Kawa z labiryntu/Coffee from the labirynth

Dawno , dawno temu na antycznej Krecie Dedal na polecenie Pazyfae zbudował labirynt na końcu którego schował Minotaura syna wyżej wymienionej i byka zesłanego przez Posejdona. Tyle z historii*. Po latach we wspaniałym mieście Chania**. powstała palarnia kawy Kross Coffee Roaster***. W legendarnej lubelskiej kawiarni KapKap Café miałem przyjemność spróbować Kenii z ichniejszego wypału.

na zdjęciu w tle ręka Iwana

Może smak nie powalał jak pięść Feliksa „Papy” Stamma , może było w nim nieco „brudu”*** ale zasługiwał na zainteresowanie i uwagę. Drip był może niełatwy ale kawowa**** rewolucja w Grecji zasługuje na najwyższą uwagę.

* i Religii

** tu po raz pierwszy zetknąłem się z kawami z Palarni Taf

*** chociaż Kross bardziek kojaży się z grelokatolicyzmem a pewne wyobrażenia o kenijskich ziarenkach wzięły po prostu w łeb.

**** ciężko jest „kawowo reformawać” mieszkańców takich krajów jak Grecja , Włochy czy choćby Turcja (nie wspominając o np. o Syrii) i wmawiać im smaki niewmawialne.

9 thoughts on “Kawa z labiryntu/Coffee from the labirynth

  1. Woland pisze:

    A mnie niedawno zainteresowały kawy z Peru, znaczy się ziarna z Peru, bo wypalanie, to już różnie z tym jest. W trzebnickiej kawiarni El Gato się okazało, że to coś, co mi podchodzi nie gorzej, niż ziarna etiopskie.
    P.S. O dziwo, kawiarnia z prawdziwego zdarzenia (znaczy się, świeżo palone ziarna, dostępne alternatywy), radzi sobie w tym prowincjonalnym miasteczku całkiem nieźle – i to blisko rynku, a więc z dala od zasięgu pielgrzymów odwiedzających sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej.

    • Panodespresso pisze:

      Bronisz pielgrzymom dobrej kawy? 🙂 Ps fajowo , że wzrasta liczba miast i miasteczek z porządną kawusią Ps 2 jakoś Peru mi z oczu poznikało Ps 3 El Gato kolejna nieznana mi palarnia , nie sposòb ogarnąć więc też cieszy

      • Woland pisze:

        Broń, nomen omen, Boże, niczego im nie bronię, oni po prostu prosto z sanktuarium lezą do cukierni (ktoś ich wprowadził w błąd, bo nazwali się kawiarnią) Markiza, gdzie kawa i owszem, jest, ale jeśli spytasz o rodzaje, to im nawet do głowy nie przyjdzie, że chodzi o pochodzenie i miejsce palenia. Dobrze, że już nie odpowiadają „jest rozpuszczalna, po turecku i z ekspresu”.

      • Panodespresso pisze:

        Hahaha , właściciel kawiarni w Ostrołęce był dumny z siebie kiedy po dwóch latach działalności klienci przestali pytać o Tchibo

  2. Żeby smak Cię powalił jak pięść Feliksa „Papy” Stamma musiałbyś się przerzucić na denaturat, a raczej nie podejrzewam że naraził byś kubki smakowe na tak ekstremalne doznania… Wypiłeś w swoim życiu już tyle kaw, że raczej powalić Cię już żadna nie jest w stanie, a co najwyżej miło zaskoczyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s