Niech się Pan zatrzyma , baronie!

Kochany pamiętniku , nie pisałem wczoraj bo mi się nie chciało.

Ale piszę dzisiaj.

Wczoraj piło się w Bar i Cafe Społem w Sochaczewie być może Wosebę z ekspresu Saeco. I to by było na tyle. Aha 4 złe a zamówiony talerz zacierkowej zupy 3,70 złych- A Kind of Magic.

 

Image

A dziś podziwiwszy parasolki Pana Kondrada w F30 espresso FTO od Johan & Nyström było . Dwie Etiopie z Sumatrą. Piękna krema . Kremowo-aksamitny , oleisty korpus. Pierwsza nuta daktylowo-figowa podszyta cytrusem w finiszu czekolada i orzechy makadamia. Ekstra.

Image

Espresso u wrót lata

Natrafiwszy w okolicach Patelni/Dworca Śródmieście na mobilną rowerową kawiarnię zaanektowałem jedne espresso. Piękna acz krótka ruda krema z cętki . W smaku głównie czekolada od startu do mety. „Lokal” dużą radość mi sprawił schludnością i estetyką swą i tym , że był tam gdzie być powinien i o właściwej porze. Plus kawa za rybaka .Kto pamięta ten wie.Psss..dla cyklistów kawa minus jeden Zły.

ImageImage

Zaobserwowałem chwilę brak Ogrodów na Mariensztackim Rynku….smutek

A choćby były one tylko przelotnymi złudami…

Się piło dwa berlińskie szoty we Filtrach ze zdjęcia poniżej. Krema z dziurą szybką ale miło ruda. Obydwa przyzwoity korpusik. Pierwszy porzeczki czerwone , białe i wiśnie acz na koniec trochę gorzkawe , drugi cytrusy rozmaite z winem. Ciekawość bierze co wyjdzie w dniach kolejnych. Smak trzyma się długo jak po IPie albo ApieImagee

Image

Demony chodzą po świecie-mówię panu- i to demony w ludzkiej skórze.

W Relaksie espresso z Tasmanii choć p.Tomek upiera się , że z Tanzanii. Też diabolicznie. Krema i korpus b.przyzwoite. Smak dziwny trochę cytrusa , trochę czerwonych owoców-wiśnie dojrzałe ale przebija się jakaś niemiła , ostra nuta goryczkowa. Niepożądany interwał można by rzec.Image

Co za spotkanie 2

A dziś w Relaksie natrafiłem na Bg.Tarantino . Limo była Etiopii sama końcówka .Gęsta dość jednorodna rudo-żółta krema. Niezłe body , oleiste. Pierwsze okrzyki kubeczków smakowych to pomidorowa – z ryżem i przypalona mleczna zupa(uhuhu!) Potem wyszły bardzo intensywne grejpfruty i coś jakby niedojrzały agrest. Kawa z cyklu ciekawa vel interesująca . Napotkany wybrał raczej dripa – o tempora o mores… chyba , że był to aż się boję pomyśleć – chemex. Oj….Image

Londyn

Obiecana część druga. Przebywając w tym samym czasie co na Maderze w mieście Londyn zajrzałem do kilku przybytków. Jeśli idzie o przestrzeń to numer jeden Genesis Cafe w kinie o jednakowejż nazwie serwujące kawę z Nude Espresso:ImageImageImage

To co najlepsze to jak najbardziej u Mistrza Błażeja espresso w Kaffeine. Miejsce obowiązkowe i dla kawoszy i baristów.Image

Kolejną przyjemnością było uliczne espresso z Monmouth Cafe koło wyjścia z metra w kawiarence zmotoryzowanej:ImageImage

Miłym miejscem na szota było też Pimplico Fresh :Image

Na deser choć ciacha omijać szerokim łukiem najlepiej acz estetyczne radość wielka espresso wu Peggy Porschen:ImageImage

Były jeszcze jakieś drobiazgi ale raczej w stylu włoskim to i nie ma o czym pisać za bardzo.Kawa w przedziale 1,20-2,00 funta . Ale i wypite kawy i doskonałe piwa , że wymienię Punk Ipa , Equinox , White Ferry Cask Ale , Courage , Titanic , Dark Islands, Jaipur IPA ,The Rev.James etcetc przyćmiło wydarzenie z plakatu poniżej:

Image