The street looked kind of different – harsher colours sharper angles. Shops stacked high with stereos and rows of magazines .Smells of coffee, glossy limousines. The sun danced on the chromium. Slant eyes drowning In the light.

Tak. Czasem niełatwym jest znaleźć adekwatny do wpisu tytuł. Na szczęście czasem z pomocą przychodzi tekst piosenki*.
Co by dokończyć rozpoczęte wykończyłem nowe single w Cophi**.
Na pierwszy strzał poszła naturalna Brazylia Patrocinio.

20200731_125900

Zapach jakby rozpuszczalnikowy***. W senoryce suszone figi, pomarańcze , gorzka czekolada. Bardzo intensywne i smakowite.

A serię kaw zamyka Rwanda Muhondo odmiany Bourbon z Panią Baristką Sylwią .

20200731_130103

Zapach sugeruje , że dostało się kubek pomidorowej****. Aż się chce poprosić P.B.***** o trochę makaronu. Smak wytrawnie kwaskowaty**** , przyjemnie cierpki – cytrusy, białe i czerwone porzeczki, rabarbar, agrest. Wielce orzeźwiająca. Taki szot na upalny dzień.

* „A gdy zabrakło amunicji, znów najlepszą pociechą były słowa piosenki. Koleżeńskiej, żołnierskiej, prostej… posłuchajmy” tyle Aleksandra Kozeł w „Misiu”. A Wy posłuchajcie utworu Edwarda Ka-Spela i Legendary Pink Dots p.t. „The Light In My Little Girl’s Eyes” dołączonego do kompaktowej edycji płyty „Any Day Now” choć pierwotnie zamieszczonego na „Under Glass 12”. Posłuchajcie też całej dyskografia LPD. Gorąco namawiam.
** teraz spokojnie mogę odwiedzać inne kafejony aż nowe single się pojawią na Hożej
*** podobno Kuba z obrazka na paczuszce się z tego określenia ucieszy…
**** kolejny egzystencjalny kawowy problem tzw. „Zachodniej Cywilizacji” , czy dobrze , że w naparze pojawia się smak/zapach pomidorów. Oraz czy kawa jest kwaskowata czy kwaśna…… O innych dylematach we wpisie z 21.VII p.t. „Czy Pani była z pieskiem czy bez pieska?”
***** rozwinięcie skrótu – Państwo Bariści . Tu  po odmianie – Państwa Baristów

Zielone liście palm , błękitne fale , czyli historia o tym jak wypiłem baristę spod tłoka.

Zachciało się choć namiastki urlopu, dałem się więc skusić egzotycznemu niemal gąszczowi roślin ogródka kafejonu Cophi na Hożej.
Zająłem stolik z palmą, zamówiłem Etiopię
Derikocha Hairloom á la Tamil* z Aeropressu**

20200730_123623

i tak sobie przez kwadransik powakacjowałem patrząc jak zefirek targa zielenią .

A jak kawa zapytacie Drodzy Czytelnicy?
Jagody***, dojrzałe jeżyny co są tak słodkie, że aż cierpkie i kompot z mrożonych truskawek. Gładko się sączyło.

* Pan Barista z paczki kawy
** tamże tłok z tytułu wpisu
*** gdzieniegdzie nazywane borówkami

Ps w tytule kawałeczek dialogu z filmu „Seszele”, słyszalnego również na ścieżce dźwiękowej zespołu VooVoo.

Italian Style

Przytrafiły się do pobróbowania kawy z łomiankowskiej palarni Caffe Grano.

20200713_100539

Deliberowałem nieco nad kolejnością testowania. Czy alfabetycznie, czy kierować się piłkarskimi sympatiami i antypatiami. Wygrała tęsknota za Rzymem.
Skład blendu Roma cytuję za stroną palarni : „Mieszanka 4 ziaren oparta na kawie pochodzącej z Ameryki Południowej (Colombia Excelso) oraz trzech innych kaw Arabic z dodatkiem najlepszej mytej indyjskiej Robusty jaka występuje na rynku.” Czyli po trosze nie wiadomo co.
Wybrałem metodę parzenia sugerowaną przez producenta-kafeterkę.

20200713_120911

Wyszedł płynny żużel. Ni z cukrem nie szło pić ni z mlekiem skondensowanym. Kawowy hardcore dla prawdziwych twardzieli.

Przez chwilę myślałem o blendzie Napoli jako kawie pierwszego wyboru . Bo primo klub z tego Miasta jest moim ulubionym we włoskiej lidze, a secundo Neapol to prawdopodobnie pierwszy italski gród jaki poznałem dzięki „3-ciej Księdze Przygód Koziołka Matołka”

20200714_184932

Do sugerowanej kafeterki trafiła cytuję za stroną : „Mieszanka 4 ziaren, oparta na kawie pochodzącej Ameryki Południowej (Colombia Excelso) oraz trzech  Arabik z Ameryki środkowej (Gwatemala, Salvador, Honduras).

20200714_181732

I po spróbowaniu powiem Wam tak – Camorra mordowała z dużo błahszych powodów.

Kolejna na tapetę trafiła Modena* mieszanka Gwatemali , Salwadoru i Kolumbii. Pewien dysonans poznawczy się wkradł bo z jednej strony piktogramy na stronie sugerują, że to kawa do wszystkich rodzajów parzenia a opis sugeruje intensywne espresso i średniociemne palenie.

20200727_173220

W miarę jasne ziarno palenie 2/5 natchnęło mnie na Aeropress, z którego można wycisnąć coś więcej. No i pokazały się cytrusowe nuty. Niby niewiele ale po Rzymie i Neapolu idzie wypić.

Co kryje się pod szyldem Bari? Czyżby syn szarej wilczycy**? Nie, raczej nie. W torebce Indie Plantation A. Niezbyt upalone więc również trafiły pod tłok Aeropressa.

20200728_083823

Wyszło Americano. Po ostygnięciu nieco nawet kwaskowate. No i tyle.

A na deser finisz podróży po Italii wg Caffe Grano mieszanka Como***.

20200728_171719

W skład wchodzi myta indyjska Robusta i cztery bliżej nieokreślone Arabiki. Wybitnie kafeterkowa ale koniecznie do zmiękczenia cukrem.

Palarnia z Łomianek prowadzi również single z segmentu „specialty”. Po dość niełatwych doświadczeniach z ich kawami HoReCa chętnie bym się przekonał jakie kawy jednorodne wychodzą z ich pieca.

* jedyne co wiem o Modenie,  że jest to miasto urodzin i śmierci Maestro Luciano Pavarottiego.
** kto czytał Pana Curwooda ten wie
*** Como – kompletna  Terra Incognita

Palarnia nr 27/2020

Ps zapytacie Drodzy Czytelnicy „A co to że piękna filiżanka na ostatnim zdjęciu?” Otóż śpieszę donieść,  że fajans ze słynnej wytwórni ceramiki z Luneville , wzór Le Cabinet d’Amateur.

 

I gdy Królik zapytał: – Co wolisz, miód czy marmoladę do chleba? – Puchatek był tak wzruszony, że powiedział: – Jedno i drugie. – I zaraz potem, żeby nie wydać się żarłokiem, dodał: – Ale po co jeszcze chleb, Króliku? 

No właśnie.  Miód. Czarny miód – z zagraniczna Black Honey.  Ale po kolei.
Najpierw zaordynowałem Espresso z Panią Baristką* Pauliną .

20200724_081742

Uganda Mwezi z Gór Rewnzori . Mroczny smak ciemnej czekolady, przypieczonej skórki chleba, dojrzałych leśnych jeżyn i agrestu. Na myśl przyszły mi niektóre fragmenty „Szaleństwa Alamayera” Josepha Conrada.

W drugi kubeczek trafił debiut**. Espresso à la Uri The Boss z ziaren w obróbce Black Honey.

20200724_081816

Kolumbia La Estrella odmiany Gesha o smaku dojrzałych wiśni, soku z bzu, limonek. Dobra, bardzo dobra dużo lepsza w szocie niż przelewie.

* serwowane przez Panią Baristkę Paulinę. Takie kwiprokwo.
** od lat nastu nawiedzam kafejony a kawę w obróbce Czarny Miodek*** spróbowałem po raz pierwszy
*** gdyby Kubuś Puchatek pijał kawę pewnie ciężko by go było oderwać od filiżanki Gejszy Black Honey.

Ps. cytat w tytule – wiadoma rzecz.
Ps 2. a wszystko to w kafejonie Cophi na Hożej

L’esperance nourrit une Chimère et la vie s’écoule

Skoro Chimera z Arkadii Nieborowskiej* syta czas na bezstresową** kawę.

Drogowskaz

20200726_143915

wskazał drogę do Domku Murgrabiego***

0395118

a przy okazji narodził się dowcip sytuacyjny: „Po ile kawa? 8 złotych. To poproszę o wodę dla psa w kubku na wynos .”

Espresso**** podwójne kosztowało dziewiątka i było zaskakująco dobre –

20200726_145454

– czysty, gęsty smak gorzkiej czekolady okraszony tropikalnymi owocami wyciśnięty z dźwigniowej Astorii *****. Smaczniutkie acz bez cremy.

20200726_145710

*”skomponowanej” przez Helenę z Przeździeckich Radziwiłłową

Helena_Radziwiłłowa

Portret autorstwa Ernsta Gebauera.

** po obiadku Chimera lubi uciąć drzemkę
*** ale raczej nie tego
***** chyba model Core
**** sygnowane Bike Café.  Na stronie można wyczytać,  że do kubeczków trafia Honduras z regionu Pena Blanca z palarni Craft Coffee Roaster. W 2018 wprowadzili bagdripy. Czy przetrwały podpytam w Lublinie albo przy najbliższym spotkaniu z Bike Café.

Ps. a dlaczego zapytacie Drodzy Czytelnicy dwa zdjęcia jednej kawy? Cóż – tereny Arkadii oferują bezlik plenerów do kawowych fotosów.

Tekst&foto: http://www.panodespressorysuje.art

Oktaryna

Oktaryna jak powszechnie wiadomo jest ósmym kolorem tęczy*. A że poprzedni wpis o Kawiarni Same Fusy, w którym obiecywałem , że jak tylko pojawi się na Rynku Starego Miasta po 40tką przelew to dam niechybnie** znać miał miejsce VIII dni temu – stąd też taki tytuł.

A więc przelew :

20200721_204830

na tak zwany pierwszy ogień do Frau Melitty trafiła naturalna Etiopia Guji z Palarni Kawepale.

20200721_172144

Słodka , owocowa o pięknym aromacie. Z tych kaw co za szybko się kończą.

A jak się skończy to już czekają dwie paczuszki od Story Coffee Roasters*** :

20200722_141009

Kostaryka Finca La Amada w obróbce Yellow Honey palce lizać. Naturalna zaś Uganda Ekimuli z Gór Rwenzori zapowiada się równie znakomicie.
Dzięki Panowie MaciejuRobercieJacku za poczęstunek i pogawędkę.
Tak więc podpytujcie ekipę Kawiarni Same Fusy na socjalach co chlupocze w dzbanku i cieszcie się z pierwszej trzeciofalowej jaskółki**** na Warsiaskiem Starem Mieście.

Już słyszę wasze głosy Drodzy Czytelnicy  – A co w młynku pod espresso? – Otóż Olifanty***** od Cophi.

* kto nie wie niech sięgnie po „Kolor Magii” Terry’ego Pratchetta.
** ująłem to nieco innymi słowami ale wydźwięk identyczny z zamierzonym.
*** jak byście podróżowali Alejami Jerozolimski w stronę Skoroszy to zróbcie sobie koniecznie kawowy przystanek pod numerem 236. Podobnie peregrynując Piaseczno zajrzyjcie do Palarni Kawepale na Kineskopową 1c. No i na koniecznie do kafejonu Cophi na ulycę Hożą 58/60.
**** w odróżnieniu od jaskółki afrykańskiej i europejskiej ma jedno oko bardziej.

20200730_144438
***** zwane tu i ówdzie Słoniami.******
****** Z mleczkiem smakuje, że uch ty !
Ps. Panie od polskiego wbijały do głowy, żeby nie zaczynać zdania pisanego od „A”. Dziś nie wyszło ale obiecuję poprawę.

Ps na zdjęciu pod **** jaskółki warsiaskie namuralowane na Ursynowie przez Aqualoopa.

Czy pani była z pieskiem czy bez pieska?

Dumałem w Balance Speciality Coffee nad egzystencjalnym problemem mieszkańca Zachodniego* Świata czy espresso mieszać czy nie. Niby po to barista podał łyżeczkę. Ale może to do cukru?

20200721_131005

Bo niby lepiej rozmieszywują się smaki i wychodzi cała prawda o espressie ale z drugiej strony kawa traci na wizualnej atrakcyjności.

20200721_131030

Co widać na zdjęciach po** i przed.

W czarce*** rarytas- Kolumbia miejscowej odmiany Castillo z regionu Cauca poddana obróbce „anaerobic, termal shock”**** przez samego Diego Bermudeza a wypalona w jednej z moich najulubienszych palarni – rotterdamskiej Manhattan Coffee Roasters.

20200721_142505

Rachatłukum, malinowy jogurt, landrynki, marakuja i kto wie co jeszcze. Świetny towar i fajnie jak to w Balansie zaserwowany –

20200721_130823

– zwłaszcza ta szklaneczka na łyżeczkę.

* no dobra Warszawa to jednak Wschód, który myśli, że jest bardziej na Zachód niż jest
** to zdjęcie „po” nieco podkoloryzowane
*** kolejny problem – w czym espresso najlepiej smakuje : filiżanka? czarka? shotglass? Albo kolejny dramat egzystencjalny czy wodę pić przed czy po espressie….
**** a znajdzie sobie sami, mocna rzecz!

Ps a w tytule legendarna kwestia Strażnika z więzienia na Sikawach granego przez Czesława Przybyłę w Vabanku II, fantastycznie korespondująca z dylematem mieszania.

Nowalijka 6

Na lubelskiej Starówce zaraz niemal po lewo* jak się przejdzie Bramą  Krakowską  był sklep z czarnymi płytami i książkami. I jest nadal natomiast rozszerzył się o kawiarnię – Święty Spokój Music Café . Serwują kawy od opolskich** Hard Beansów.

20200720_150324

Espresso com je zaordynował to taki dobry Włoch. Ale i przelewają jeśli dobrze zauważyłem.
Tak więc przybyła kolejna starówka*** z więcej niż pijalną kawą.

* a właśnie, że się mówi „po lewo” jak również „po prawo”
** jakby byli jacyś inni Hardbińsi
*** niby jest jeszcze w Lublinie Trybunalska ale w zeszłym roku kawa tam była mocno niehalo.

Kap Kap Café

Jest w Lublinie kawiarnia Kap Kap i byłem święcie**** przekonany, że to pierwszy lubelski nowofalowy kafejon. Samouświadomiłem się iż pierwsza jednak była Heca Café a szlaki przecierała nieistniejąca Kafka*.
Jak by to tam historycznie nie było moim numero uno jest Kap Kap. W młynku zwyczaj Audun bądź Kawa od Synków*****. Dziś jednakże przytrafiło się Burundi
20200717_110010

z absolutnie mi nie znanej prawdopodobnie warsiaskiej palarni Number Coffee.

20200717_110019

Przelew** , który trafił do filiżanki***

20200717_113815

był mocno świeży , cytrusowy z orzechowym finiszem. Wielce przyjemna infuzja.

Palarnia nr 26/2020

* pamiętam z bytności w Kafce przed 7-8 laty jak pani baristka mieliła sobie kawę na zapas.
** V60
*** niesamowite jak firma Loveramics zmonopolizowała rynek ceramiki kawowej.
**** nie mieszajmy może jednak do mych przekonań żadnych świetych, jeszcze okażą się pamiętliwi…
****** Coffee&Sons z Biłgoraja

Same Fusy Café Strikes Back

Była na Warsiaskiej Starówce przy ulycy Nowomiejskiej 10 Kawiarnia Same Fusy. Była sobie przez lat 17ście do sądnego dnia 29.IV.2018 kiedy to wbrew swojej woli i ku rozpaczy gości zmuszona została zamknąć podwoje* .

20180429_123926

20180429_123338

I wydawać by się mogło , że „to już jest koniec , nie ma już nic” jak śpiewa artysta , że ostatnie espresso zostało wypite

20180429_124513

aż tu nagle pojawiła się szansa by Same Fusy** w nowej odsłonie otworzyły się w jakże gościnnych progach Muzeum Warszawy na Rynku Starego Miasta pod numerem 40 po Stronie Dekerta.

20200712_123058

I jak jest na nowym miejscu zapytacie Drodzy Czytelnicy? Równie świetnie z dużo lepszą*** kawą niż była. Na początku działa jeno ogródek**** a z wolna otworzy się piękna przestrzeń kawiarniana wewnątrz Muzeum.

Chwilę temu odbyło się szkolenie i wybór kaw

20200707_093354

i było pierwsze ristretto z muchą

20200707_094954

i espresso i zabielane specjały.

W niedzielę zaś było już espressko na ogródku:

20200712_131348

W swojej szczodrości próbkami kaw podzieliły się palarnie Story Coffee Warsaw i Kawepale oraz Cophi.Solutions. Dziękuję w imieniu Samych Fusów , jesteście Wielcy a wasze ziarenka świetne.
Jaka kawa trafiła do młynka sprawdźcie sami.

Jak tylko będzie można zaordynować przelew  zaraz życzliwie pospieszę donieść.

Ps. a dlaczego w tytule zabawa z Gwiezdnymi Wojnami? Bo rzeczywiście Same Fusy kontratakują a i skrót SF jakoś pasuje do gatunku przywołanego filmu.

Ps.II na zdjęciu numer 4 możecie dostrzec , że został złamany jeden z punktów Kawowego Bushido. Na ekspresie nie mogą stać żadne torebki, paczki, leżeć ścerki etc.etc. ze względów bezpieczeństwa. Pamiętajcie słowa klasyka i „Nie idźcie tą drogą”. Ta drobna dyzwoltura była z mojej strony zamierzona dla potrzeb zdjęcia i po chwili na ekspresie zagościły ponownie ład, porządek i Bushido.

* kawiarnia , która zajęła jej miejsce nosząca na chwilę obecną nazwę Kawiarnia Nowomiejska NIE MA nic wspólnego z dawnymi i obecnymi Samymi Fusami oraz Herbaciarnią Same Fusy. Nie dajcie się zwieść propagandzie i marketingowi.
** Herbaciarnia SF nieprzerwanie od 21 lat działa w gotyckich piwnicach kamienicy przy Nowomiejskiej 10.
***  w pysze swojej pozwoliłem dać kilka propozycji co do źródeł ziarenek i jedną co do Osoby Szkolącej
****  w ogródku można też zjeść ciacho oraz wypić piwo z browaru Trzech Kumpli bądź z Piwnego Podziemia via Same Krafty.