Tasseomancja/Tasseomancy

Wróżenie z fusów jest gdzieniegdzie na świecie może nawet ważniejsze od samego picia kawy. Spróbowałem i ja swoich sił w tej niełatwej i odpowiedzialnej dziedzinie.

W fusach z kawy á la Turka ukazała się mi Kucająca Madonna z Wielką Piersią. Coś jakby echo jednego z najsłynniejszych obrazów w historii malarstwa „Upadłej Madonny z Wielkim Cycem” pędzla mistrza Van Clompa.

Przyznacie Drodzy Czytelnicy , że jak na pierwszą wieszczbę całkiem nieźle!!!!

An English version:

Reading coffee grounds is perhaps even more important in several regions of the world than just drinking coffee. I also tried my hand at this difficult and responsible field. It showed me the Crouching Madonna with the Big Breast. Something like an echo of one of the most famous paintings in the history : „Fallen Madonna with the Big Boobies” by Maestro Van Clomp. You will admit, Dear Readers, that for the first prophecy it is pretty good !!!!

Zdjęcie obrazu z / Pictures of painting from : East Bristol Auction Ltd.

Kawa z appki

Przyjrzałem się z niejaką wnikliwością liście warszawskich kawiarni w aplikacji European Coffee Trip. Jest ich tam ze 40* i w swej próżności myślałem , że we wszystkich byłem. Cóż… do jednej nie dotarłem z wyboru , w drugiej zjadłem pączka zamiast małej czarnej , trzecia kojarzyła mi się raczej z twardą gastronomią plus kawa i wreszcie o czwartej niebyłej wiedziałem**, że ma powstać ale otwarcie przegapiłem.

Wolska Labuna Showroom w zasadzie jest ustacjonarnieniem popularnego sklepu onlajnowego (www.labuna.pl) z ziarenkami i akcesoriami ale wzbogaconym o brewbar***.

Jasno , kolorowo, przestrzennie. Takie miejsce do ktorego się wchodzi i nie chce wyjść i od pierwszej wizyty czuje stałym bywalcem , co niewątpliwą jest zasługą właścicielki Agnieszki. Mimo iż nic nie zakupiłem**** miałem przyjemność spróbowania dwóch Kenii.

Pierwsza z norweskiego Coffea Circulor a druga berlińskiego August63 Kaffe. Obydwie bezpomidorowe , obydwie w deseczkie ale Kiriga o długość chrap wygrała fajniejszym, gładkim , gęstszym body i bardziej podchodzącą mi etykietą.

W Labunie napijecie się kawek jedynie przelewowych więc jeśli macie melodię na flata ale espressko to wasz problem. Wypijcie wcześniej i przygalopujcie w te pędy na Płocką 22a bo jest absolutnie gites! A do tego uginające się od wszelakiego dobra półeczki .

* jest 50 ale Pana Tuwima mi się zachciało. Wgląd w apkę ECT pchnął mnie do matematycznego ćwiczenia polegającegi na policzeniu warszawskich kawiarni specialty/trzeciofalowych/nowofalowych – zwał jak zwał. I wyszło mi, że brakuje jeszcze najmarniej 25. Pewnikiem zaczną się zwolna pojawiać ale w obrębie aplikacji zgłoszono już potrzebę dodania 950 kafejonów!!! (Przeciek z doskonałego źródła.)

** na jednej z kawowych imprez anonsowali Właściciele, że już niebawem ale kiedy człek żyje bez tzw.mediów społecznych to ciemny jak tabaka w rogu i do Labuny dotarłem po 10ciu miesiącach…

*** a nawet dwa. Załoga udostępnia sample, młynki i osprzęt by samej/samemu coś upichcić.

**** próbowałem zapłacić , jak bonie dydy!

Tekst&fotos: http://www.panodespressorysuje.art

Bywanie w kawiarni było dla niego czymś nowym, do czego jeszcze nie przywykł.

Lektura pasjonującej powieści „Chan al-Chalili” Nadżiba Mahfuza* wzmogła we mnie apetyt na kawę po turecku. Choć więcej jest na jej kartach picia herbaty w kairskich lokalach. A tak się wspaniale złożyło, że miałem na półce paczuszkę kawy** z kardamonem z Damaszku***. Zaparzyłem ją metodą sugerowaną na opakowaniu.

Czyli tradycyjnie po syryjsku – kawa na gorącą wodę w tygielku. I nieco cukru.

Zabulgotała i wuala**** o to filiżanka aromatycznego naparu.

* jedynego literackiego noblisty piszącego po arabsku

** od firmy GASeeB 1946

*** zadziwiające , że mimo trwającej od ponad dekady pustoszącej kraj wojny, można w kraju nad Wisłą kupić paczuszkę syryjskiej kawy.

**** niektórzy mówią „voilà” ale to błąd

PS w tytule cytat z powieści w tłumaczeniu Jolanty Kozłowskiej

Tekst&foto : http://www.panodespressorysuje.art

Kulisy srebrnego ekranu

„Fajny film wczoraj widziałem”. „Momenty były?” „No masz!” „Najlepiej jak ten Włoch.” „Lubiał wypić?” Kawę aż mu się ręce trzęsły …” a na końcu był Pan Mahler.*

Pierwszy raz obejrzałem na srebrnym ekranie i zachwycił mnie jeszcze bardziej (mimo iż palić jakoś się nie nauczyłem) niż podczas kilku oglądań w telewizorku. Obraz – najlepszy o kawie, który stał się jedną z moich filmowych miłości od pierwszego wejrzenia .

We wstępie cytat i nawiązanie do „Kulisów Srebrnego Ekranu” słuchowiska autorstwa Andrzeja Zaorskiego z lat ’70tych , emitowanego w Świętej Pamięci Radiowej Trójce w brawurowym wykonaniu Mariana Kociniaka i autora.

* jeszcze przed napisami

Jak zrobić sorbet o smaku kenijskiej kawy – z cyklu „Poradnik kawowego eksperta”

Będą nam potrzebne :

1.Kubek kawy na wynos

2. Temperatura poniżej zera

3. Miejsce typu balkon , stojący po za garażem samochód

Czas przygotowania : jedna mroźna noc

Sposób przygotowania:

W ulubionej kawiarni zamawiamy* przelew** z kenijskiej*** kawy np. Kenię Kamwangi w Story Coffee Warsaw. Wypijamy ze smakiem pamiętając , żeby zapomnieć wypić powiedzmy 15ml.**** Następnie zostawiamy kawę w kubku na noc na działanie ujemnej temperatury a rankiem możemy cieszyć się na jakże pysznym lodowym sorbetem z nutami earlgreya i hibiskusa.

Przed podaniem możemy potrzymać odrobinę w cieple by lód skruszał dzięki czemu nie będzie groziło nam np. nadłamanie zęba

* oczywiście możemy kawę przygotować sami ale co to za przyjemność

** V60, Kalita co kto lubi albo poleci Pani Baristka/Pan Barista

*** z braku Kenii możemy zamówić np. mytą Etiopię Chelbesa Dhilgee

**** im więcej zostawimy tym mamy większy sorbet ale i czas mrożenia piwinien być odpowiednio dłuższy

Italian Style

Przytrafiły się do pobróbowania kawy z łomiankowskiej palarni Caffe Grano.

20200713_100539

Deliberowałem nieco nad kolejnością testowania. Czy alfabetycznie, czy kierować się piłkarskimi sympatiami i antypatiami. Wygrała tęsknota za Rzymem.
Skład blendu Roma cytuję za stroną palarni : „Mieszanka 4 ziaren oparta na kawie pochodzącej z Ameryki Południowej (Colombia Excelso) oraz trzech innych kaw Arabic z dodatkiem najlepszej mytej indyjskiej Robusty jaka występuje na rynku.” Czyli po trosze nie wiadomo co.
Wybrałem metodę parzenia sugerowaną przez producenta-kafeterkę.

20200713_120911

Wyszedł płynny żużel. Ni z cukrem nie szło pić ni z mlekiem skondensowanym. Kawowy hardcore dla prawdziwych twardzieli.

Przez chwilę myślałem o blendzie Napoli jako kawie pierwszego wyboru . Bo primo klub z tego Miasta jest moim ulubionym we włoskiej lidze, a secundo Neapol to prawdopodobnie pierwszy italski gród jaki poznałem dzięki „3-ciej Księdze Przygód Koziołka Matołka”

20200714_184932

Do sugerowanej kafeterki trafiła cytuję za stroną : „Mieszanka 4 ziaren, oparta na kawie pochodzącej Ameryki Południowej (Colombia Excelso) oraz trzech  Arabik z Ameryki środkowej (Gwatemala, Salvador, Honduras).

20200714_181732

I po spróbowaniu powiem Wam tak – Camorra mordowała z dużo błahszych powodów.

Kolejna na tapetę trafiła Modena* mieszanka Gwatemali , Salwadoru i Kolumbii. Pewien dysonans poznawczy się wkradł bo z jednej strony piktogramy na stronie sugerują, że to kawa do wszystkich rodzajów parzenia a opis sugeruje intensywne espresso i średniociemne palenie.

20200727_173220

W miarę jasne ziarno palenie 2/5 natchnęło mnie na Aeropress, z którego można wycisnąć coś więcej. No i pokazały się cytrusowe nuty. Niby niewiele ale po Rzymie i Neapolu idzie wypić.

Co kryje się pod szyldem Bari? Czyżby syn szarej wilczycy**? Nie, raczej nie. W torebce Indie Plantation A. Niezbyt upalone więc również trafiły pod tłok Aeropressa.

20200728_083823

Wyszło Americano. Po ostygnięciu nieco nawet kwaskowate. No i tyle.

A na deser finisz podróży po Italii wg Caffe Grano mieszanka Como***.

20200728_171719

W skład wchodzi myta indyjska Robusta i cztery bliżej nieokreślone Arabiki. Wybitnie kafeterkowa ale koniecznie do zmiękczenia cukrem.

Palarnia z Łomianek prowadzi również single z segmentu „specialty”. Po dość niełatwych doświadczeniach z ich kawami HoReCa chętnie bym się przekonał jakie kawy jednorodne wychodzą z ich pieca.

* jedyne co wiem o Modenie,  że jest to miasto urodzin i śmierci Maestro Luciano Pavarottiego.
** kto czytał Pana Curwooda ten wie
*** Como – kompletna  Terra Incognita

Palarnia nr 27/2020

Ps zapytacie Drodzy Czytelnicy „A co to że piękna filiżanka na ostatnim zdjęciu?” Otóż śpieszę donieść,  że fajans ze słynnej wytwórni ceramiki z Luneville , wzór Le Cabinet d’Amateur.

 

Tradycja zobowiązuje*

Więc tak. Druga część wpisu o Brazylii od Roastainsów przed Wami. Dziś klasycznie. Tak że już niemal bardziej nie można** . Połączenie tradycji bliskowschodniej i włoskiej klasyki.

Kafetierka, makinetka,  moka pot, macchinetta, takie do parzenia na kuchence – zwał jak zwał :

20200416_104447

I było jak trzeba : intensywnie, z goryczką, kwasowatością i słodyczą jednocześnie. Klasyka jest klasyka. Ale żeby było jeszcze przyjemniej do filiżanki trafiło…

20200416_104553

…tak! nie mylicie się ! mleczko skondensowane, niesłodzone, 7,5% tłuszczyku. I nie muszę dodawać, że połączenie wyszło znakomicie.

A na deser nadeszła pora na ultraklasykę czyli parzenie w tygielku / ibrıku / cezve/ dżezwie z nieodzownymi trzema zagotowaniami.

20200417_110916

Efekt. Brazylia wyszła najsmaczniejsza****, pełna, zrównoważona, aromatyczna. Jakby wypalona została pod tą metodę.

20200417_105631

Pamiętajcie, że na Roastains.com z kodem Panodespresso macie 6% RABATU !!!!

* dla obcokrajowców np komendanta Vimesa z Ankh Morpork podaję tłumaczenie -„Noblesse oblige”
** prawdopodobnie można ale moja wyobraźnia tego nie ogarnia***
*** no dobrze , kawa parzona w szklance .
**** i to bez cukru, czym złamałem turecką tradycję, która głosi iż gorzką kawę podaje się tylko na pogrzebach lub w innych smutnych okolicznościach.

Ps a czemuż greckie elementa zastawy? Bo czemu by nie!

Ps2 jeśli jesteście ciekawi jak wyszła roastainsowa Brazylia we FrenchPressie zajrzyjcie koniecznie na instagramowy profil kawowego profesjonała @lukmasterbrewing .