Ibrık

Niedziela to doskonały dzień na kawę z tygielka. Zwłaszcza że niedawno przybyła do mnie wprost ze starodawnego Egiptu paczuszka kofeiny z kardamonem. Nie patyczkując się więc zbytnio* zagotowałem na trzy magiczny pył** z odrobiną cukru.

Al Yemeni Coffee A.D. 1940 była tak pyszna jak oczekiwałem. Intensywna, gęsta, aromatyczna. Pycha.

Po wypiciu wysłałem*** zdjęcie pustej filiżanki do najsłynniejszej w okolicy wróżki.

http://www.panodespressorysuje.art

I oto co z niego wyczytała:

„Czeka Cię podróż do miasta nad wodą” . Oby się nie myliła bo chętnie bym gdzieś podreptał.

* tylko odrobinę

** tak drobniusieńko ziarenka były zmielone

*** usługi „onlajn” dotknęły również branżę wieszczo-wróżebną

Tekst, rysunek , zdjęcia : http://www.panodespressorysuje.art

Odszedł/ Has gone

Dramatyczne wieści napłynęły z ulic Hożej i Lwowskiej. Odszedł headbarista kawiarni Cophi Sultions. Zrozpaczeni kawosze podążali w środę do głównej kwatery by własnoosobowo pożegnać Łukasza „Lukmasterbrewinga” Gałęckiego podczas Jego ostatniej zmiany. Kondukt ciągnął się z jednej strony od Marszałkowskiej z drugiej od Emilii Plater. Łzom smutku i rozpaczy nie było końca. Łkanie pogrążnych w żalu sierot po Łukaszu niosło się daleko poza Śródmieście Południowe.

2017-2022

Zachowamy Cię w nieprzemijającej pamięci Lukmasterbrewingu. Dzięki za wszystkie szoty, przelewy , wiedzę , gorące dyskusje i uśmiech. Zaszczytem było poznać. Gdziekolwiek poprowadzą Cię drogi niech kawowi Bogowie będą z Tobą!!!

PS czasem na wyrost mówi się , że to koniec jakieś epoki. Odejście Łukasza z Cophi bezapelacyjnie jest końcem ale i początkiem jakiejś epoki w warszawskim kawowym świecie. Howgh!

W piątkowy poranek/Friday morning

Każdy dietetyk przyzna , że niewiele więcej dobra można dostarczyć o poranku organizmowi niż słodką kawusię z kardamonem parzoną w tygielku w akompaniamencie domowej tarty cytrynowej.

Tekst&foto/text&photo: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Every dietitian will admit that the best for the body in the morning are sweet cardamom coffee brewed in a cezve to the accompaniment of homemade lemon tart.

Ahwa Mazbut

Taka radość. Przyleciała mi w szarość i dżdżystość warszawskiej zimy kawa wprost z antycznego Kairu. I to nie byle jaka bo z kardamonem ze starodawnej* palarni Wardet El Yemen Coffee. Trafiła do powyższego tygielka z odrobiną cukru co by była mazbut** i zaparzyła na tradycyjne trzy podniesienia.

A następnie powędrowała do filiżanek w towarzystwie nieco napoczętych*** egipskich słodkości. I tym sposobem wieczorową porą nastąpiła chwila rozkosznej dekadencji. HOWGH!

* wiek tej kawowej firmy to 100 minus 3 lata

** a nie zijada albo mada

*** nie doczekały w całości zaparzenia kawy. Imperatyw nadgryzienia był zbyt silny.

PS. można by zapytać czemu jeden Bóg jest większy niż drugi. To chyba dzięki kawie.

My GOD is bigger than yours.

PS 2. Choć z Bogami nigdy nic nie wiadomo.

Zdjęcia i rysunek/ photos&illustration http://www.panodespressorysuje.art

Straight from an ancient Cairo splendid coffee* with cardamom came to wet&gray winter Warsaw. I used ceramic cezve/kanaka to brew it with sugar to get sweet version called mazbut. It was decadent goodness especially with some Egyptian sweets.

* from Wardet El Yemen Coffee

PS It is interesting question why some Gods are bigger than others. Maybe thanks to coffee. Although with the Gods you never know.

Zima w tygielku

Za oknem, mimo wczorajszego* Międzynarodowego Dnia Śniegu, szaruga, słota i absolutny brak bieli. Na szczęście zostało mi w torebce 27 gramów Kolumbii ze stanu Huilla , odmiany Purple Catuarra w obróbce** Citric Washed, które zostały ubrane*** przez palarnię Story Coffee Roasters we wdzięczną nazwę Magic Winter.

Powyższe zdjęcie może sugerować, że po zmieleniu ziarenka zostały zaparzone**** w tygielku*****. I macie rację Drodzy Czytelnicy ulegając tej sugestii.

Kawusia sztos. Albo petarda. Albo bengalskie ognie. Liczi, imbir kandyzowany, czekulada . Nie mogłem odżałować, że to już finito ziarenek.

* albo przedwczorajszego

** także skomplikowanej jak T-06. Kawa w pierwszej fazie fermentuje (plus dokarmianie procesu cukrem) w zbiorniku z dodatkiem cytrusów (różne są szkoły od 72-190h) a potem następuje kontrolowana fermentacja samych ziaren przez 150h . Cukier w ziarnach powinien osiągnąć poziom 6° Brixa a Ph nie powinno spaść poniżej 4.

*** i wypalone

**** były parzone też w driperze i Aeropressie. Wychodziło intensywne liczi, trawa cytrynowa i mleczna czekolada.

***** zwanym dżezwa, della, raqwa, turka, ibrik, cezve

Zdjęcia/photos: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Winter in briki

Last 27grams of Colombia Purple Catuarra, Citric Washed process from Story Coffee Roasters I prepaired in ibrik. Necessarily with a little bit of white sugar. Coffee was full of lychee, candied ginger and milk chocolote. „Good…Good…” as one famous Imperator has said. So sad that it was a finish of package.

Sobota z dżezwą

Sobota* to dobry dzień na kawę w tygielku.

Zanim ją ugotowałem przyrządziłem mieszankę z końcówki sześciu kaw z !Fest Coffee Mission** w skład weszły dwa Hondurasy, dwie Etiopie i o dziwo również dwie Gwatemale.

Na 150ml wody użyłem 19 gramów kawy i łyżeczkę cukru i „zagotowałem” na trzy podniesienia.

Cóż rzec. Pycha. I goryczka . I słodycz. I owocowa kwasowość. Pycha.

* inne dni są równie dobre na dżezwę ale dziś akurat sobota

** pisałem o nich tu: https://kucharzpolski.wordpress.com/2021/12/25/fest-coffee-mission/

Zdjęcia/photos: http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé.

Saturday is an excellent day for ibrık/cezve. I prepaired blend of Ethiopian, Honduras and Guatemala beans from green bean distributor !Fest Coffee Mission. 150 ml of water, 19 grams of coffee and teaspoon of sugar. Boiled to three raisings. Coffee was delish. A bit bitter , sweet and fruity sour. Yeah!

Simit House

Dwa miesiące temu w miejscu włoskiej kafeterii Caffé Dell’Amoré* otworzyła się za sprawą Pana Bilala turecka cukiernia Simit House.

Od wejścia wita nas uśmiechnięty** właściciel częstując nowym wypiekiem. Nozdrza otula zapach słodkości***, do uszu dobiega radosna turecka muzyka. Lokal ma tak przyjemną atmosferę , że od pierwszej wizyty ma się poczucie, że przychodzi się tu od lat.

Po niełatwym wyborze z suto zaopatrzonej w słodkości na stoliczku pojawiła się apetyczna baklawa, równie smakowity sutlak****, kawa i herbata caffè alla turca.

fot. http://www.panodespressorysuje.art

Kawa prima sort , herbata cudnie aromatyczna , choć mogłaby być ciut mocniejsza. Lokal absolutnie w deseczkie. Nie mogę doczekać się kolejnej wizyty.

Appendix z kolejnej wizyty

* przyjemne espressko tu niegdyś piłem

** zespół też wielce sympatyczny

*** i niebezpiecznie kuszące wytrawności

**** rodzaj ryżowego deseru

PS simit to rodzaj tureckiego bajgla, którego początki sięgają pierwszej połowy XVI w.

Sorry my English or résumé.

Two months ago, the Turkish Simit confectionery Simit House opened in Warsaw’s Downtown . From a huge selection of sweets, I chose sumit and baklava. For this I ordered turkish coffee (brıki) and tea . Delicious sweets, excellent coffee, aromatic tea. For this nice service, smiling owner – Bay Bilal , nice Turkish music and a warm atmosphere. I didn’t want to go out!

FUNKY FUNKY!

Paczuszkę* Rwandy Muhabury** dostałem do przetestowania  podczas wrześniowego Warsaw Coffee Marketu.  Napis na opakowaniu sugeruje espresso jako wymarzoną do tej kawy technikę zaparzenia ale jest to klasyczny omniroast. Ziarenka z 72godzinnej beztlenowej fermentacji przepuściłem przez co tam mam domu.


Było parzenie i w Aeropresie i driperkach i na szybko we Frenczpresie.

Blooming w driperze Melitta

Za każdym razem uderzała skondensowaną owocowością (liczi, marakuja) , posmakiem soku z trzciny cukrowej, mlecznej czekolady i whisky z regionu Highland – zwłaszcza Aberfeldy (ale też anCnoc i Deanston).

Foto w Raj Piwosza Beer&Wine Garden Warszawa

Na deser nieco zbyt grubo zmielone Funky Espresso trafiło do dżezwy. Przygotowałem na trzy podniesienia z odrobiną cukru.

W naparze podbiła się kwasowość w stronę limonek i białych porzeczek . Dobrze została zbalansowana cukrem i odrobiną goryczki. Good…Good… jak mawiał pewien Imperator.

Podarunek (wielkie dzięki Michale w. !!!!) sprawił mi wiele sensorycznej radości zwłaszcza że smakowa nuta „fermentacyjna” nie zdominowała całości aromatów a tylko je pięknie dopełniła.

* 400 gramów to niezła paka a nie paczuszka

** super fairtradowej z http://www.1000hillsproducts.com

Sorry my English or résumé:

Anaerobic Rwanda Muhabura from 1000hillsproducts.com dripped & aeropressed brought intensivity of tropical fruits (passion fruit&lychee) , cane sugar juice, milk chocolate and notes of whisky from Highland (especially Aberfeldy , anCnoc & Deanston). Omniroasted Funky Espresso brewed in ibrik/cezve with a bit of sugar become more citrus dry but still very „Good…Good…” as famous Imperator has said.

Burma Shave

Paczuszkę Myanmy (po kolonistycznemu Birmy) dostałem od jej pomysłodawcy Łukasza „Lukmasterbrewinga”* podczas wrześniowego Warsaw Coffee Marketu.

Obiecałem,  że zmasakruję ją na swoim blogu więc to czynię.
Paczuszka bioeko i co sobie życzycie z pięknymi ilustracjami młodego , mjanmaskiego twórcy @heinsnothein’a skrywa w sobie ziarenka** w obróbce naturalnej wypalone przez świdnicką Palarnię Blend.
Kawę młem na różne grubości :

zmieniałem temperatury parzenia, gramaż na litraż i sposoby parzenia. Po przez rozmaite dripery :

Aeropress:

oraz tygielek*** :


Co prawda nie znalazłem smaku, o którym opowiadał mi Pan Autor ale frajdę miałem przednią obserwując jak przy rozmaitych zmiennych ta sama kawa pokazuje swoje różne, apetyczne oblicza.
Od bardzo wytrawnych agrestowo, rabarbarowo , gorzkoczekoladowych do pojawienia się dojrzałych brzoskwiń , moreli i gruszek. Intrygująca kawa acz niełatwa , potrzebująca odnalezienia klucza**** do swojej słodyczy. 


* lukmasterbrewing.wixite.com/bang

** Hopong, Ho Hwayt

*** smakowała z dżezwy najlepiej

***** albo po prostu użycia dobrej wody , bo jak mawia Sensei Paweł Siemaszko ” Woda jest najważniejsza”

PS w tytule wpisu tytuł piosenki Toma Waitsa. W tekście oprócz slowa Birma nie sposób znaleźć czegokolwiek związanego z kawą ale to kapitalny utwór.

Sorry my English or résumé:

I got a packet of Myanmar coffee from its author Łukasz (lukmasterbrewing.wixite.com/bang) during Warsaw Coffee Marketu. The coffee was roasted by Blend Coffee Roastery and the artwork was done by @heinsnothein. Not easy beans I brewed  in various ways with interest, observing how the taste of the infusion changed.  (see photos above). The flavor varied from dry rhubarb and dark chocolate to ripe pears and peaches. I liked it best when it was brewed in ibrik. Really worth to try.

ΕΛΛΗΝΙΚΟΣ ΚΑΦΕΣ

Przybyła do mnie drogą morską, powietrzną i trochę perpedes kawa z wyspy czerwonych młynków*.

Kawa miała radosną i wręcz cyrkową rekomendację autochtonki imieniem Penelopa** (Πηνελόπη) , której nie interesowały żadne przysmaki tylko paczuszka z brazylijską arabiką w dłoni właściciela marketu Alexandros w Elios.

Zmielone na pył ziarenka zaparzyłem na dwa razy z minimalną ilością cukru w ceramicznym tygielku (μπρίκι)

Tradycyjnie*** nie uniknąłem wykipienia odrobiny.

Po przelaniu naparu do filiżanki pozostało mi cieszyć się smakiem**** wprost z greckiego kafejonu*****

* raczej wiśniowego. Albo spłowiałoburgudnowego. Czy też brązowawego. W jakimś tam odcieniu czerwieni.

** ale nie TA Penelopa. Tamta mieszkała na Itace.

*** wszak „Tradycja zobowiązuje”!

**** poziom cukru pomiędzy σκετο a μέτριος

***** choć po prawdzie to bardziej kafenejo (καφενειο) ale kafejon brzmi nieco lepiej.

PS kawa ze zdjęcia przypłynęła na Skopelos z portowego miasta Wolos.

Sorry my English or résumé:

A little package of ground on fine „Greek” Brazilian Arabica flew to me (and it came a bit) from the Island of Skopelos
It was recommended in a circus way by the local Lady – Mrs. Penelopa. I brewed it in a ceramic μπρίκι/briki/ibrik/cezve with a little add of sugar . It came out like a real Greek café (καφενειο) . A brand of this coffee is located in the city&port Volos.