U Józka. Cz.2 ostatnia

W początkach października minionego roku odwiedziłem świeżo otwartą kawiarnie Coffee Jozo. Nie minął rok a lokal z końcem czerwca zakończył działalność.

Na pożegnanie wypiłem dripa (zaparzacz Gina) na Meksyku z kijowskiej palarni MadHeads . Gęsty , wiśniowo-śliwkowy. Taki jesienny ale bardzo podchodzący. Smuteczek , że nie zagościli na dłużej przy ul.Hożej.

Cafe à la Turka. Rozdział czwarty.

Do palarni Ihsan Kurukahvecioğlu trafiłem niechcący peregrynując stambulską dzielnicę Eminönü i okolice Bazaru Egipskiego.

Do wejścia zachęciła mnie elegancka witryna i data powstania firmy. Wnętrze było jeszcze atrakcyjniejsze bo przepełnione kawą I rozmaitym osprzętem.

Porwałem li jedynie jedną stu gramową paczuszkę , której napoczęcie jest zwieńczeniem miesiąca wpisów o kawie po turecku.

Kofeinowy proszek z odrobiną cukru trafił do dżezwy marki Soy* , w której został podniesiony na raz**.

A następnie do filiżanusi w akompaniamencie doskonałego rachatłukum o smaku nomen omen kawy po turecku.

Cóż by można rzec – czysta pyszność i radość i odrobina orientu nad Wisłą.

* mam i chwalę się .

** tradycje niby mówią , że na dwa albo na trzy się powinno ale nadekstrakcja może wywołać nadmierną goryczkę, która by przykryła inne smaki. A tego byście Drodzy Czytelnicy nie chcieli.

PS opakowanie od słodkości:

Foto&tekst : http://www.panodespressorysuje.art

Cafe à la Turka

Kawa przybyła do Konstantynopola prawdopodobnie około 1554 przywieziona przez dwóch syryjskich kupców z Damaszku i Aleppo , którzy otworzyli pierwszą nad Bosforem kawiarnię.

XVI wieczna turecka kawiarnia. Miniatura z internetów.

W 2013 turecka metodą parzenia, która rozpowszechniła się min. na Bałkanach , Bliskim Wschodzie, Kaukazie i Wschodniej Europie * została wpisana na Listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Aby przygotować kawę po turecku potrzebujemy:

A : tygielek (cezve, ibrik, raqwa, jezva, briki)

B. kawę

najlepiej świeżo paloną

i zmieloną na miał vel mąkę:

C: wodę (byle nie słoną)

D: źródło ciepła np. widniejący na pierwszym zdjęciu gorący piasek.

E: ewentualnie odrobinę czegoś słodkiego ** :

Umiejętnie połączywszy te składniki otrzymamy filiżankę aromatycznego naparu.

Jest jeszcze jeden niezbędny element by ten sposób picia kawy mógł być uznany za tradycyjny – czas. Nie wolno się spieszyć. Kahve jest po to by dobrze spędzić czas na rozmowie, grze w trik traka, obserwowaniu świata. Kahve zatrzymuje czas.

* w Polsce to raczej ciekawostka

**oprócz cukru oczywiście

PS szkół parzenia jest kilka. Możecie sobie Drodzy Czytelnicy popatrzyć w internetach.

PS 2 poniżej kilka kawowych widoczków ze stambulskich ulic

http://www.panodespressorysuje.art

Zdjęcia i tekst : http://www.panodespressorysuje.art

Veni. Iussi. Bibi.

Zdarzyło mi się mknąc ulicą Modlińską w Warszawie minąć raz czy drugi szyld Palarnia Kawy. W mijającym tygodniu korzystając ze śnieżnej  zadymki zaczaiłem się , w odpowiednim miejscu przychamowałem i zaparkowałem i wtargnąłem w gościnne progi.

Radość duża bo z Noble Coffee nic jeszcze nie próbowałem więc na pierwszy ogień poszło espressko z mytego Peru Cajamarca

wypalone w Coffedzie


a wyekstrachowane w Astorii.

Puchata crema otulała gęste body o intensywnym smaku mocno gorzkiej czekolady, pomarańczy i fest dojrzałych wiśni. 30 ml dobroci.
A następna razą będzie przelewik.

Fotografie/photos http://www.panodespressorysuje.art

Sorry my English or résumé:

Veni. Iussi. Bibi.

I passed the Coffee Roaster sign twice, but always too fast to slow down in time.  In the past week, driving slowly, I got to Noble Coffee to ask for an espresso on a snowfall. Peru, roasted in a Coffed- Polish coffee roaster, flew through the Astoria espresso machine. The beverage was thick, intense.  The taste of very bitter chocolate combined perfectly with oranges and ripe wild cherries. Evrything covered by fluffy crema. 30ml of goodness. Next, time for drip.