dość zaskakującą. Albowiem espresso nie miało cremy tylko wianuszek dookoła ścianek. A po drugie miało może 15 ml. Takie ristretto a nawet jego skrócona wersja. Bardzo bardzo intensywne i nawet intrygujące.

* do ostatecznego ataku Smoka

Tekst&foto : http://www.panodespressorysuje.art

Dzień Espresso/Espresso Day

Co roku 17go kwietnia obchodzony jest we Włoszech Dzień Espresso. Czym jest mała czarna raczej nie muszę się rozpisywać . Włoski Narodowy Instytut Espresso (Instituto Espresso Italiano) sugeruje, że prawilne powinno dać się opisać poniższym diagramem.

za http://www.inei.coffee

Ponieważ litery mogą być niepokojące* zamiast kolejnych wersów trochę w dalszej części okolicznościowego wpisu garść obrazków rozmaitych espress.

* niepokoiły np. słynnego artystę Don Weizena de Yoyo

** te drobne kryształki na cremie ze zdjęcia nr 2 to NIE JEST CUKIER! Drogi Roasterze Jacku.

Sorry my English or résumé

On April 17, Espresso Day is celebrated. I don’t have to explain what it is. They can be described with the diagram above, which I found on the website of the Italian Espresso Institute (Instituto Espresso Italiano). Below are a handful of pictures illustrating this wonderful beverage.

Tekst&foto/text&photos : http://www.panodespressorysuje.art

Nano Kaffee Berlin
Monsoon Café Warsaw
Story Coffee Roasters*** Warsaw
Vero Café Zamość
Lucifer Eindhoven
Doza Café Warsaw
Bar Kawowy Warsaw
Back to Black Amsterdam
Kap Kap Café Lublin
Forgotten Somewhere
BTL Białystok
Hałas Vinyl&Coffee Warsaw
Relax Warsaw
No i Co? Warsaw
Autumn Coffee Roasters at Warsaw Coffee Festival
Gorillaz Coffee at Warsaw Coffee Festival
Zaparz Mnie Warsaw
Kofimatik at Warsaw Coffee Festival
Francuska 30 Warsaw
Filtry Café Warsaw
Same Fusy Warsaw
Cophi by @Lukmasterbrewing

Dla mnie to się podoba

Trochę jest tak, że jeżdżąc do tych samych miast spada mi czujność i odwiedzam w kółko te same kawiarnie. W ten sposób przegapiłem powstanie nowego lokalu Palarni Kafejeto o wdzięcznej nazwie Duży Pokój. Na wejściu mieni się bielą olbrzymi bar i witrynka z kuszącymi słodkościami.

Przestrzeń niemała , pełna wygodnych różnobarwnych siedzisk zwieńczona jest sceną , na której co jakiś czas koncertuje się.

Jako że kwintesencją wizyty w kawiarni jest przeważnie kawa na stół wjechał Flat White i chyba Rwanda w szybkim przelewie.

Obie pozycje wypite zostały ze smakiem. Miejsce do którego zajrzę pewnikiem raz jeszcze.

PS smutkiem tylko na wspomnieniach o wizycie kładzie się wiadomość o końcu działalności kawiarni 7 Metod zasłużonej dla białostockiej sceny „nowofalowej”. Dwa albo trzy razy piłem tam bardzo dobre espresska na ziarnach od Auduna.

PS przybytek odwiedziłem jeszcze zimą

Wieści z Żuław

Jakiś głos zasugerował mi kilka dni temu bym skręcił z krajowej 7mki na Elbląg. Tym sposobem znalazłem się na tamtejszej Starówce. I spacerując urokliwymi uliczkami nie mogłem nie zauważyc w cieniu* katedry Kawiarni Cafelek.

Młoda to inicjatywa ,bo działają dopiero od stycznia, ale kawą i innymi łakociami przyciągają już rzesze Żuławian. Korzystając z braku miejsca zamówiłem u przemiłej ekipy przelewik.

Do kubka trafiła Etiopia Black Honey z lokalnej** palarni Nie Czapla. Smak czarnej herbaty , landrynek o smaku liczi i jaśminku towarzyszył mi gdzieś tak do Olsztynka , gdy nagle z przykrością zauważyłem definitywny niedobór smakowitego płynu.

Trzymam kciuki za Cafelek bo miejsce to takie,  że się wychodzić nie chce.

Mam nadzieję kiedyś powrócić a i Wy Drodzy Czytelnicy będąc w trasie nad*** Bałtyk

nadłóżcie kilka drobnych kilometrów by cieszyć się kubkiem bądź filiżanką pysznej kawusi, czy czego Wam się zachce.

* metaforycznie

** z Wrzeszcza , raptem 60-kilka km od Cafelka.

*** albo w odwrotnym kierunku

tekst&foto/text&photo http://www.panodespressorysuje.art

English version soon

Marsylianka

albo Marsellesa jeśli taką nazwę wolicie Drodzy Czytelnicy. Czym jest owa dama vel pieśń. Otóż odmianą ziarenek kawy powstałą w Nikaragui ze skrzyżowania odmian Timor Hybrid 832/2 i Villa Sarchi CIFC 971/10. 

Marsellesa

Większego* pojęcia o jej istnieniu nie miałem do momentu kiedy sięgnąłem po próbkę kawy z brneńskiej palarni Mitte , którą dostałem na Warszawskim Festiwalu Kawy.

Kostaryka San Juanillo w obróbce Red Honey po przelaniu zasmakowała śliwkowym dżemem , marakują i kwiecistością , której nie porwał nawet wichura przyniesiona przez Orkan Eunice.

Z duuużą przyjemnością pokosztowałem nowej kawy z nowej poniekąd dla mnie palarni. Bardzo kawaii.

* mniejszego też nie ale podświadomie czułem , że coś takiego gdzieś na mnie czyha.

PS może to nadinterpretacja ale mam wrażenie , że jest coś w tej kawie smakowo pokrewnego z morawskim Vlašskim Riesliengiem.

Tekst&foto/ text&photo: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Costa Rica San Juanillo Red Honey from the Mitte Coffee Roastery (Brno, Czech Republic) came to me during the Warsaw Coffee Festival. For the first time I had the opportunity to try a Marselles coffee which is a Nicaraguan cross between Timor Hybrid 832/2 and Villa Sarchi CIFC 971/10. https://varieties.worldcoffeeresearch.org/varieties/marsellesa

The drip brew was floral, full of plum jam and passion fruit. Lots of tasty.

Omlouvám se za moji češtinu nebo résumé:

Kostarika San Juanillo Red Honey z pražírny Mitte (Brno, Česká republika) přišla ke mně během Varšavského festivalu kávy. Poprvé v životě jsem měl možnost vyzkoušet kávu odrůdu Marselles, která je křížencem Timor Hybrid 832/2 a Villa Sarchi CIFC 971/10 a který vznikl v Nikaragui.

https://varieties.worldcoffeeresearch.org/varieties/marsellesa

Překapávač byl květinový, plný švestkových povidel a marakuji. Velmi chutná!

Warszawski Festiwal Kawy/Warsaw Coffee Festival

Dziś i jutro w Pałacu Kultury i Nauki ma miejsce Festiwal Kawy.

Podchodząc do schodów przez moment zastanawiałem się nad zmianą planów i skierowaniu kroków ku Wystawie Pająków. Ale skoro w kieszeni tkwił już bilet wstępu za 15 peelenów na kofeinizację postanowiłem trzymać się pierwotnego planu.

Najpierw przódy wdepnąłem na stoisko Story Coffee Roasters gdzie królowali od rana Lady Dżoana i Sir Jacek.

Lady Dżoana & Sir Jacek

Spróbowałem mocno bardzo jasnej kawy że sporą ilością atrakcyjnych bąbelków. Dałbym sobie głowę uciąć, że było to coś na kształt nitro.

Kolejne kroki skierowałem do Auduna Sørbottena.

Sir Audun Sørbotten

Wspaniały Honduras z czajnika oraz znakomita!!! myta Kolumbia Castillo, Finca El Paraiso.

No i sam Signor Audun , czysta radość spotkać i porozmawiać.

Oraz refraktometr z kropelką.

Ruszając w dalszą drogę wzrok zawiesił się mi na Palarni Quba Caffee.

Quba Caffee Crew

Super ekipa i dwie kawki Indonezja i cudownie owocowa wiosenno-letnia, słodziutka myta Kenia Nakuru.

Extra było poznać i spróbować.

Przyszła wreszcie poera na espressko , którego popróbowałem u kolejnej świetnej ekipy – z bratysławskiej Pakarni Goriffee.

Espresso

Z nadmiaru wrażeń zapomniałem co to było ale duża owcowa kwasowość przełamana krówkami. Klasa.

Goriffee Crew

Panowie ze Słowacji poczęstowali mnie jeszcze dwoma specjałami. Anaerobicznym Burundi* – czerwone owoce w mlecznej czekoladzie i Kenią , która była emanacją rabarbaru. Petarda!

Kiedy po przejściu bliżej nieokreślonego dystansu przystanąłem w rosterce gdzie by tu i co zaanektował mnie Krzysiek z Autumn Coffee Roasters/SCA Polska. Spróbowałem owocowego Pitch Mitcha

inkognito Pan Krzysztof

oraz w pressku Ginger Klausa

Espresso

zaparzonego przez Vojtěcha Růžičkę – mistrza w kategorii.

Master Vojtěch Růžička

Była gęstwa, były owoce, była czekolada. Super.

Do Cophi wpadłem tylko powiedzieć heloł oraz Boker Tov i Szabat Szalom.

Paulina&Tamil The Team

Doznając palpitacji serca i drżenia rąk wychyliłem kilkanaście mililitrów El Paraiso w Heresy.

Aby się wypełniły dni** poflanowałem do znanej mi , czeskiej Palarni Father’s Coffee.

Aby pogawędki z jakże sympatycznymi Ostrawianami nie przebiegały na sucho poprosiłem spróbować*** naturalne Peru Miribel Herera.

Pyszne i soczyste! ****

Po drugiej stronie sali czychała Czarna Fala i dwie dwie tajemnicze mieszanki oraz możliwość zagłosowania ziarenkiem na jedną z nich.

Wygrana na trafić do oferty. Obie bym pił. Więc wybór trochę jak „osiolkowi w żłoby dano”*****

Co było dalej zapytacie Drodzy Czytelnicy? Otóż przygarnął mnie Paweł z Gorilli.

Espresso&Brush

Jak możecie domniemywać ze zdjęcia było espressko. I to nie byle jakie. Etiopia Kedir Bali Black Edition. Potężne body, piękna crema, znakomicie zbalansowane. Z mleczkiem .

I gdy już myślałem , że nie dam rady więcej spróbowałem Brazylii Pedro Bras w kontrolowanej fermentacji z grodziskomazowieckiej Palarni Single Origin.

Gładka i owocowa. Jak nie Brazylia a jaka Kolumbia czy coś. Dziękuję za zaproszenie! do odwiedzenia palarni. Na pewno skorzystam.

Nie wiem jak nazywa się Bóg Kawy ale postanowił mnie wystawić na jeszcze jedną próbę.

We biłgorajskiej Firmie Kawa od Synka poczęstowany zostałem cold brew.

Czekoladowo-pomarańczowe pralinki. Pycha.

A potem , tak było jeszcze jakieś potem , wielce przyjemna wizyta w brneńsim Mitte.

Naturalna Kolumbia – klasa. I jeszcze próbeczka do domu. Jakże miło. Díky!

Nie mogłem oczywiście****** nie odwiedzić Braci Ziółkowskich.

Brother N° 1 or N° 2.

Tu odsapnąłem od kawy i wypiłem cascarę.

Intensywnie owocowa i słodziutka. Dobroć.

Oszołomienie kofeiną odebrało mi resztki zdrowego rozsądku i jak alkoholik sięgnąłem ba jednym ze stoisk po Robustę z Bali.

Walory smakowe litościwie pominę ale strzał był jak bym trafił pod prawy podbródkowy Mistrza Feliksa Stamma.

Wszystkie obwody zaczęły wyświetlać komunikat „Zatrzymać Kawę”

w związku z czym zapoznałem się z próbą wejścia Lavazzy w nowe rejony

o czym napiszę za czas jakiś.

Zwieńczeniem Festiwalu była smakowita naturalna Rwanda z gliwickiego Harvesta.

Zawsze fajnie popróbować z nieznanego źródła.

* albo Rwanda

** za Maestro K.I.G.

*** błąd stylistyczny

**** nr 1 Festiwalu

***** nauczony przykładem spróbowałem obydwu by nie paść

****** nie mogłem też nie odwiedzić bielskiego Propera ale tłum się tamże kłębiący mi to uniemożliwił

O ile arytmetyka mnie nie zawodzi w niecałe 3 godziny spróbowałem 21 kawek z 15 palarni.

I to by było na tyle….

Tekst&foto/Text&photo: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Today and tomorrow, the Warsaw Coffee Festival takes place at the Palace of Culture and Science.  I couldn’t resist getting drunk on my coffee for € 3.25 / $ 3.65 so I went.  Of course, the main goal was to meet many fascinating people from the industry. 

1. In Story Coffee Roasters Beauty Dżoana & Handsome Jacek The Roaster gave me something very sparkling.  I didn’t ask what it was, but pride. 

2. Audun Sørbotten fills my cells with Honduras and Colombia El Paraiso.  Perfect as always. 

3. Cool Indonesia and excellent Kenya in Quba Coffee. 

4. In Goriffee from Bratislava, chocolate-fruity, anaerobic Rwanda and Kenya tasting concentrated rhubarb.  And citrus-caramel  Rwanda espreesso.  All great. 5 In Autumn Coffee Rosters a clean, fruity Pitch Mitch drip and Ginger Klaus espresso prepared by Master Vojtěch Růžiček.  Thick, creamy, chocolatey with stone fruits. Veeery good. 

6. There was only Hello&Boker Tov in Cophi.  And a short chat with Paulina, Tamil & Uri The Boss. 

7. In Heresy Honduras El Paraiso. 

8. For Father’s Coffee from Ostrava I chose the natural Peru Miribel Herera.  Juicy, deep, all fruits of South America.  My best coffee at the Festival. 

9. In the Czarna Fala Roastery two mysterious blends. The one who received the most votes in the voting with the aid of seeds is to be sold.  I liked both of them. 

10. At Gorilla Coffee third and the last espresso.  Powerful body, dense, balanced Ethiopia Kedir Bali.  Tornado with milk. 

11. In Single Orgin Roastery, enjoyable Brazil from controlled fermentation. 

12. At Coffee & Sons, something not hot for a change. Cold brew with the captivating flavor of chocolate-orange pralines. 

13. Natural Colombia in Mitte Coffee from Brno. How to bite into a juicy mango!  And home coffee samples. Díku! 

14. At Brothers Ziółkowski Roastery in order not to drink another coffee, I asked for a cascara.  Sweet, tangerine. Probably for the first time in my life I liked cascara. 

15. At Lavazza their new brand. I will white about in few days.

16. At one of the stands I was tempted by Robusta from Bali.  I will forgive the taste, but the caffeine portion was knocking out – like Muhammad Ali’s right hook. 

17. I took the last portion at Harvest Roastery. Natural Rwanda was smooth, aromatic, very pleasant in a word. 

At each of the stands, good / very good conversations and, as usual, nice meetings with coffee lovers in the festival corridors. 

Since my heart and stomach endured all these coffees, the party was very successful.

Na każdego przyjdzie jego pora

Tak mawiała Robot Kolejkowy Ewa-1 . Nadeszła więc i ta chwila, że dane mi było popróbować naturalnego Hondurasu z własnego cophicznego* wypału.

W szybkim przelewie przygotowanym przez Lukmasterbrewinga smakował morelkami, marakują,  brzoskwinką** i melasą trzcinową. Apetyczne nad wyraz , zwłaszcza że w żółtej*** torebce. To był mój nieco spóźniony ale jakże udany debiut z singielkami á la Cophi . Czas na kolejne trzy, które łypały na mnie z kawiarnianej półeczki.

* jak by nie brzmiało odkawiarniane adiektivum
** jedną ale bardzo soczystą i dojrzałą
*** nawet dziecko wie,  że żółty kolor przydaje smakowitości

tekst&foto/text&photo : http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé

The moment has come that I had the chance to try natural Honduras from my own Cophi Solution roasting. It tasted like apricots, passion fruit, peach *, and cane molasses in a fast brewing by @lukmasterbrewing. An appetizing expression, especially as in a yellow ** package. It was my slightly late but very successful debut with singles á la Cophi. Time for the next three thatwere staring at me from the cafe shelf.


* one but a very juicy and mature
** even a child knows that yellow colour adds flavor

Niech się święci niepamięci cud

Nie wiem czy niepamięć jest cudowna* ale przydarzyła mi się gdy w kuchennej szafce napotkałem paczuszkę darowanej kawy. Gęsta mgła typu oblivio przysłoniła mi osobę darczyńcy** , zawartość i palarnię. Jak i to kiedy trafiła w moje ręce.

Pewnymi tropami może być paczka sugerująca łódzką palarnię Podkawa ale może być to opakowanie zastępczo-podręczno-recyklingowe i napis z tyłu „extended wash”.

Zapomnieliski trafiło do dripera Melitta. Podczas parzenia w stylu dowolnym unosił się intensywny zapach pomidorowej*** i suszonego lubczyku. Smak bliżej nieokreślony , ulotny , smagnięty wiekiem plus nieco białego grapefruita na finiszu.

* no chyba że w piosence Stanisława Sojki

** wybacz!!!! Darczynko lub Darczyńco, że Cię wyparłem z pamięci.

*** bez śmietany

Tekst&zdjęcia/Text&photos: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé.

I found forgotten coffee in the kitchen cabinet. I do not remeber date of gift , kind of beans and from whom I got. Just nothing. During brewing this „extended wash” coffee in Melitta drip I felt strong aroma of tomato soup and lovage. Taste was flat with nothing special and delicate white grapefruit finish.

Na kawę Bogi prowadzą

Chodziła po Mieście od pewnego czasu wieść , że tamecka kawiarnia STOR wzięła się za palenie kawy pod szyldem ROST. Wybierałem się ją* spróbować będzie miesiąc i nijak się nie udawało. I pewnie by dalej tak było gdyby dziś Ślepy Io nie pchnął był mnie w gościnne progi Kawiarni Kawałek , gdzie czekała, poniekąd na mnie, świeżo zaparzona , myta Etiopia Abeba.

Czysty, klarowny napar przyniósł smaki Earl Greya, jaśminu i brzoskwinek w syropie. Dobroć plus jak zwykle miłe, kofeinowe pogwarki z Armandem.

* kawę a nie kawiarnię

PS opakowania kawy są w 100% biodegradowalne a 5% monet z każdej paczki trafia do plantatorów na rozwój i różne takie. Więcej na http://www.rost-warsaw.com

foto/photo: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé

Today at Kawałek Café* I had opportunity to try washed Ethiopia Abeba from ROST Coffee** by STOR café. In the cup I found clear taste of Earl Grey , jasmine and peaches in syrup. Good. And excellent chat with Mr.Armand.

* Blind Io , thank You for bringing me to this Café!

** http://www.rost-warsaw.com

Veni. Iussi. Bibi.

Zdarzyło mi się mknąc ulicą Modlińską w Warszawie minąć raz czy drugi szyld Palarnia Kawy. W mijającym tygodniu korzystając ze śnieżnej  zadymki zaczaiłem się , w odpowiednim miejscu przychamowałem i zaparkowałem i wtargnąłem w gościnne progi.

Radość duża bo z Noble Coffee nic jeszcze nie próbowałem więc na pierwszy ogień poszło espressko z mytego Peru Cajamarca

wypalone w Coffedzie


a wyekstrachowane w Astorii.

Puchata crema otulała gęste body o intensywnym smaku mocno gorzkiej czekolady, pomarańczy i fest dojrzałych wiśni. 30 ml dobroci.
A następna razą będzie przelewik.

Fotografie/photos http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Veni. Iussi. Bibi.

I passed the Coffee Roaster sign twice, but always too fast to slow down in time.  In the past week, driving slowly, I got to Noble Coffee to ask for an espresso on a snowfall. Peru, roasted in a Coffed- Polish coffee roaster, flew through the Astoria espresso machine. The beverage was thick, intense.  The taste of very bitter chocolate combined perfectly with oranges and ripe wild cherries. Evrything covered by fluffy crema. 30ml of goodness. Next, time for drip.